Andrzej Duda przemówił. Pewien trzeciej kadencji PiS

W swoim orędziu Andrzej Duda kpił z tych, którzy odliczają czas do sierpnia przyszłego roku, kiedy to upłynąć ma jego kadencja, choć nie wygrali jeszcze wyborów. Wcale nie jest powiedziane, że nie ma racji. Jeżeli wybory w USA wygra Donald Trump, nie można wykluczyć, że udzieli on poparcia kandydatowi PiS.
Czyta się kilka minut
Prezydent Andrzej Duda przed wygłoszeniem orędzia w Sejmie. Warszawa, 16 października 2024 r. // Fot. Paweł Wodzyński / East News
Prezydent Andrzej Duda przed wygłoszeniem orędzia w Sejmie. Warszawa, 16 października 2024 r. // Fot. Paweł Wodzyński / East News

Sejmowe orędzie prezydenta z okazji pierwszej rocznicy wyborów z 15 października 2023 r. było jedyne w swoim rodzaju. Andrzej Duda wystąpił w nim jako zdecydowany krytyk rządu, pozytywnie oceniając jedynie dorobek szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza. Można było odnieść wrażenie, że prezydent chce się ubiegać o trzecią kadencję i właśnie rozpoczął kampanię wyborczą.

Kłopoty PiS z wyborem kandydata na prezydenta

Na pewno jego przemówienie miało pomóc kandydatowi PiS, z wyborem którego partia ma pewien problem, choć obiecała elektoratowi przedstawić go jeszcze przed 11 listopada. Ostatnio pojawił się pomysł, by reprezentant PiS został wyłoniony w partyjnych prawyborach; można też zrozumieć, dlaczego Jarosław Kaczyński jest skłonny na takie rozwiązanie się zgodzić. 

W przypadku nietrafionej selekcji można będzie odpowiedzialność zwalić na partyjne vox populi. Politycy PiS już w nieformalnych rozmowach zaczęli utyskiwać, że gdyby rzeczywiście do prawyborów doszło, zapewne wygrałby popularny w środowisku Przemysław Czarnek. On jednak w drugiej turze nie miałby raczej szans z kandydatem drugiej strony, z uwagi na duży negatywny elektorat. Cały czas jest więc możliwe, że prawyborów jednak nie będzie, a partia zdecyduje się na spokojniejszego nominata, w rodzaju Tobiasza Bocheńskiego czy Marcina Przydacza, próbując powtórzyć manewr z lat 2014-15, gdy postawiono na z pozoru mało wyrazistego Dudę, który okazał się czarnym koniem wyborów.

Dlaczego PiS może zachować prezydenturę

W swoim orędziu prezydent kpił z tych, którzy odliczają czas do sierpnia przyszłego roku, kiedy to upłynąć ma jego kadencja, choć nie wygrali jeszcze wyborów. Wcale nie jest powiedziane, że nie ma racji. Jeżeli wybory w USA wygra Donald Trump, nie można wykluczyć, że udzieli on jednoznacznego poparcia kandydatowi PiS. Na przykład oświadczając, że w przypadku innego prezydenta nie będzie wspierał Polski militarnie. Niektórzy uznają to za nieuprawnioną ingerencję, ale będzie wielu takich, którzy dla dobra państwa i wobec perspektywy zwycięstwa Rosji w wojnie z Ukrainą ulegną szantażowi. W takiej sytuacji zwycięstwo kandydata PiS może się okazać bardzo prawdopodobne.

Może więc to, kto będzie kandydatem PiS, okaże się dla wszystkich dużo ważniejsze niż to, w jaki sposób zostanie on wyłoniony.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 43/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Trzecia kadencja Dudy