Oficjalnego kandydata nie ma nawet Koalicja Obywatelska, choć mogłoby się wydawać, że wystawienie Rafała Trzaskowskiego jest niemal pewne. Sytuację zmieniło jednak ogłoszone przez Donalda Tuska zaostrzenie polityki azylowej rządu, sugerujące poszukiwanie nowych wyborców, a więc skręt całej koalicji w prawo i wolę postawienia na bardziej konserwatywnego Radosława Sikorskiego. Szef MSZ ostatnio dwoił się i troił, by pokazać się na wielu polach w roli męża stanu.
Prezydencki kandydat Koalicji
Sikorskiemu zaszkodził jednak apel ze strony Władysława Kosiniaka-Kamysza, by cała koalicja 15 października wystawiła wspólnego kandydata. Szef PSL uważa bowiem, że rywalizacja między politykami wywodzącymi się z sojuszniczych ugrupowań zagrozi spoistości rządu. Donald Tusk natychmiast odrzucił taką możliwość – podobne porozumienie może obowiązywać, ale dopiero w drugiej turze.
Według kuluarowych informacji autorem całej koncepcji był wicemarszałek Senatu Michał Kamiński, który w ten sposób chciał wypromować kandydaturę Sikorskiego. Wraz z Romanem Giertychem od lat tworzą wspólnie tercet przyjaciół, aspirujących do wpływu na polską politykę. Sikorski jest ponadto jedynym obok Tuska kandydatem, wywodzącym się z PO, którego PSL w ostateczności mogło zaakceptować w sytuacji rosnących obaw o wynik domniemanego kandydata Trzeciej Drogi, Szymona Hołowni. Jednak dla liderów Platformy cała akcja była wyjątkowo czytelna i bardziej zaszkodziła, niż pomogła szefowi MSZ.
Również wewnętrzne sondaże cały czas dają Trzaskowskiemu przewagę nad Sikorskim. Kandydata PiS pokonuje w nich w stosunku 53 do 36 proc., podczas gdy szef MSZ – tylko 42 do 40 proc. I dlatego nasi informatorzy z PO są na 99 proc. pewni, że 7 grudnia Tusk wskaże Trzaskowskiego.
Dylematy Kaczyńskiego
Dużo większy zamęt panuje w szeregach PiS, gdzie zrezygnowano z partyjnych prawyborów, bo prezes obawiał się utraty pełnej kontroli nad procesem selekcji. Nadal formalnie w grze są Tobiasz Bocheński, Mariusz Błaszczak, Karol Nawrocki i Przemysław Czarnek. O wyborze ma zdecydować szereg wewnątrzpartyjnych badań, ale już dziś od polityków PiS można usłyszeć, że największe szanse ma były minister edukacji i nauki. Ma najsilniejsze poparcie w elektoracie partii, jest też najbardziej wyrazisty i rozpoznawalny (choć zarazem nieakceptowalny dla wielu centrowych wyborców, bez których trudno o sukces).
Czarnek już praktycznie rozpoczął kampanię, wyraźnie też złagodził ton wypowiedzi, odchudził się i zapowiedział objazd kraju. Tak naprawdę jedynym jego rywalem mógłby być Mateusz Morawiecki. Ma zarówno pieniądze, co w partii pozbawionej przez PKW subwencji ma znaczenie, jak i swoją zwartą frakcję, a także poparcie prezydenta. Jednak starzejący się Kaczyński na niego nie postawi, ponieważ obawia się, iż Morawiecki, działając w porozumieniu z Andrzejem Dudą, mógłby w przypadku dobrego wyniku próbować przejąć partię. Ze strony indywidualisty Czarnka nie ma takiego zagrożenia.
Faworyci z KO i PiS będą oczywiście mieli w pierwszej turze rywali. Jednym z nich może zostać marszałek Sejmu Szymon Hołownia, który choć ma coraz mniejszą ochotę na kandydowanie, zapewne będzie musiał wystartować. Jeśli nie przekona przynajmniej 13 proc. wyborców (jak w 2020 r.), może to być polityczny koniec i jego, i sojuszu Polski 2050 z PSL.
Radykałowie na rozdrożu przed wyborami prezydenckimi
Z wyborami prezydenckimi ma też problem lewica, choć paradoksalnie niedawne przejście do twardej opozycji ze strony partii Razem (i zerwanie z obecną w rządzie Nową Lewicą) poprawiło sytuację, bo zwiększyło szanse na nominację popularnej wicemarszałek Senatu Magdaleny Biejat. Była ona nie do zaakceptowania jako przedstawicielka Razem, ale dziś jest dysydentką z tej partii. Zarazem inna poważna kandydatka – minister rodziny i pracy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk – nie pali się do startu.
Po drugiej stronie politycznej sceny kandydat Konfederacji Sławomir Mentzen nie zyskał na razie zbyt wielu profitów z wczesnego zgłoszenia – według sondaży ma poparcie rzędu 8 procent. Można usłyszeć o scenariuszu, w którym ostatecznie zostanie on podmieniony na znacznie popularniejszego Krzysztofa Bosaka. Dzięki temu Konfederacja uzyska lepszy wynik i zarazem atrakcyjną pulę głosów „do sprzedania” w drugiej turze.
Czy będzie ona wystarczająca, by Czarnek miał szanse pokonać Trzaskowskiego? Dowiemy się o tym zapewne 1 czerwca 2025 r. Wiele wskazuje bowiem na to, że marszałek Hołownia wyznaczy pierwszą turę wyborów prezydenckich na niedzielę 18 maja.
„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















