Zarówno środowe zaprzysiężenie, jak i pierwsze dni prezydentury Karola Nawrockiego wyglądają jak ciąg dalszy kampanii wyborczej. Już dziś można wyciągnąć z nich wniosek, że celem nowej głowy państwa na najbliższe dwa lata jest pognębienie rządu Donalda Tuska i pomoc opozycji w sukcesie wyborczym w 2027 roku.
„Plan 21”: Nawrocki prezentuje swoje ustawy
Podczas pierwszych dni prezydentury Nawrocki zdążył już zaprezentować dwa projekty ustaw, nawiązujące do jego kampanijnego „Planu 21”. Chodzi o projekt przywracający kształt Centralnego Portu Komunikacyjnego z czasów rządów PiS, a także propozycję zwolnienia z podatków dochodowych małżeństw z co najmniej dwójką dzieci.
Oba pomysły, zwłaszcza drugi, byłyby trudne do udźwignięcia dla budżetu. Ale Nawrockiego to nie martwi, nawet jeśli zarazem piętnuje rząd za nadmierne zadłużenie. On wie, że ustawy w tym kształcie nie wejdą w życie, a swoją taktyką chce osiągnąć dwa cele: pokazać, że rząd Tuska nie jest prospołeczny, i zdjąć z siebie odium „hamulcowego”, gdyby obecna większość zdecydowała się zasypywać go ustawami, które musiałby wetować.
Zresztą „Plan 21” to generalnie zbiór ogólnosłusznych haseł, pod większością których mógłby się podpisać także rząd. Wyraźne różnice z gabinetem Tuska to zapowiedź sprzeciwu wobec „ideologizacji” szkoły, a także kategoryczne weto wobec Zielonego Ładu i euro w Polsce – czego zresztą obecna większość nie planuje forsować.
Wymiar sprawiedliwości: między prezydentem a ministrem Żurkiem kompromisu nie będzie
Zasadniczy konflikt nowego prezydenta z rządem toczyć się będzie na innych polach. Zwłaszcza w obszarze wymiaru sprawiedliwości, czyli w dziedzinie, której akurat najbardziej potrzebny byłby kompromis. Ale go nie będzie, bo minister Waldemar Żurek również jest nastawiony wojowniczo.
Rząd będzie miał też jeszcze większe niż dotąd problemy z rozliczeniem PiS, tym bardziej że Nawrocki nawet w orędziu wspomniał o nielegalnym prokuratorze krajowym, a część prokuratorów już dziś zaczyna w swych działaniach brać pod uwagę zmianę koniunktury politycznej. W tej sytuacji raczej więc nie ma szans na szybkie ustawowe uregulowanie problemu tzw. neosędziów czy uporządkowanie Trybunału Konstytucyjnego.
Trudno na razie przewidzieć, jaki kształt będzie miała zapowiedziana przez Nawrockiego rada ds. reform ustrojowych przy jego Kancelarii, której zadaniem ma być zaproponowanie jakiegoś kompromisu w wymiarze sprawiedliwości. Wątpliwe, by miała skład autentycznie pluralistyczny.
Ciekawe też, jak Nawrocki rozumie swoje słowa z orędzia, że nie zamierza awansować sędziów, którzy „kwestionują porządek konstytucyjny i prawny”. Czy to zapowiedź odmowy np. zaprzysiężenia sędziów TK wybranych przez obecny Sejm lub mianowania sędziów wyłonionych przez KRS po 2026 roku?
Sprawy międzynarodowe i wojsko: rządowi będzie trudniej niż z Dudą
Największy problem może pojawić się w sprawach międzynarodowych. Nowy szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki już zasugerował wolę udziału szefa w szczytach UE, co zapowiada kolejną odsłonę „wojny o krzesło”, jaka toczyła się w latach 2007-10 między Donaldem Tuskiem a Lechem Kaczyńskim. Tym razem będzie to wojna dużo ostrzejsza, bo tamtą osłabiały osobiste relacje premiera z prezydentem.
Nie wiadomo, jak będzie z armią. Na razie stosunki prezydenta z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem wyglądają na relatywnie poprawne, choć Nawrocki w żaden sposób nie zareagował na wygwizdywanie szefa MON na placu Piłsudskiego. Prezydent, zgodnie z przestrogami Antoniego Dudka, może rzeczywiście próbować prowadzić własną politykę w odniesieniu do wojska, choć raczej nie dojdzie do tego szybko.
Sytuacja nie jest więc wesoła dla obecnej koalicji rządowej.
Prezydent zawalczy nie tylko z premierem Tuskiem, ale też z prezesem Kaczyńskim
Ale cieszyć się też nie powinien Jarosław Kaczyński. Co prawda na razie Karol Nawrocki otoczony jest politykami PiS, a w orędziu wspomniał o Lechu Kaczyńskim, ale nie było w tym już tej nabożności, co w wystąpieniach Dudy.
To zaś, iż w żadnym z przemówień nie wymienił Jarosława Kaczyńskiego, pokazuje, że teraz to prezydent chce rozdawać karty na prawicy – korzystając z dobrych notowań także w elektoracie Konfederacji. Prezes PiS powinien już powoli zacząć myśleć o emeryturze. Diagnozę tę potwierdzają nerwowe zachowania Kaczyńskiego w ostatnich dniach, choćby podczas kolejnej „miesięcznicy” smoleńskiej.
Niezależnie od tego, czy Nawrocki rzeczywiście ma już dziś takie aspiracje, na pewno nie będzie przypominał uległego wobec prezesa poprzednika. Widać, że jest po prostu typem samca alfa, chcącym wyeliminować ze swojego terytorium innych podobnych samców. Zatem nie tylko Donalda Tuska, ale i Jarosława Kaczyńskiego. Sprzyjać mu w tym będą także kwestie metrykalne.
Czy w 2030 roku czeka nas zmiana ustroju na prezydencki?
Nowy prezydent zapowiedział utworzenie na swoim zapleczu jeszcze jednej rady – ds. konstytucji. Niewykluczone, że do 2027 r. pod jej auspicjami powstanie projekt nowej ustawy zasadniczej i będzie to konstytucja wprowadzająca model prezydencki. Jeżeli PiS z Konfederacją uzyskają w tych wyborach większość konstytucyjną (albo zbliżoną do niej), możliwe, że ok. 2030 r. uda się nową ustawę zasadniczą uchwalić.
Nie można więc wykluczyć również, że po zaplanowanych na ów rok wyborach prezydenckich znajdziemy się w całkiem nowych warunkach ustrojowych. Z Karolem Nawrockim wybranym na kolejną kadencję, odpowiedzialnym tylko przed „Bogiem i historią”.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















