Artur Sporniak: Banery, na których poseł Braun wzywa Europejczyków, by wybrali między żydowskim świętem Chanuką a Bożym Narodzeniem, kard. Grzegorz Ryś nazwał antyludzkimi, antyeuropejskimi i antychrześcijańskimi. Rzadko metropolita łódzki tak ostro wypowiada się publicznie. Jakie to ma znaczenie?
O. Wiesław Dawidowski OSA: To ma znaczenie przede wszystkim dla relacji chrześcijańsko-żydowskich. Banery okazują pogardę wobec świąt żydowskich. Przed dwoma laty mieszkałem w Jerozolimie. Władze tego miasta na święta Bożego Narodzenia zawieszały wielkie banery z życzeniami dla chrześcijan. Z okazji Ramadanu wywieszane były życzenia dla Arabów (wtedy tak było, dziś nie wiem, jak jest). Takie gesty świadczyły o poszanowaniu dla inności.
Z jednej strony Braunowi zależy właśnie na tym, żebyśmy o nim rozmawiali. Z drugiej – czy jednak możemy milczeć?
Nie wolno milczeć. Jeśli pogarda i manipulacja nie spotkają się ze sprzeciwem, będą oddziaływać. Nie możemy się dać zmanipulować.
W spocie reklamującym swoją akcję poseł Braun określa Chanukę jako „mroczny relikt przeszłości”.
To bzdura. Gdy Jezus w Ewangelii św. Jana mówi: „Ja jestem światłością świata”, to zdanie pada w kontekście Chanuki wtedy właśnie obchodzonej.
Skąd się wzięło to święto?
Święto światła ustanowione zostało na pamiątkę wyzwolenia Jerozolimy z greckiej okupacji podczas powstania Machabeuszy. Zapalono wówczas w świątyni menorę, czyli rytualny świecznik, symbol Izraela. Problem w tym, że nie było wystarczającej ilości oliwy nadającej się do celów rytualnych. Mimo to przez osiem dni oliwa ta się nie wyczerpała i w kolejne dni można było zaświecać kolejną lampkę. Uznano to za Boży cud.
Oba święta – chrześcijańskie Boże Narodzenie i Chanuka – obchodzone są w podobnym czasie i dlatego w ciągu historii na siebie oddziaływały. Na przykład Żydzi przejęli od chrześcijan zwyczaj obdarowywania wówczas dzieci prezentami. Ale nie ma mowy o wypieraniu jednego przez drugie.
Kard. Ryś powiedział: „Nie wiem, w jaki sposób mielibyśmy obchodzić Boże Narodzenie, wykreślając Chanukę”. Ale to myślenie, że nie można pomyśleć chrześcijaństwa bez judaizmu, obecne jest dopiero od Soboru Watykańskiego II.
Sobór przypomniał naukę św. Pawła, który w Liście do Rzymian mówi, że my jesteśmy wszczepieni jako dziczka w winnicę Izraela. Stąd Jan Paweł II powie, że judaizm nie jest czymś zewnętrznym wobec chrześcijaństwa, ale czymś jemu wrodzonym. Oczywiście, przez wieki chrześcijanie zapomnieli o tym, karmieni antyżydowską apologetyką.
Przez ludzi pokroju Brauna nauczanie Soboru Watykańskiego II uznawane jest dziś za słabość Kościoła. Tymczasem przekonany jestem, że to jego siła. Kościół odnawia siebie poprzez zgłębianie tradycji żydowskich, bo w ich świetle lepiej rozumie samego siebie. Nie możemy zrozumieć chrześcijaństwa bez judaizmu i kto spotyka Jezusa, spotyka judaizm.
Czy nie brzmią jednak pesymistycznie słowa kard. Rysia, który o Dniach Judaizmu we Wrocławiu (14-16 stycznia) w kontekście akcji Brauna powiedział: „Cieszę się bardzo, że przez dwa dni będziemy żyć zupełnie innym duchem”?
Myślę, że to taka formuła retoryczna skierowana do uczestników sympozjum, organizowanego podczas Dni Judaizmu we Wrocławiu.
A jednak kard. Ryś dodał także: „Mam nadzieję, że Wrocław jest tym bezpiecznym miejscem”. Czy sympozja podczas Dni Judaizmu to nie jest syzyfowa praca?
Cały wysiłek tych dwóch dni ogniskuje się na chrześcijańskiej formacji księży i młodzieży pod kątem spotkania z judaizmem. Oczywiście, mam świadomość, że w dużej mierze zwracaliśmy się do entuzjastów dialogu. To były już 28. Dni – od tak długiego czasu siejemy to ziarno. Liczę, że ta praca wyda owoc.
Coś Cię zaskoczyło, ucieszyło?
Ucieszyła mnie obecność prof. Joanny Tokarskiej-Bakir, która ma opinię surowo oceniającej Kościół katolicki, oraz ważne dyskusje, np. „Żydzi i judaizm w formacji duchownych” albo poświęcona stereotypowi Żyda w polskim kaznodziejstwie katolickim. Punktem kulminacyjnym Dni była modlitwa na dziedzińcu Synagogi pod Białym Bocianem za ofiary Zagłady. We wprowadzeniu prof. Wodziński zwrócił uwagę, że nie tyle ofiary Zagłady potrzebują modlitwy wspólnej, co my sami. Bo ona zmienia nas samych i daje nam perspektywę pamięci.
O. WIESŁAW DAWIDOWSKI jest augustianinem, byłym prowincjałem tego zakonu, w latach 2009-2013 był chrześcijańskim współprzewodniczącym Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów. Członek komitetu przygotowującego Dni Judaizmu.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















