Nie wiem, dlaczego książki z barwionymi brzegami, których ostatnio sporo się wyroiło, miałyby być atrakcyjniejsze od innych – mnie to raczej odstrasza. No ale skoro polski edytor jednej z moich ulubionych autorek kryminałów postanowił tak ubarwić wznowienia jej powieści i tak właśnie wydać kolejną – trudno...
Donna Leon, która we wrześniu ukończy 84 lata, jest Amerykanką z hiszpańsko-irlandzkimi korzeniami. Wykładała literaturę anglosaską, zajmowała się także mecenasowaniem orkiestrze Il Complesso Barocco.
Przez 30 lat, do 2015 r. mieszkała w Wenecji, potem przeniosła się do Szwajcarii, której jest obecnie obywatelką, ale Wenecję regularnie odwiedza. I miasto na lagunie uczyniła tłem (a właściwie jednym z bohaterów) cyklu powieści rozpoczętego „Śmiercią w La Fenice” (1992), a liczącego już ponad trzydzieści tomów. Nie jest równy, intryga bywa zbyt prosta i oczywista, ale pejzaże weneckie wiele wynagradzają.
Brunetti: komisarz z rodziną i sojusznikami
Główną postacią cyklu jest inteligentny i sympatyczny komisarz Guido Brunetti, rodowity Wenecjanin ze skromnej raczej rodziny, ożeniony jednak z potomkinią starego weneckiego rodu, Paolą Falier, jak Donna Leon badaczką literatury anglosaskiej; jej ulubieńcem jest zwłaszcza Henry James.
Paola ma poglądy raczej radykalne ze szczególnym uwzględnieniem silnego antyklerykalizmu. Małżeństwo obdarzone dwojgiem dzieci, Raffaellem i Chiarą, jest udane, a arystokratyczny ojciec Paoli, hrabia Orazio Falier, szanuje i lubi swojego zięcia, w razie potrzeby zaś skutecznie go wspiera, korzystając ze swojej wiedzy i rozbudowanych stosunków towarzyskich.
No i jest galeria współpracowników Brunettiego, na czele z jego bezpośrednim przełożonym, zastępcą komendanta Pattą: niezbyt bystrym, za to pysznym Sycylijczykiem, dbającym głównie o własną karierę.
Czytając kolejną książkę, czekałem niecierpliwie, kiedy wreszcie wróci sekretarka vice-questore, signorina Elettra – czarodziejka komputerowa, umiejąca zdobyć każdą informację metodami niekoniecznie legalnymi, a przy tym sojuszniczka Brunettiego w potyczkach z Pattą.
Czym były „lata ołowiu”
W „Kto sieje wiatr” ofiarą jest pan Inesh, obywatel Sri Lanki bez włoskich papierów, buddysta. Przygarnął go właściciel podupadłego Palazzo Zaffi dei Leoni i pozwolił mieszkać w zrujnowanym domku ogrodowym, który Inesh wyremontował. W zamian towarzyszył właścicielowi w spacerach i wykonywał drobne prace w pałacu – zdziczały ogród miał takim pozostać.
Okazało się, że korzenie zła tkwią w „latach ołowiu”, dekadach zamachów bombowych i prób radykalnej zmiany rzeczywistości. Inesh chciał coś z tego zrozumieć, lecz w przeszłości kryły się nie tylko szalone idee, ale i rzeczy znacznie niebezpieczniejsze. Niebezpieczne dla tych, którzy brali w nich udział, i dla tych, którzy się o nich dowiedzieli.
Donna Leon, Kto sieje wiatr, tłum. Małgorzata Kaczarowska. Noir sur Blanc, Warszawa 2026, ss. 296.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















