Korespondenci z miejsc najgorętszych są naszą siłą. Ale płacą czasem wysoką cenę za swoją pracę

Bejrut, Watykan, ukraiński front, tereny powodziowe i sejmowe kuluary – nie ma numeru „Tygodnika” bez reporterskiego spojrzenia z najbliższej perspektywy.
Czyta się kilka minut
Michał Okoński // Fot. Grażyna Makara / Katarzyna Włoch // Tygodnik Powszechny
Michał Okoński // Fot. Grażyna Makara / Katarzyna Włoch // Tygodnik Powszechny

Numer, który właśnie do Państwa trafia, różni się nieco od tego, który sobie zaplanowaliśmy: jeszcze w piątek późnym popołudniem zakładaliśmy, że korespondencja Jagody Grondeckiej z Bejrutu – otwierająca Obraz Tygodnia – znajdzie się w dziale Świat.

Odsłonię kulisy: większość stron wydania papierowego wysyłamy do drukarni piątkowej nocy, a pozostałe w poniedziałek. Na tekst z Libanu czekaliśmy do ostatniej chwili, jednak wywołane bombardowaniami przerwy w dostępie do internetu sprawiły, że nasza autorka nie mogła wysłać go w terminie; w internecie opublikowaliśmy go w sobotę, a zawartość działu Świat zmieniliśmy.

Piszę o tym nie tylko po to, żeby docenić niewidzialną często pracę redakcji, fotoedycji, korekty i składu. W pierwszej kolejności chciałbym wspomnieć o współpracujących z nami korespondentach. Myślę, że siłą redagowanego przez Wojciecha Pięciaka działu jest sieć autorów opisujących – jak towarzysząca uciekinierom na bejruckiej plaży Grondecka – wydarzenia, które widzą na własne oczy. Ale myślę też o cenie, jaką czasem za to płacą...

W tym numerze znajdą Państwo relację Łukasza Grajewskiego z Berlina i rozmowę, którą przeprowadziła w Kijowie Monika Andruszewska. Tłumaczący zawiłości konfliktu bliskowschodniego Łukasz Fyderek i piszący o Kaukazie Wojciech Jagielski również doskonale znają regiony, które przybliżają Czytelnikom. Nie ma numeru „TP”, w którym brakowałoby takiego spojrzenia z najbliższej perspektywy. Korespondenci wojenni (oprócz Andruszewskiej na Ukrainę jeżdżą Antonina Palarczyk i Paweł Pieniążek) spotykają się tu z wysłannikami redakcji w miejsca gorące z innych powodów: na rzymskim synodzie są Zuzanna Radzik i Edward Augustyn. Po sejmowych korytarzach krąży Piotr Śmiłowicz, z terenów powodziowych wrócił Marek Rabij. To wszystko „potrzebne źródła”, czasami – jak pokazuje w Temacie Tygodnika Łukasz Lamża – bardziej potrzebne niż Wikipedia.

„Lubię się zmęczyć, lubię, kiedy droga sprawia mi trudność, lubię się ubrudzić, zgubić w lesie i w błocie. A potem niespodziewanie wyjść na otwartą przestrzeń. To niezwykłe momenty uderzenia rzeczywistości” – mówi w moim ulubionym materiale z tego numeru Grzegorz Bogdał. „Rzeczywistość” to w ogóle moje słowo numeru.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 41/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Uderzenia rzeczywistości