Wystawa „Wspólnie” w MuFo. 20 lat kolektywu Sputnik Photos w Krakowie

20 lat kolektywu Sputnik Photos to historia współpracy i zmieniającego się języka fotografii – o wystawie „Wspólnie” w krakowskim MuFo mówi jej kuratorka, Marta Szymańska.
Czyta się kilka minut
Marta Szymańska podczas pracy nad wystawą "Wspólnie - 20 lat kolektywu Sputnik Photos" w krakowskim MuFo. 21 marca 2026 r. // Fot. Jacek Taran
Marta Szymańska podczas pracy nad wystawą "Wspólnie - 20 lat kolektywu Sputnik Photos" w krakowskim MuFo. 21 marca 2026 r. // Fot. Jacek Taran

Jacek Taran: Czym jest kolektyw Sputnik Photos?

Marta Szymańska: To kolektyw fotografek i fotografów, który zawiązał się w 2006 roku. Połączyło ich wspólne zainteresowanie regionem Europy Środkowo-Wschodniej oraz zbliżone rozumienie fotografii. 

Obecnie należą do niego: Jan Brykczyński, Karolina Gembara, Michał Łuczak, Rafał Milach, Adam Pańczuk, Agnieszka Rayss oraz koordynatorka działań Marzena Michałek-Dąbrowska. To grupa, która od 20 lat w bardzo aktywny sposób współtworzy środowisko polskiej fotografii i angażuje się w działania związane z edukacją czy działania aktywistyczne.

Jak rozumieć tytuł wystawy? Jako opowieść o wspólnocie twórców czy nawiązanie do poczucia solidarności?

Tytuł odnosi się z jednej strony do idei pracy w kolektywie, czyli grupy, która działa razem, wspiera się, wspólnie tworzy projekty artystyczne. Ale tych znaczeń jest oczywiście więcej. Na wystawie odwołujemy się do różnych form współpracy, które podejmowali członkowie Sputnik Photos.

Czy można pokazać 20 lat pracy, żeby nie był to wybór typu the best of?

W pewnym sensie to jest wybór the best of, ale ułożony według klucza, którym jest współpraca. Ekspozycja jest podzielona na cztery części.

W pierwszej przyglądamy się współpracy z bohaterami, wychodząc z założenia, że fotografia nigdy nie jest działaniem jednoosobowym. Ta część opowiada o tym, w jaki sposób artyści kolektywu budowali relacje ze swoimi bohaterami, jak z nimi współpracowali oraz jak zmieniało się to w czasie ich praktyki.

Druga część dotyczy współdzielenia autorstwa i jest związana z projektem „Archiwum Straconych Terytoriów”.

"Archiwum Protestów Publicznych". Warszawa, 2 czerwca 2021 r. // Fot. Rafał Milach / Sputnik Photos / Materiały prasowe MuFo

Trzecia część mówi o działaniach solidarnościowych i aktywistycznych. To bardzo ważny aspekt twórczości Sputnik Photos, bo kolektyw to także osoby, które uczestniczą w rzeczywistości społeczno-politycznej naszego regionu. Na wystawie pokazujemy projekty będące bezpośrednią reakcją na konkretne wydarzenia i problemy.

Czwarta część pokazuje, w jaki sposób wieloletnia współpraca rezonuje we współczesnych projektach członków kolektywu.

Na czym polega współdzielenie autorstwa z drugiej części wystawy?

W tym przypadku mówimy o projekcie, zatytułowanym „Archiwum Straconych Terytoriów”, mającym opowiadać o republikach byłego Związku Radzieckiego. Powstawał on w latach 2008-2016. Fotografowie podróżowali m.in.: do Gruzji, Kirgistanu, Kazachstanu, Uzbekistanu, a także do Litwy, Łotwy, Estonii, Ukrainy i Białorusi. Udało się odwiedzić wszystkie byłe republiki z wyjątkiem jednej. Celem projektu było stworzenie możliwie najpełniejszego obrazu tego obszaru.

Okazało się, że zgromadzony materiał jest bardzo obszerny, a jednocześnie sam temat jest na tyle złożony, że nie da się go opowiedzieć za pomocą jednej narracji – zwłaszcza w odniesieniu do tak zróżnicowanego regionu, mimo jego wspólnej historii.

Wtedy pojawił się pomysł połączenia wszystkich tych projektów artystycznych w jedno archiwum. Miało ono służyć kuratorom i kuratorkom do budowania różnych narracji, właśnie po to, by otworzyć możliwości interpretacyjne.

Z cyklu "Boiko", Ukraina 2009-2012 r. // Fot. Jan Brykczyński / Sputnik Photos / materiały prasowe MuFo

To rozwiązanie wiązało się także ze współdzieleniem autorstwa, a właściwie z jego rozproszeniem. Kolektyw zdecydował, że prace pozostaną niepodpisane indywidualnie. Funkcjonują one jako zbiór sygnowany nazwą Sputnik Photos, z krótkimi opisami tego, co zdjęcia przedstawiają i jaka historia się za nimi kryje, ale bez wskazania konkretnego autora. Część tego projektu zobaczymy na wystawie.

Czy eksponowani będą wszyscy twórcy tworzący kolektyw?

Tak, zobaczymy najstarsze prace, ale też projekty nowe i dotychczas nieprezentowane. Są np. prace Rafała Milacha, który wraca do swojego dawnego tematu – diaspory wietnamskiej w Polsce. Ale też zdjęcia Karoliny Gembary i Adama Pańczuka.

