Duch gościnności i współodpowiedzialności na pogrzebie Łukasza Litewki

Jeden dobry człowiek potrafi otworzyć drzwi z obu stron zaryglowane i uwięzionych zaprowadzić do domu, w którym przy stole jest „wiele miejsca”.
Czyta się kilka minut
O. Wacław Oszajca SJ // Fot. Grażyna Makara
O. Wacław Oszajca SJ // Fot. Grażyna Makara

Kiedy nadszedł dzień Pięćdziesiątnicy, byli wszyscy w tym samym miejscu. Nagle rozległ się szum z nieba, jakby gwałtownie wiejącego wiatru. I napełnił cały dom, w którym przebywali. Zobaczyli też języki podobne do ognia. Rozdzielały się one i na każdym z nich spoczął jeden. Wszystkich napełnił Duch Święty. Zaczęli mówić różnymi językami, tak jak im Duch pozwalał się wypowiadać. Przebywali wtedy w Jeruzalem mieszkańcy Judei i pobożni Żydzi ze wszystkich krajów świata”. 

Coś podobnego miało miejsce 29 kwietnia w sosnowieckim Kościele św. Joachima. Zgromadzili się tam ludzie z powodu śmierci człowieka, po którym wiele „się spodziewali”. Wiatr trochę przycichł i zgromadzeni usłyszeli: „Pokój wam”. Nikt też nie widział żywego ognia nad głowami, ale w miarę wypowiadanych słów kaznodziei, kto chciał, ten poczuł, jak rozluźniają się pięści, wzrok łagodnieje, łzy swobodnie płyną i to, co jeszcze przed mszą było niemożliwe, stawało się możliwe.

Jednak najważniejszym okazało się to, co nie zostało powiedziane, i to wcale nie dlatego, że bp Artur Ważny cokolwiek przemilczał. A miał przed sobą ludzi, którzy przyszli do kościoła prosto z okopów, a przyprowadził ich „dobry człowiek”, Łukasz Litewka. Biskup mówił: „Wiem (…) że wielu ma swoje powody, by na tym etapie swego życia stać tyłem lub z dystansem do Kościoła. Łukaszowi wychowanemu w Kościele też nie było łatwo. Mówił: »Polski Kościół popełnia błędy, a zawsze, gdy ma możliwość je naprawić i wyciągnąć konsekwencje, nie robi tego«. 

Ta swoista skarga jest wołaniem, modlitwą o piękniejszy i lepszy Kościół. Chcemy to naprawić i wyciągać wnioski, Łukaszu. Jeśli powodem tego dystansu są błędy i winy pasterzy, nasz brak uważności, pycha czy arogancja, proszę was dzisiaj przy tej trumnie z głębi serca o wybaczenie”. 

Czy mogło być inaczej? Mogło, gdyż było i wciąż bywa. Inaczej, to znaczy nie w tym duchu, jaki spajał zgromadzonych na pogrzebie Łukasza Litewki. Był to duch gościnności, współobecności, współodczuwania i współodpowiedzialności. Duch pisany wielką literą, który sprawia, że jeden „dobry człowiek” potrafi otworzyć drzwi z obu stron zaryglowane i uwięzionych zaprowadzić do domu, w którym przy stole jest „wiele miejsca”.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 21/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Dobry człowiek