Rok 1984, nobliwa sala portretowa Arcybractwa Miłosierdzia przy rogu Siennej i Stolarskiej, użytkowana przez krakowski Klub Inteligencji Katolickiej. Kolejne wydanie „NaGłosu” – pisma mówionego zbuntowanych przeciw władzy pisarzy, które schroniło się pod parasolem legalnego KIK-u.
Jednym z autorów jest tego wieczoru młody poeta, namówiony przez Bronisława Maja – Marcin Świetlicki. To jego publiczny debiut i już wtedy buntuje się przeciw regułom: siada w ostatnim rzędzie krzeseł i mówi do pleców zebranych. Pierwszy raz go wtedy widziałem i niewiele pamiętam, zwłaszcza że tłum był wielki, a akustyka raczej średnia.
Minęło ponad czterdzieści lat, książki Świetlickiego, poczynając od debiutu – „Zimnych krajów” w słynnej fioletowej serii „bruLionu” (1992) – zajmują sporo miejsca na półce. Tomy wierszy, w tym gruby „Wybór” (2021), powieści kryminalne i także bardzo gruba rozmowa autobiograficzna z Rafałem Księżykiem.
W tej rozmowie wiele o muzyce, zespole Świetliki i innych. Jeszcze praca Tomasza Kunza „Marcin Świetlicki. Osobność”. A przede mną leży nowa książka, już czwarta w Bibliotece Poetyckiej Wydawnictwa a5. Ukazywały się w dziesięcioletnich odstępach: „Trzecia połowa”, „Muzyka środka”, „Drobna zmiana”, teraz „Wypisy”.
Czytam te nowe wiersze – świetne, oszczędne, wirtuozerskie językowo („Rz”!, „Astralne asparagusy”!), czasem nieoczekiwane, jak cykl „oceaniczny” – wracam do dawnych, już dobrze znanych i uświadamiam sobie, że ten chłopak, którego wtedy pierwszy raz zobaczyłem, potem z przymusu żołnierz LWP, a potem przez ponad dekadę korektor w „Tygodniku”, jest dziś dla mnie jednym z trójki najważniejszych żyjących poetów polskich. Obok Ewy Lipskiej i Ryszarda Krynickiego – bez kolejności, bo to nie wyścigi.
Chodzi przecież o odrębne i nieporównywalne poetyckie prowincje. A Świetlicki – zawsze osobny i zdystansowany wobec utartych zwyczajów tego świata, nadwrażliwy i przenikliwy, czasem okrutny – opowiada nam naszą historię odzyskiwanej i marnowanej wolności. I historię własną.
A że jest mrocznie? No jest. Może jeszcze tylko wiersze, które tom zamykają, oba bez tytułu:
„Ciemność zrobiła znaczny postęp.
Jutro dopiszę następną linijkę.
A o pojutrze nie chce mi się myśleć.”
„Migają strzępki czegoś. Miga nowe życie
jak żartobliwe widmo. Jak bezduszny listek.”
Marcin Świetlicki, WYPISY (WIERSZE 2023-2025), Wydawnictwo a5, Kraków 2026. Biblioteka Poetycka tom 130. Na okładce fragment obrazu autorstwa poety.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