Kolektyw powstał z potrzeby opowiedzenia o rzeczywistości Europy Środkowo-Wschodniej. Czy dzisiaj ta potrzeba jest aktualna?

Myślę, że bardziej niż zwykle. Zmieniła się co prawda sytuacja społeczno-polityczna, ale jednocześnie to, o czym mowa była w projektach realizowanych 10, 15 czy 20 lat temu, zwłaszcza w projekcie „Archiwum Straconych Terytoriów”, wybrzmiewa także w obecnym kontekście. Sam tytuł wskazuje, że niechciane dziedzictwo postsowieckie – mimo wielu prób jego przezwyciężenia – nadal kształtuje życie mieszkańców i przestrzeń tych krajów.

Z jednej strony zmieniła się więc sytuacja polityczna, z drugiej – bardzo znacząco zmieniła się fotografia i sposoby pracy.

Sama idea opowiadania o tym regionie pozostaje aktualna i nadal spotyka się z dużym zainteresowaniem. Jednocześnie wiemy, że żadna z byłych republik radzieckich nie chce być określana wyłącznie jako „postsowiecka”, więc ten projekt być może byłby dziś inaczej komunikowany – z większym naciskiem na emancypację i niezależność poszczególnych krajów, a nie tylko wspólne doświadczenia.

Tematem projektów Kolektywu często jest władza, propaganda, kontrola. Czy fotografia ma siłę i możliwość zdemaskowania tych mechanizmów?

Tak, poprzez opowiadanie i zadawanie odpowiednich pytań we właściwym momencie otwiera odbiorców na pewne sytuacje.

Jestem daleka od stwierdzenia, że fotografia może zmieniać rzeczywistość, natomiast z pewnością może zwracać uwagę na te jej elementy, które bywają ukryte czy zafałszowane. I to często dzieje się w pracach Sputnik Photos – twórcy wykorzystują narzędzia artystyczne do opowiadania o propagandzie, opresji, ale też do wyrażania niezgody i jednoczenia ludzi wokół jakiejś sprawy.

Jak przyjmowane są wystawy Kolektywu w Europie Zachodniej?

Bardzo duże znaczenie ma kontekst kulturowy. Kilka tygodni temu zakończyła się wystawa projektu „Archiwum Straconych Terytoriów” w galerii Fotodok w Utrechcie w Holandii

Z cyklu "Jasna Noc". Tadżykistan, 2016 r. // Adam Pańczuk / Sputnik Photos / materiały prasowe MuFo

Wymagała ona znacznie szerszego wprowadzenia kontekstów historycznych oraz zmiany warstwy opisowej, odpowiedniego doboru fotografii. To, co dla nas jest oczywiste – zarówno na poziomie wiedzy historycznej, jak i doświadczenia takich sytuacji jak wojna w Ukrainie czy poczucie zagrożenia, w którym funkcjonujemy – nie jest w ten sam sposób odczytywane w Europie Zachodniej.

Jaką rolę pełni kurator w pracy z tak rozległym archiwum – jest fotoedytorem, redaktorem, tłumaczem? Jak Pani postrzega swoją rolę? 

Jestem wszystkim po trochu. Myślę, że „tłumacz” to bardzo trafna metafora, ponieważ kurator jest osobą, która musi mediować między artystą a odbiorcą – wyobrazić sobie, co odbiorca wie, a czego nie wie, co może być dla niego interesujące. Jednocześnie musi umieć uwypuklić to, co najważniejsze w twórczości artystów.

Dlatego bycie tłumaczem i mediatorem to chyba najtrafniejsze określenie. Ale kurator jest także redaktorem i fotoedytorem – ta rola wymaga bardzo wielu różnych kompetencji. Bardzo trudno jest z tak różnorodnego i bogatego zbioru wysnuć wątki, które wspólnie będą czytelne w odbiorze.

Jak sobie Pani wyobraża widza, który przyjdzie zobaczyć wystawę w MuFo?

Myślę, że to osoba, która być może 20 lat temu nie była uczestnikiem kultury, więc niekoniecznie wie, jak zmieniała się fotografia. Trzeba też podkreślić, że te 20 lat działalności Sputnik Photos to jednocześnie lata dynamicznych zmian w fotografii – zarówno jeśli chodzi o sposoby obrazowania, jak i myślenie o funkcji tego medium. To także wybrzmiewa na wystawie.

Próbujemy więc wyobrazić sobie widza osadzonego w naszym, polskim kontekście kulturowym – takiego, dla którego kontekst geograficzny jest zrozumiały i który myśli w podobnych kategoriach jak twórcy. Jednocześnie może to być osoba, która urodziła się już po rozpadzie Związku Radzieckiego. Jesteśmy też w przestrzeni Muzeum Fotografii, więc zakładamy, że będą to osoby zainteresowane sztukami wizualnymi.

Marta Szymańska – kuratorka związana z Foto Festiwal Łódź i Fundacją Edukacji Wizualnej. Autorka i współautorka wystaw m.in. „Tender Attention” (Muzeum Sztuki w Łodzi, 2021), „Long Life for Belarus” (Instytut Pileckiego w Berlinie, 2021). Zajmuje się także promocją polskiej animacji oraz projektami z zakresu edukacji wizualnej.

Wystawę „Wspólnie. 20 lat kolektywu Sputnik Photos” można zwiedzać w siedzibie MuFo do 30 września

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 14/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Obraz i terytorium