Godzina 4.30, 28 października. Dzwoni budzik. Muszę zawieźć rabina Davida F. Sandmela na lotnisko. Znamy się od kilku lat. Uczyliśmy wspólnie Biblii z komentarzami żydowskimi i chrześcijańskimi w Harare (Zimbabwe), w katolickim seminarium prowadzonym przez redemptorystów. Od dwóch lat pracujemy razem w Zarządzie Międzynarodowej Rady Chrześcijan i Żydów, gdzie David jest prezydentem, a ja – pierwszą wiceprezydent. Przyjechał do Łodzi na zaproszenie kard. Grzegorza Rysia, by wygłosić wykład na konferencji poświęconej deklaracji „Nostra aetate” z okazji 60. rocznicy jej ogłoszenia.
Kilka godzin później odbieram telefony od dwóch przyjaciółek: to Adi z Izraela, Żydówka, która chce się podzielić wiadomością o nowym chłopaku, anglikaninie z Londynu, oraz Hava, muzułmanka, z którą przygotowujemy na listopadowy Kongres Katoliczek i Katolików panel o działalności kobiet w organizacjach międzyreligijnych.
Myślę: „dzień jak co dzień”. A jednak nie do końca. Uświadamiam sobie, że właśnie dziś mija dokładnie 60 lat od uchwalenia przez Sobór Watykański II deklaracji o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich. Bez tego dokumentu nie byłoby szans na takie spotkania i rozmowy. Przypominam sobie moje siostry ze zgromadzenia Notre Dame de Sion, które współpracowały z ojcami soborowymi przy tworzeniu tej deklaracji, albo te, które dziś w wielu zakątkach świata pracują nad jej wdrażaniem w parafiach, szkołach teologicznych i wspólnotach.
Wiem, że droga dialogu międzyreligijnego nie była wówczas łatwa. I że nie jest łatwa także dziś. Bo choć dialog wzbogaca człowieka, w Kościele wciąż bywa wyzwaniem.
Kościół katolicki dostrzega „promień prawdy” w innych religiach
Deklaracja „Nostra aetate”, mimo upływu lat, pozostaje punktem odniesienia i nie utraciła aktualności. Jej przesłanie koncentruje się na zbliżaniu ludzi różnych narodów i religii. Oraz na roli Kościoła w krzewieniu ich jedności i wzajemnej miłości. Wszyscy pochodzimy od jednego Stwórcy i wszyscy do Niego zmierzamy, poszukując odpowiedzi na fundamentalne pytania dotyczące sensu życia.
Religie próbują odpowiadać na te pytania – każda oferuje własne nauczanie, zasady postępowania i rytuały, które pomagają wiernym w osiąganiu wewnętrznej harmonii i odkrywaniu sensu istnienia. To właśnie w tym dokumencie Kościół katolicki po raz pierwszy z autentycznym uznaniem odniósł się do elementów prawdy i świętości obecnych w innych religiach. „Nostra aetate” właśnie dlatego zachęca do dialogu i wspólnych działań – by identyfikować i wspierać wartości duchowe, etyczne i kulturowe obecne w różnych wspólnotach.
Jak powstała deklaracja „Nostra aetate”
Warto przypomnieć okoliczności powstania tego dokumentu. Jan XXIII, pod wpływem rozmów m.in. z Jules’em Isaakiem i Abrahamem Joshuą Heschelem, zdecydował się podjąć temat sposobu przedstawiania Żydów w katechezie i kazaniach. Rozumiano już, że antyjudaistyczne nauczanie Kościoła miało realny wpływ na postawy katolików w czasie Holokaustu. Tak narodziła się idea opracowania soborowego tekstu dotyczącego odnowienia relacji między katolicyzmem a judaizmem. W rezultacie czwarty punkt deklaracji, poświęcony relacjom z judaizmem, stał się centralnym elementem całego dokumentu.
Po raz pierwszy w historii Kościoła powstał tekst doktrynalny, oparty na solidnych podstawach teologicznych, który ukazywał żydowskie fundamenty chrześcijaństwa z mocnym osadzeniem w Piśmie Świętym. Przełomem było uznanie głębokiej więzi Kościoła z narodem żydowskim: Jezus, Maryja, apostołowie byli Żydami, chodzili do synagogi, modlili się psalmami, obchodzili żydowskie święta. Nasza wiara wyrasta z ich tradycji – to nie tylko historyczny fakt, lecz duchowa i aktualna rzeczywistość.
Kościół potępia teologiczny i społeczny antysemityzm
Kluczowe było odrzucenie oskarżenia o „zbiorową winę” Żydów za śmierć Jezusa – przekonania, które przez wieki prowadziło do teologicznego i społecznego antysemityzmu. „Nostra aetate” stanowczo stwierdza, że nie można obarczać wszystkich Żydów – ani z czasów Jezusa, ani współczesnych – odpowiedzialnością za Jego śmierć.
Dokument podważył również tzw. teologię zastępstwa, czyli przekonanie, że chrześcijaństwo zastąpiło judaizm. Niezwykle istotne było uznanie, że Żydzi nie zostali przez Boga odrzuceni ani przeklęci. To fundamentalna zmiana teologiczna, potwierdzona w kolejnych dokumentach Kościoła: przymierze Boga z Izraelem nigdy nie zostało zerwane.
