Niemal pod każdym artykułem i filmem na temat ewolucji człowieka można znaleźć komentarze od osób powątpiewających, czy coś takiego jak ewolucja w ogóle istnieje. Regularnie pada też następujące pytanie: skoro człowiek pochodzi od małpy, to skąd wzięły się małpy? Pewnie nie wszystkie osoby stawiające je oczekują na nie odpowiedzi, jednak samo pytanie jest bardzo zasadne. Wiedza na temat początków naszych małpich przodków ciągle jest mocno wybrakowana, ale z fragmentów układanki, które udało się już zgromadzić, wyłania się nieoczywista opowieść.
Jest w niej więcej różnorodnych wątków i zwrotów akcji niż w opowieści dotyczącej początków człowieka – czyli tej o małpie, która zeszła z drzewa, trafiła na sawannę i zaczęła chodzić na dwóch nogach.
Kim są małpy?
Na początku zsynchronizujmy kalendarze i doprecyzujmy pojęcia.
Biolodzy zaliczają małpy i człowieka do rzędu ssaków naczelnych. Wymienia się ich dzisiaj ok. 500 żyjących gatunków, grupowanych w ok. 80 rodzajów. Pod wieloma względami (stylu życia czy rozmiarów ciała) to bardzo zróżnicowana grupa zwierząt – dość powiedzieć, że dorodny samiec goryla górskiego waży grubo przeszło 200 kg, a pigmejka karłowata mogłaby się wspinać po ludzkim palcu jak inne małpy po pniu drzewa.
Najbliżej spokrewnione z nami są inne małpy człowiekowate, czyli szympansy, goryle oraz orangutany – wspólny przodek nas wszystkich żył ok. 12-15 mln lat temu. Małpy człowiekowate zaliczane są do małp Starego Świata (albo: wąskonosych), czyli tych występujących dziś w Afryce i Azji; ich ostatni wspólny przodek żył ok. 30 mln lat temu.
Drugą dużą grupę stanowią małpy Nowego Świata (albo: szerokonose), które zamieszkują Amerykę Południową. Te dwie linie ewolucyjne małp (określane łącznie jako małpy właściwe) rozdzieliły się przeszło 40 mln lat temu.
Do naczelnych należą także małpiatki – m.in. lemury, lorysy czy wyraki – na ogół mniejsze i mające więcej cech prymitywnych (np. oczy słabiej zabezpieczone przez oczodoły) niż małpy właściwe. Wspólny przodek wszystkich naczelnych (małp i małpiatek) żył przeszło 70 mln lat temu, jeszcze w czasach panowania dinozaurów.
Sama geograficzna dystrybucja naczelnych zmusza do zadania istotnego pytania: jak to się stało, że zwierzęta pochodzące od wspólnego przodka zadomowiły się na różnych kontynentach?
Ok. 70 mln lat temu, gdy przodkowie współczesnych naczelnych zaczynali się różnicować, między Afryką i Eurazją (jeszcze pozbawioną Półwyspu Indyjskiego, który dopiero dryfował na spotkanie kontynentu) występował ocean Tetyda – z którego dziś pozostała tylko skromna resztka w postaci Morza Śródziemnego. Pacyfik był ogromny, choć na dalekiej północy mogły w tym okresie występować lądowe połączenia pomiędzy Eurazją i Ameryką Północną (Czukotką i Alaską).
Z kolei odległość z Afryki do Ameryki Południowej była mniejsza niż dzisiaj – Atlantyk był znacznie węższy. Niemniej, na którymś etapie swojej historii przodkowie współczesnych naczelnych musieli udać się w podróż morską – zapewne na naturalnie tworzących się tratwach, powstałych np. po uderzeniu fal tsunami w las.
Skąd pochodzą małpy? Badania wskazują na Amerykę Północną
By wytypować miejsce – kontynent – narodzin pierwszych naczelnych, powinniśmy podążać tropem skamieniałości. Niestety, nie dają one jednoznacznej odpowiedzi – ślady prastarych naczelnych pojawiają się w zapisie kopalnym niemal równocześnie w Europie, Azji, Ameryce Południowej i Afryce.
Jednym z kilku znanych przykładów żyjących ok. 55 mln lat temu naczelnych jest rodzaj Teilhardina, nazwany na cześć jezuickiego filozofa i paleontologa Teilharda de Chardin. Współcześnie dzieli się go na sześć gatunków – pierwszy z nich (T. belgica) odkryty został w Belgii w latach 20. XX w., ostatni (T. magnoliana) – na terenie USA w 2008 r. W podobnym okresie ok. 55 mln lat temu żył Archicebus achilles, którego ślady – niemal kompletny szkielet! – odnaleziono w 2017 r. w Chinach.
W każdym z tych przypadków mówimy o niewielkich zwierzątkach żyjących na drzewach, anatomicznie przypominających małe współczesne małpiatki (choć Archicebus może reprezentować bardziej „nowoczesną” gałąź ewolucyjną prowadzącą do małp właściwych).
