Kamel Daoud: nowy laureat Nagrody Goncourtów

We Francji ogłoszenie laureata Nagrody Goncourtów to wielkie święto literatury, więc 4 listopada fraza „Kamel Daoud” padała w wiadomościach częściej niż „Kamala Harris”.
Czyta się kilka minut
Kamel Daoud, laureat Nagrody Goncourtów. Paryż, 4 listopada 2024 r. // Fot. Julien de Rosa / AFP / East News
Kamel Daoud, laureat Nagrody Goncourtów. Paryż, 4 listopada 2024 r. // Fot. Julien de Rosa / AFP / East News

Algierski pisarz od początku był faworytem. Choć przewodniczący kapituły Nagrody Goncourtów, Philippe Claudel, zastrzegał, że „to przede wszystkim wybór literacki”, nikt nie ma wątpliwości, że był to również, o ile nie przede wszystkim, gest polityczny. I to taki, który mógł mieć realne konsekwencje – dzielnicowy komisariat został uprzedzony o możliwości zamieszek. Jury nagrodziło bowiem Algierczyka, który kala gniazdo, krytykując islamistyczną mizoginię i ślepą bigoterię. Aby dać głos tym, których algierski rząd ucisza, musiał przeprowadzić się do Francji.

Oczywiście polityczne nie wyklucza literackiego i Kamel Daoud, zdaniem niektórych, sprawnie je łączy. O podwójnej agendzie pisarza świadczą już zawarte w książce motta. Pierwsze z sumeryjskich mitów, drugie z algierskiej Karty Pokoju i Narodowego Pojednania. Uchwalony w 2005 r. dokument stał się podstawą amnestii islamskich bojowników odsiadujących wyroki za zbrodnie w czasie wojny domowej. Przytoczony przez Daouda artykuł 46 grozi długim więzieniem i wysoką grzywną każdemu, kto „przez swoje deklaracje wykorzystuje narodowe rany do osłabiania demokratycznych instytucji”. Innymi słowy, w imię „narodowego pojednania” założono knebel wszystkim, którzy domagali się sprawiedliwości dla ofiar.

O tym właśnie traktuje nagrodzona powieść „Houris” (fr. „Hurysy”). Jej bohaterką jest Aube, właścicielka salonu fryzjerskiego Szeherezada, ofiara wojennej masakry. W 1999 r. islamiści napadli na jej miasteczko, wymordowali całą rodzinę, a pięcioletniej dziewczynce poderżnęli gardło. Aube cudem przeżyła, choć straciła głos, a na szyi została jej blizna, makabryczny siedemnastocentymetrowy „uśmiech”, który wprawia przechodniów w zakłopotanie. Przypomina bowiem o tym, o czym chcą zapomnieć. 

Aube ma ogromną potrzebę opowiedzenia o swojej tragedii. Kiedy więc przypadkowo zachodzi w ciążę, swój długi monolog kieruje do płodu. Do nienarodzonej córki, Hurysy, którą z pewnością „zabije z miłości”, bo Algieria nie jest krajem dla kobiet.

Książka odważna i potrzebna – to nie ulega wątpliwości. Trzeba ją przeczytać, żeby zrozumieć rany współczesnej Algierii i zagrożenia radykalizmu. W tym kontekście wstyd zapytać, jak to się czyta. No ale skoro wybór był „przede wszystkim literacki”, to można przecież zerknąć i na styl. A ten, niestety, męczy. Oczywiście, nie wszystkie książki muszą płynąć warto, nie można oczekiwać od prozy tylko przeźroczystego języka w stylu Annie Ernaux. Ciężki temat wymaga ciężkich narzędzi. Ale po 416 stronach na wysokim C – alegorie, metafory plus dość zawiła struktura narracyjna – czytelniczka, przynajmniej pisząca te słowa, jest jednak zmęczona.

Zdaniem Marguerite Duras „pisanie jest bezgłośnym krzykiem”, którego mamy obowiązek słuchać. Cóż, nikt nie obiecywał, że będzie miło.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 46/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Uśmiech Szeherezady