Bardzo pobożnie nauczyliśmy się manipulować religią

W Austrii, gdzie Matkę Jezusa nazywają „Wielką Matką Austrii”, w katolickiej rodzinie przyszedł na świat Adolf Hitler, który w Bawarii, gdzie Maryję nazywają „Nasza Kochana Pani”, znalazł wielu zwolenników.
Czyta się kilka minut
O. Wacław Oszajca SJ // Fot. Grażyna Makara
O. Wacław Oszajca SJ // Fot. Grażyna Makara

Maryja, Matka Chrystusa, jest Królową Polski, ale też patronką Ukrainy, Austrii, Łotwy, Estonii, Portugalii, Węgier, Bawarii, Rosji, Meksyku, Filipin, Chile, Argentyny, Brazylii, Kolumbii, Paragwaju, Peru, Wenezueli, obydwu Ameryk i wielu innych państw.

U nas Maryja nosi też tytuł Hetmanki Żołnierza Polskiego. Na Jasnej Górze mamy jej ikonę w ryzie sporządzonej z odznak wojskowych. I wszystko byłoby w porządku, gdyby wspomniane państwa wiodły „życie ciche i spokojne, w wielkiej pobożności i z godnością”, o co w każdą Wielkanoc prosimy Chrystusa: „Najwyższy Pasterzu, wejrzyj łaskawie na wszystkich sprawujących władzę i kieruj ich sercami według Twojej woli”.

Spełnienia tej modlitwy po kim jak po kim, ale po państwach, które mienią się królestwami Maryi, należałoby się spodziewać. Historia pokazuje jednak coś zupełnie innego.

W Austrii, gdzie Matkę Jezusa nazywają „Wielką Matką Austrii”, w katolickiej rodzinie przyszedł na świat Adolf Hitler, który w Bawarii, gdzie Maryję nazywają „Nasza Kochana Pani”, znalazł wielu zwolenników. W Rosji podobną rolę co Hitler odegrał Józef Stalin, z pochodzenia Gruzin, ochrzczony w prawosławnej Cerkwi, niedoszły prezbiter tegoż Kościoła.

Niechcący o tym pamiętać mówią, że przecież w krajach niechrześcijańskich działo się i dzieje podobnie, więc nie jesteśmy tacy najgorsi, a poza tym grzech pierworodny i diabeł to potężny przeciwnik. Jednak papież Leon mówi: „Biada tym, którzy manipulują religią i samym imieniem Boga dla własnych korzyści militarnych, ekonomicznych i politycznych, wciągając to, co święte, w mrok i błoto. To świat postawiony na głowie, wyzysk Bożego stworzenia, który musi zostać napiętnowany i odrzucony przez każde uczciwe sumienie”. 

Pamiętając o tym i szanując rangę problemu, trzeba by przejrzeć np. nasze maryjne dziedzictwo i przestać śpiewać: „Zasłużyliśmy, to prawda, przez złości, / By nas Bóg karał rózgą surowości, / Lecz kiedy Ojciec rozgniewany siecze, / Szczęśliwy, kto się do Matki uciecze (…) Ratuj nas, ratuj, Matko ukochana, / Zagniewanego gdy zobaczysz Pana, / Mieczem przebite pokazuj Mu serce, / Gdy Syna na krzyż wbijali morderce”.

A przecież jeśli już, to nie Bóg pogniewał się na nas, ale my na Niego, a tych, którzy Jezusa przybili do krzyża, łatwo ustalić. Wystarczy przeczytać Mt 7, 21-23.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 18/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Pobożni manipulanci