Coś tu gnije. Kościół nie umie rozmawiać z judaizmem

Judaizm nie jest dla chrześcijaństwa muzealnym eksponatem, tylko rozmówcą. A dialog nie działa, jeśli druga strona ma być tylko przypisem do „naszej” historii.
Czyta się kilka minut
Zuzanna Radzik // Fot. Grażyna Makara
Zuzanna Radzik // Fot. Grażyna Makara

Grudniowe spotkanie z europosłem Grzegorzem Braunem, dumnym antysemitą, miało miejsce w jednej z sal domu zakonnego parafii św. Jana Bosko w Szczecinie. Przeniosło się tam po tym, jak (pod presją) odmówiono Braunowi udostępnienia wcześniej umówionej sali seminarium diecezjalnego. 

Kiedy ponad 20 lat temu pytałam warszawskiego proboszcza, czemu w piwnicy kościoła znajduje się otwarcie antysemicka księgarnia, tłumaczył, że musi wynająć, bo inaczej nieogrzewane piwnice mu gniją. Widać w Szczecinie bieda, skoro seminarium musi sobie dorabiać szemranym wynajmem. Też im coś gnije? 

Tłumaczyli, że miało to być spotkanie opłatkowe i jak się dowiedzieli, że jednak bardziej ze zwolennikami, to wymówili. Salezjanom, którzy go przyjęli, widać taki gość nie przeszkadzał.

A może jednak ktoś tam sympatyzuje z europosłem, który symbolem swojej kampanii uczynił gaśnicę, wcześniej użytą w Sejmie do zdławienia ognia chanukowych świec. Trzeba jednak mocno zamknąć oczy, by po czymś takim dać mu salę na spotkanie w katolickiej instytucji…

Nie zazdroszczę zatem kardynałowi Rysiowi, że jest w episkopacie odpowiedzialny za dialog z judaizmem. Nie jest to najprostsza teka przy takim stanie spraw. I to nie tylko z powodu europosła. 

Również dlatego, że antysemityzm to wciąż żywe uprzedzenie. Od zawsze ten temat jest w polskim Kościele dość niechciany, nielubiany i robiony po łebkach, od Dnia Judaizmu do Dnia Judaizmu, rzadziej pomiędzy, dogłębnie i codziennie. Przy czym doceniam, że te Dni się dzieją, wędrują po Polsce i uparcie przypominają, ile jest tematów i roboty.

A przecież to fascynująca dziedzina. Zmiana stosunku do Żydów i judaizmu to jedno z największych teologicznych nawróceń XX wieku. Teologia po Zagładzie, nie tylko w tej dziedzinie, nabrała pokory.

Sam dialog dotyka zaś spraw najważniejszych: wizji zbawienia, tego, kim jest Jezus, czy możemy i umiemy mówić o nim tak, by nie negować miejsca judaizmu. Czym jest w zasadzie chrześcijańska misja, zwłaszcza jeśli już nie prowadzimy jej wobec Żydów?

Przydaje się w nim dobra znajomość Biblii, zrozumienie historii starożytnej i czasów Jezusa. Znajomość historii współczesnej też jest konieczna. No i oczywiście sporo empatii i zupełnie międzyludzkich umiejętności.

Interdyscyplinarna, fascynująca dziedzina dotykająca na wielu poziomach bieżących wyzwań. Aż dziw, że z takim uporem nie uczą tego w seminariach i na wydziałach teologii.

Gdyby uczyli, to może kardynał Ryś, jako kolejny z odpowiedzialnych za ten temat biskupów, nie musiałby w wywiadzie dla KAI mówić, że „jako Kościół w Polsce naprawdę potrzebujemy naszym wiernym pokazywać, czego Kościół uczy na ten temat”. 

Bo to brzmi trochę nudno, jak oblig z Watykanu, a nie jak intelektualna i międzyludzka przygoda, którą jest dialog. Inna sprawa, że ciężko pokazywać coś wiernym, jak się ma w tych sprawach kompletnie niewyedukowany personel.

Kardynał zapowiada list na te tematy, do odczytania w kościołach w 5. niedzielę Wielkiego Postu z okazji rocznicy wizyty Jana Pawła II w rzymskiej synagodze. 

Zastanawia, że dopiero co minęła 60. rocznica soborowej deklaracji „Nostra aetate”, odpowiedzialnej za rewolucję w kościelnym nauczaniu o Żydach: chyba lepsza okazja do przypominania tej zmiany, no ale może w Polsce trzeba wszystko uzasadniać naszym papieżem, a nie wolą soboru powszechnego. A poza tym: sprawczość listów rozsyłanych po parafiach do przeczytania jest, jaka jest. Nikła.

I już z zupełnie innej beczki: czasy dla dialogu i relacji chrześcijańsko-żydowskich nie robią się prostsze, my zaś zajmujemy się w kółko powtarzaniem podstaw, drepczemy wokół dokumentów sprzed 60 czy 40 lat, zamiast wdrożyć, co w nich zadane, i iść do przodu.

Przy okazji Dnia Judaizmu na wiele sposobów odmienia się słowa, że judaizm to nasze korzenie. Ale judaizm to nie wykopalisko z czasów Jezusa i Apostołów, ale żywa rzeczywistość, zmieniająca się i rozwijająca. 

Dialog wymaga, by widzieć go jako podmiot własnej historii, a nie tylko przypis do naszej teologii i oczekiwań. Dziś zresztą wyzwaniem dialogu jest także spotkać żywy judaizm, który ma swoich faszyzujących radykałów, łączących religię z nacjonalizmem i przy jej pomocy uzasadniających zbrodnie.

Nie jesteśmy jednak na to wszystko gotowi, bo wciąż odrabiamy zaległe lekcje.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 04/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Odrabianie zaległych lekcji