Mechanizm afer takich jak sprawa nieprawidłowości przy wykorzystaniu pieniędzy z KPO jest zwykle podobny. Najpierw nośna medialnie informacja – tu „wydawanie pieniędzy na jachty, solaria i salony masażu”.
Najpierw jachty, potem dymisje
Później szybka ofensywa opozycji, że „rząd na to pozwala”, co jest dowodem korupcji, marnotrawstwa, politycznego kolesiostwa, a w najlepszym razie nieudolności. Następnie reakcja premiera, który natychmiast żąda wyjaśnień. No i kozioł ofiarny, czyli urzędnik średniej rangi, rzucony na wstępne pożarcie. A także odpowiedzialny, zagrożony dymisją minister, w tym przypadku Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.
Reakcja każdej ze strony jest zrozumiała. Trudno, by opozycja przepuściła taką okazję do ataku na rząd, można też zrozumieć premiera Tuska, który zareagował być może zbyt gwałtownie, ale dzięki temu mógł wystawić sobie do ewentualnego „odstrzału” nielubianą minister, z którą od dawna miał na pieńku.
Sensacyjne nagłówki i nudna rzeczywistość
Tymczasem dotychczasowe analizy sprawy pokazują, że nieprawidłowości w wydawaniu pieniędzy z KPO oczywiście istniały, czasem wręcz skandalicznie, jednak ich skala nie wykraczała poza normalny odsetek błędów przy wydawaniu środków unijnych.
I jeśli resort funduszy oraz podległe mu instytucje rzeczywiście szły w tej sprawie na skróty, to głównie dlatego, żeby wydać jak najwięcej. Środki z KPO mają bowiem ograniczony okres do możliwego wykorzystania.
Racjonalnie oceniając sprawę, można wręcz przyznać, iż lepiej, by trafiły one na budowę solarium, niż by nie trafiły do nikogo.
W takich aferach racjonalne podejście to jednak ostatnia rzecz, jakiej można się spodziewać. Każdy ma przecież coś do ugrania. Tylko czy w tym przypadku bilans gry będzie dla kogokolwiek korzystny?
Kto naprawdę straci na aferze KPO
Afera będzie miała swoje ofiary polityczne – pani minister funduszy zostanie być może zdymisjonowana, niewykluczone też, że odejdzie ktoś jeszcze, a rząd i koalicja stracą w sondażach. Jednak opozycja też nie musi zyskać, bo okazało się, że profitentami wątpliwych pieniędzy byli także ludzie kojarzeni z PiS.
Ofiarami będą mali i średni przedsiębiorcy, dla których ten segment KPO jest adresowany. Nauczeni tym doświadczeniem urzędnicy będą zapewne teraz oglądać każdy wniosek na wszystkie strony i będą woleli nie przekazać pieniędzy nikomu niż narazić się na kłopoty.
Ujawnianie afer służy oczyszczeniu życia publicznego z patologii. Ale czasem przynosi też straty, i to wszystkim stronom.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