Co naprawdę zmieniła deklaracja „Nostra aetate”
„Nostra aetate” przyniosła konkretne zmiany: usunięto z liturgii modlitwy zawierające antyżydowskie sformułowania, wprowadzono nauczanie o innych religiach do seminariów i programów teologicznych, powstały instytuty dialogu międzyreligijnego. Możliwe stały się symboliczne spotkania papieży z rabinami i imamami, wspólne modlitwy o pokój – jak w Asyżu w 1987 r. czy dziś w Watykanie, gromadzące przedstawicieli ponad osiemdziesięciu religii na obchodach 60. rocznicy uchwalenia deklaracji.
Sam dokument jednak nie wystarczy. Dialog to przede wszystkim codzienne spotkania, przyjaźnie, wspólne czytanie Biblii. Właśnie tam odkrywam, że Słowo Boże ma głębię, którą można dostrzec dopiero, gdy słucha się go – i siebie nawzajem – z innej perspektywy.
Postawa dialogiczna powinna kształtować całe moje życie. Nie można ograniczać się do dialogu teologicznego i tworzenia dokumentów. One – jak „Nostra aetate” – są konieczne, lecz stanowią jedynie punkt wyjścia do dalszej rozmowy i działania.
Z czego rodzą się uprzedzenia w Kościele
Największym wyzwaniem jest powierzchowność. Żyjemy w epoce szybkich opinii, polaryzacji i lęku. Tymczasem dialog wymaga cierpliwości, słuchania i czasu – a z tym mamy coraz większy problem.
Kolejną trudnością jest brak formacji. Nawet jeśli treść „Nostra aetate” jest znana – bo omawia się ją na teologicznych studiach – nie zdążyła zakorzenić się w tożsamości wiernych i wpływać na ich postawy. Zarówno duchowni, jak i świeccy często nie znają judaizmu ani islamu. Nie wiedzą, że nie istnieje „jeden islam” czy „jeden judaizm” – tak samo, jak nie ma jednego chrześcijaństwa. Z braku wiedzy rodzą się lęki i uprzedzenia, które mogą prowadzić do czynów nienawiści.
Kościół po „Nostra aetate”: nadzieje i obawy
Marzę, by deklaracja o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich nie była jedynie dokumentem w soborowych archiwach, lecz częścią codziennego życia Kościoła. By każda wspólnota wiedziała, kiedy obchodzimy Dzień Judaizmu czy Dzień Islamu – i by te dni stawały się autentycznymi momentami spotkania. By katecheza uczyła szacunku do innych i dawała okazję do ich poznania.
Dialog to duchowa wędrówka, która przemienia wszystkich uczestników – zarówno tych, którzy słuchają, jak i tych, którzy mówią. Na tej drodze nie rezygnujemy z własnych przekonań religijnych, lecz odkrywamy je na nowo, pozostając w nich zakorzenieni. Taka postawa pozwala z miłością wyciągać rękę do innych, otwierać serce na różnorodność i odnajdywać inspiracje do działania na rzecz pokoju i sprawiedliwości społecznej.
Kościół żyjący duchem „Nostra aetate” to wspólnota słuchających i uczących się. To Kościół inkluzywny, stawiający na sprawiedliwość, pokój i dobro każdego człowieka. „Nostra aetate” to otwarte drzwi, przez które Duch Święty zaprasza nas do spotkania z drugim człowiekiem, aby wspólnie odkrywać Boga – większego niż nasze wyobrażenia.
Polska rzeczywistość: maskowany antysemityzm i ksenofobia
Kiedy kończę redagować ten tekst, jesteśmy już po watykańskich obchodach 60. rocznicy deklaracji. Podczas uroczystości Leon XIV przypomniał m.in., że „istotą dialogu międzyreligijnego jest odkrywanie obecności Boga poza wszelkimi podziałami oraz wspólne poszukiwanie Go w duchu szacunku i pokory, a antysemityzm stoi w sprzeczności z duchem Ewangelii”.
W tym samym czasie ukazał się list księdza prymasa arcybiskupa Wojciecha Polaka do Fundacji Dzieci Wrzesińskich w związku z odwołaniem koncertu utworów Louisa Lewandowskiego, wrześnianina żydowskiego pochodzenia. Czytam komentarze na katolickich stronach internetowych – ziejące nienawiścią, antysemityzmem i brakiem podstawowej formacji teologicznej w zakresie dialogu międzyreligijnego. Dobrze, że ten list powstał, lecz na samych oświadczeniach nie można poprzestać, jeśli chcemy, by tego typu oficjalne wypowiedzi nie wywoływały tylko takich reakcji.
Niechęć do Żydów, nacjonalizm i ksenofobia – maskowane fałszywą miłością do ojczyzny i religijnością – nie są rzadkością w naszym społeczeństwie i Kościele. To pilne wyzwanie, które wymaga od każdego z nas zdecydowanej reakcji i realnych działań.
Zadaję sobie pytanie: kiedy wreszcie Kościół w Polsce na serio przejmie się nauczaniem „Nostra aetate” i późniejszych dokumentów, włączając je do programów teologicznych i katechetycznych? I czy jej duch przeniknie codzienne nauczanie i praktykę duszpasterską?
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
















