Jak dobrze zanurzyć się w świetnej prozie i przypomnieć sobie przyjemność, jaką daje lektura pełnokrwistej powieści! Do tego takiej, w której znajdziemy panoramę powojennej Anglii, aż po brexit i epidemię covidu, ale zobaczoną nie poprzez wydarzenia polityczne, a przez losy indywidualnych bohaterów.
Bohaterem głównym jest David Win, półkrwi Birmańczyk. Jego birmański ojciec to właściwie enigma, a w Birmie nigdy nie był. Dziedzictwo kulturowe sprowadza się do paru strojów przechowywanych przez matkę, która pracowała krótko w Rangunie jako sekretarka, a teraz wychowuje samotnie syna utrzymując się z krawiectwa; z jedną z klientek połączy ją biznes, a następnie związek uczuciowy.
David trafia do prestiżowej szkoły z internatem jako beneficjent stypendium zamożnego Marka Hadlowa. Z Markiem i jego żoną, artystką Carą, się zaprzyjaźni, z ich synem, niesympatycznym i mniej zdolnym Gilesem – raczej nie. Czy wychowaliśmy potwora? – zastanawia się szlachetna Cara. Niestety tak – w dodatku zręcznego polityka, który stanie się jednym z architektów brexitu. Tak znanym, że część mediów żegnając znacznie bardziej zasłużonego Marka, informować będzie, że zmarł „ojciec Gilesa”...
Bo taki właśnie jest ten portretowany przez Hollinghursta świat. Niesprawiedliwy i często okrutny. Żywy jest w nim rasizm, obecny nawet w potocznym języku, a temat pochodzenia Dave’a wciąż okazuje się drażliwy. Rasizm i inne uprzedzenia – lesbijski związek matki chłopca okazuje się nie do przyjęcia dla jej krewnych, pochodzących z warstw niższych.
Bo „Nasze wieczory” to portret społeczeństwa klasowego, w którym podziały tylko pozornie wydają się zatarte. I subtelna opowieść o odnajdywaniu tożsamości przez młodego geja, jakim jest David. Tożsamości seksualnej i powołania artystycznego.
Urodzony w 1954 r. Alan Hollinghurst nazywany jest pisarzem gejowskim. Jeśli wspominam o tym na końcu, to dlatego, że – w odróżnieniu na przykład od „Klubu korynckiego”, pierwszej tłumaczonej u nas jego książki (1993) – „Wieczory” nie są „powieścią środowiskową”. „Postanowiłem, że będę pisać książki z gejowskiej perspektywy – mówił Juliuszowi Kurkiewiczowi („Książki. Magazyn do czytania”). – A zarazem byłem trochę zdziwiony, gdy ludzie byli moją postawą zaskoczeni, albo gdy »Linia piękna« dostała Bookera jako »pierwsza powieść gejowska«”.
Cóż, są to po prostu znakomite powieści.
Alan Hollinghurst, NASZE WIECZORY, tłum. Katarzyna Makaruk, Wydawnictwo Filtry, Warszawa 2026
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















