Dziesiątki tysięcy sprzedanych egzemplarzy „Akuszerek” – do czego należałoby doliczyć kolejne tysiące, tym razem odsłuchów audiobooka. Kupione przez Magdalenę Łazarkiewicz i Agnieszkę Holland prawa do ekranizacji.
Setki zamówień nowej książki, „Położnych”, jeszcze przed premierą, a kiedy w tym tygodniu ukazała się na rynku – bezprecedensowe zainteresowanie mediów i odbiorców. Tłumy na spotkaniach (jedno mogłem poprowadzić w Niepołomicach, gdzie rozgrywa się część akcji), występy autorki w tzw. telewizjach śniadaniowych, Katarzyna Figura czytająca fragmenty w Trójce. Na czym polega fenomen książek Sabiny Jakubowskiej?
Kontynuacja „Akuszerek” Sabiny Jakubowskiej. Historia Polski i kobiet w „Położnych”
„Położne” to kontynuacja „Akuszerek”: główna bohaterka nowej powieści, położna Regina Zdzieńska, jest córką akuszerki Franciszki Diabelec, której losy poznawaliśmy w książce poprzedniej. Po Jadownikach i Brzesku z XIX i początków XX wieku mamy tym razem Kraków i Niepołomice z lat II wojny światowej i PRL-u. Kobiecy los w niełatwych czasach – można by banalnie podsumować akcję, w której Historia (Polski) miesza się z historią (bohaterek). I porody, na pierwszym planie, będące w tym wszystkim najważniejsze.
Nikt dotąd w literaturze polskiej nie postawił porodu w centrum. Nikt w ten sposób nie opowiedział o najbardziej fundamentalnym ludzkim doświadczeniu; doświadczeniu granicznym, bolesnym, czasem ekstatycznym, zbyt często związanym z przemocą i traumą.
Sabina Jakubowska, pisarka i doula, pomaga nam zrozumieć przodkinie i samych siebie
Trudno nie dostrzec terapeutycznego wymiaru tego pisania. Autorka jest doulą, sama towarzyszy narodzinom. W jej książkach widać, jak naturalne, a zarazem transformujące może być to wydarzenie, zwłaszcza kiedy rodzącym towarzyszy rozumiejący kobiecy krąg.

Równocześnie do głosu dochodzi tu doświadczenie całych pokoleń, które spotkało rozdzielenie, w pierwszym rzędzie matek od dzieci, w uprzedmiotawiającej i – często niepotrzebnie – zmedykalizowanej procedurze. Wracamy do lat 40., 50., 60., 70., kiedy – tak podejrzewam, patrząc na twarze uczestniczek spotkań z autorką – rodziły matki czytelniczek albo po prostu: nasze matki. Do lat, w których wykorzystanie i nadużycie spotykały je nie tylko w szpitalnej sali.
W książkach Jakubowskiej jest trochę jak w „Chłopkach” Joanny Kuciel-Frydryszak: można zrozumieć nasze przodkinie, a przez to zrozumieć samych siebie i powiedzieć, że chce się inaczej. Niekoniecznie tylko wybierając pozycję, w której rodzi się dziecko.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