Jeszcze wcześniej – ok. 57 mln lat temu – żył Altiatlasius koulchii, odkryty na terenie Maroka. Znamy go tylko z kilku zębów i fragmentów żuchwy, co utrudnia życie taksonomom – niektórzy uważają, że to reprezentant nie naczelnych, ale blisko spokrewnionej z nimi, wymarłej grupy plezjadapidów – ssaków przypominających nieco skrzyżowanie wiewiórek z łasicami. Rodzinne koligacje naczelnych z plezjadapidami są zresztą kłopotliwe, bo jedne i drugie w podobnym czasie zamieszkiwały te same kontynenty; gatunków o spornej przynależności jest znacznie więcej (np. rodzaj Purgatorius żyjący przeszło 65 mln lat temu w Ameryce Północnej).
Całkiem możliwe również, że naczelne wyłoniły się właśnie z wczesnych plezjadapidów – alternatywna hipoteza głosi, że miały z nimi wcześniej wspólnego przodka. W każdym razie naczelne mogły narodzić się w Ameryce Północnej, Europie, Azji lub Afryce, a potem szybko skolonizować pozostałe kontynenty. Podróż pomiędzy Azją i Ameryką Północną mogła być łatwa przez Czukotkę i Kamczatkę, ale całkiem możliwa była także pomiędzy Europą i Ameryką Północną – drogą morską, ale np. z przystankiem na nieodległej wówczas od obu kontynentów Grenlandii.
Najwięcej argumentów – zdaniem Jorgego Avaria-Llautureo z Uniwersytetu w Reading – przemawia za tym, że naczelne narodziły się w Ameryce Północnej. Takie wnioski płyną z opisanych w sierpniu tego roku, przeprowadzonych przez jego zespół symulacji komputerowych.
Badacze stworzyli model, który przewidywał najbardziej prawdopodobne miejsce i warunki życia pierwszych naczelnych na podstawie danych geologicznych, klimatycznych oraz geograficznej dystrybucji znanych skamieniałości i możliwych więzów pokrewieństwa między nimi. Autorzy na różne sposoby obsadzali kopalne gatunki na drzewie rodowym naczelnym, co dało wiele różnych punktów wyjścia dla symulacji, ale zdecydowana większość z nich wskazała właśnie na Amerykę Północną jako na kolebkę małp.
Jak naczelne skolonizowały Amerykę Południową?
To niejedyny ciekawy wniosek z tych symulacji – dane klimatyczne wskazały bowiem, że pranaczelne zamieszkiwały tereny o chłodnym, zmiennym klimacie, z temperaturami w zimie spadającymi poniżej zera, a w lecie osiągającymi kilkanaście stopni Celsjusza. A to już wniosek rażąco sprzeczny z dominującą dotąd hipotezą głoszącą, że małpy wyewoluowały w stabilnych warunkach panujących w lasach tropikalnych, z którymi dzisiaj najbardziej nam się kojarzą.
Dlatego wspomniani badacze uważają, że pranaczelne zachowaniem przypominały raczej występujące na Madagaskarze lemurki karłowate, które prowadzą mało „małpi” styl życia – zimą kopią dołki w ziemi i hibernują w nich przez kilka miesięcy, by ograniczyć zużycie zasobów (a w tym czasie najtrudniej o pożywienie).
Możliwe więc, że najstarsze naczelne były nieźle przygotowane na to, co stało się z klimatem, gdy 66 mln lat temu asteroida uderzyła w półwysep Jukatan, wzbijając w powietrze ogromne ilości pyłu, który ograniczył dostęp promieni słonecznych. Globalne ochłodzenie klimatu zmiotło z powierzchni ziemi m.in. dinozaury (nie licząc tych, które dały początek ptakom), otwierając przed ssakami nowe nisze ekologiczne.
Zanim zajmiemy się innymi wątkami w ewolucji naczelnych, musimy wyjaśnić pochodzenie gatunków występujących dziś w Ameryce Południowej. Najstarsze ślady naczelnych na tym kontynencie (znalezione w Peru) pochodzą sprzed ok. 36 mln lat – w 2015 r. opisali je w „Nature” Mariano Bond i współpracownicy. To okres bardzo bliski zdarzenia określanego jako Wielkie Ochłodzenie Eoceńsko-Oligoceńskie (sprzed ok. 34 mln lat), które mogło położyć kres wszystkim północnoamerykańskim naczelnym.
Nie znamy bowiem żadnych młodszych skamieniałości małp z tego kontynentu... jeśli pominiemy problematyczny w klasyfikacji rodzaj Ekgmowechashala, czasami także zaliczany do naczelnych (jego melodyjna nazwa pochodzi z języka dakota, którym mówią północnoamerykańscy Dakotowie/Siuksowie, a oznacza „małego koto-człowieka”).

Te stworzenia przypominające lemury pojawiają się w zapisie kopalnym w Ameryce Północnej ok. 30 mln la temu – czyli kilka milionów lat po tym, jak znikają z niego pozostałe tamtejsze naczelne. Wśród specjalistów rodzaj Ekgmowechashala bywa przywoływany do ilustrowania tzw. efektu Łazarza – nieoczekiwanego powrotu jakiejś uznawanej za wymarłą linii ewolucyjnej.
