Nie wiem, ile to już lat, odkąd w kategorii „najciekawsze polskie premiery” dominują płyty podejmujące dialog z muzyką tradycyjną. Przy czym, częściej niż zwyczajowa wymiana uprzejmości, jest to rozmowa żywa, prowadzona podniesionym głosem i z pełną ekspresji gestykulacją. Jeśli ta scena, związana m.in. z festiwalem Nowa Tradycja, wydaje tak dorodne owoce, to dlatego, że jej reprezentanci darzą muzykę wiejską prawdziwą miłością.
Niezależnie od tego, czy wychodzą od jazzu, czy ekstremalnego metalu, odwiedzają starych mistrzów, biorą udział w kursach śpiewu, słuchają, czytają. Traktują wiejską muzykę jak część własnej historii. I może stąd fenomen? Twórczość Lumpeksu, RPA, Furii, Polmuzu jest jednocześnie tradycyjna i autorska, szczera, własna.
Od Przysuchy do Luandy
Ważnymi przedstawicielami sceny – nazwijmy ją: nowej tradycji – są Jan Młynarski i Piotr Zabrodzki. Tym, co zajmuje ich od dobrych kilkunastu lat, jest łączenie ze sobą nurtów muzyki tradycyjnej z różnych kontynentów, ze szczególnym uwzględnieniem rodzimych tańców narodowych.
Taki zamysł stał za twórczością trio Pole, które po wydaniu płyty „Radom” (2014) zmieniło nazwę na Polonka. W uproszczeniu można uznać, że ubiegłoroczne „Oberkas Travel” kwartetu Oberkas Travel, jak i wydany właśnie przez Tercet Imperial „Prymat” stanowią kontynuację misji, którą jest wskazanie, że zarówno pod Przysuchą, jak i pod Luandą w tan pcha nas zadziwiająco podobny rytm.
Mosty są, taniec nie porywa
Jeśli jednak nagrane z cenioną śpiewaczką Marią Siwiec „Oberkas Travel” trafia do mnie momentalnie ze swoją hipnotyzującą, psychodeliczną ofertą, to Tercet Imperial budzi we mnie mieszane odczucia. Młynarski i Zabrodzki sięgają tu po elektroniczne instrumenty – syntezatory, elektroniczną perkusję – i z godną podziwu erudycją budują mosty pomiędzy mazurami, oberkami a kuduro, batidą czy dabke.
Do tych transkontynentalnych podkładów śpiewa Joanna Sztucka, uczennica Siwiec, która choć wychodzi z tradycji, momentami ciągnie Tercet Imperial w rejony romantycznego electro-popu („Lesie”). To wrażenie pogłębia sterylna produkcja albumu i pewna jego powściągliwość – mało tu momentów, które pozwalałyby zatracić się w tańcu.
Bardziej niż „Oberkas Travel” debiut Tercet Imperial przypomina mi dawne płyty z udziałem Zabrodzkiego z katalogu Lado ABC („Slumberjackin’”, „Back to the Future Shock”, „Wrong Vampire”), które imponowały wykonaniem, bawiły koncepcją czy zmyślną grą z obraną stylistyką. Nie mam wątpliwości, że „Prymat” wyrasta ze szczerej miłości do tradycji, jednak, podobnie jak tamte albumy, budzi mój szacunek, ale niekoniecznie emocje.
Tercet Imperial, PRYMAT, Instant Classic 2026
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