Nawet jeśli daty występowania północnoamerykańskich naczelnych pokrywają się z czasem pojawienia się małp w Ameryce Południowej, to nie uważa się dziś, by obie te grupy były z sobą bardzo blisko spokrewnione. Ameryki wyjątkowo długo były oddzielone morzem – lądowe połączenie (Przesmyk Panamski) powstało zaledwie 3 mln lat temu, choć okazjonalnie lądowa fauna obu kontynentów mieszała się wcześniej, migrując szlakiem znajdujących się w tym miejscu wysp wulkanicznych. Wydaje się, że nie było jednak wśród tych zwierząt małp.
Odkrywcy wspomnianych skamieniałości z Peru (najstarszego znanego śladu naczelnych z Ameryki Południowej) powiązali je z populacją małp żyjących w północnej Afryce. Wygląda więc na to, że przodkowie małp Nowego Świata odbyli przeszło 36 mln lat temu podróż przez ocean – zresztą ta sztuka najpewniej udała się większej liczbie zwierząt (np. rozmaitym jaszczurkom oraz przodkom jeżozwierzy i szynszyli).
Co ciekawe, nie jest wcale jasne, czy tę podróż przez Atlantyk odbył wspólny przodek wszystkich małp Nowego Świata, czy może przodkowie różnych tamtejszych linii przenieśli się z Afryki do Ameryki Południowej niezależnie od siebie.
W ewolucji małp kluczową rolę odegrały owoce
Miocen, który zaczął się ok. 23 mln lat temu i trwał do 5,3 mln lat temu, uznawany jest za złotą erę w historii małp. W ich ewolucji działy się wtedy bardzo interesujące rzeczy – np. doszło do wyjścia człowiekowatych z Afryki do Eurazji przez lądowy most na Bliskim Wschodzie (a więc to samo, co zrobili dużo później nasi bezpośredni przodkowie, przedstawiciele rodzaju Homo). To wtedy przodkowie orangutanów osiedlili się we wschodniej Azji i to w tamtejszej linii wyewoluowały gigantopiteki – najbardziej okazałe (osiągające nawet 3 metry wzrostu) małpy, jakie kiedykolwiek postawiły (wielką) stopę na ziemi.
Możliwe nawet, że populacja człowiekowatych, która dała początek liniom prowadzącym do szympansów i ludzi, musiała wracać do Afryki z Europy przez częściowo wyschnięte Morze Śródziemne. Tego scenariusza najbardziej zażarcie broni prymatolog David Begun, który powołuje się na fakt, że znamy znacznie więcej skamieniałości europejskich niż afrykańskich człowiekowatych z okresu bezpośrednio poprzedzającego rozdzielenie się linii prowadzących do ludzi i szympansów.
Ale zamiast zagłębiać się w ostatnie etapy ewolucji naczelnych, wróćmy na koniec do ich korzeni. Uważa się, że wielką szansą dla małp było wystąpienie paleoceońsko-eoceńskiego maksimum termicznego (PETM) ok. 55,8 mln lat temu, kiedy w wyniku aktywności wulkanicznej gwałtownie wzrosła ilość dwutlenku węgla w atmosferze, a ziemski klimat ocieplił się aż o 6-8 stopni Celsjusza. Nastąpiła wówczas ekspansja lasów tropikalnych, do życia w których naczelne – nawet jeśli wyewoluowały w chłodnych lasach – musiały się już zdążyć przystosować.
Naczelne wyróżniają się na tle innych ssaków przede wszystkim chwytnymi dłońmi, z palcami zakończonymi paznokciami (a nie pazurami), rozwiniętym zmysłem wzroku – w tym zdolnością kolorowego widzenia – oraz zębami dobrze przystosowanymi do zjadania liści i owoców. To wszystko sugeruje, że w małpiej ewolucji główną rolę odegrały owoce – sprawność w ich zbieraniu (w tym wspinanie się po gałęziach), dostrzeganiu (stąd widzenie kolorowe) i zjadaniu promowana była przez dobór naturalny.
Prawdopodobnie zawierające dużo cukru owoce umożliwiły też naczelnym rozwój stosunkowo dużych mózgów. Nawet zachowania społeczne małp mogły ewoluować w dużej mierze pod kątem rywalizacji o pożywienie występujące w skupiskach – jak owoce na drzewach, które trzeba wyszukiwać i zabezpieczać przed zakusami konkurentów.
Wątek żywieniowy wiąże naczelne z ekspansją drzew owocujących, które z kolei są ściśle związane z istnieniem zapylaczy. To w całej pełni obrazuje piękno przyrodniczych powiązań. Prawdopodobnie nie byłoby nas nie tylko gdyby jakieś zimolubne pramałpy nie dostały się z Ameryki Północnej do Eurazji i Afryki, ale nawet wtedy, gdyby miliony lat wcześniej na świecie nie pojawiły się pszczoły.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















