Co nam mówi Naomi Klein?

Dwie osoby o tym samym imieniu zostają utożsamione ze sobą. To się zdarza. Ale jeśli ich zupełnie odmienne poglądy zostają zespolone w jedno spójne stanowisko, jest to już powód do namysłu.
Czyta się kilka minut
Naomi Klein. Londyn, 13 czerwca 2024 r. // Fot. David Levenson / Getty Images
Naomi Klein. Londyn, 13 czerwca 2024 r. // Fot. David Levenson / Getty Images

Gdy Naomi Klein, kanadyjska pisarka, dziennikarka i aktywistka, po raz pierwszy została pomylona z Naomi Wolf, zareagowała z mieszanką zdziwienia i rozbawienia. Był rok 2011 i w Stanach trwały właśnie demonstracje Occupy Wall Street, ruchu sprzeciwiającego się nierównościom społecznym i nadmiernemu wpływowi sektora finansowego na politykę.

Klein miała już wtedy na koncie swoje ikoniczne reportaże. W „No logo” (1999) przyjrzała się globalnym korporacjom i ich nieetycznym praktykom produkcyjnym, ale też rozłożyła na czynniki pierwsze pojęcie marki i to, jak agresywny branding wdziera się w różne obszary naszego życia. Z kolei w „Doktrynie szoku” (2007) prześledziła, jak w drugiej połowie XX wieku rządy na całym świecie wykorzystywały momenty kryzysowe, by wprowadzać drastyczne, niekorzystne społecznie reformy gospodarcze. Była już wtedy rozpoznawalnym na całym świecie głosem antykapitalistycznego aktywizmu.

Przemawiała również na demonstracji spod znaku ruchu Occupy, gdzie zwracała uwagę na to, że zarówno kryzys finansowy, jak i klimatyczny mają swoją genezę w korporacyjnej chciwości. Miała opublikować jeszcze wiele reportaży, między innymi wydany w 2014 r. „To zmienia wszystko”, analizujący skalę i przyczyny globalnego ocieplenia oraz kierunek, w jakim musiałby pójść świat, żeby zapobiec katastrofie.

Ta druga

Naomi Wolf zasłynęła z kolei opublikowanym w 1990 r. reportażem „Mit urody”, w którym dowodziła, jak wytwarzane przez kulturę nierealne standardy piękna i presja skupienia na wyglądzie odbierają kobietom czas i energię, które mogłyby poświęcić na realizowanie się w innych obszarach. Z początkiem nowego tysiąclecia zaczęła stopniowo zmieniać zainteresowania. W wydanej w 2007 r. książce „Koniec Ameryki”, przyglądając się historii Niemiec i Włoch, opisała „10 kroków do faszyzmu” i przekonywała, że Stany Zjednoczone pierwszej dekady XXI wieku znajdują się na tej ścieżce.

Dla Naomi Klein pomyłka z „drugą Naomi” wciąż jeszcze była zabawną anegdotą. W końcu łączy je nie tylko imię – są też do siebie podobne fizycznie, w zbliżonym wieku, obie piszą reportaże o sprawach społeczno-politycznych i mają żydowskie korzenie. Problem pojawił się wraz z pandemią covid-19, kiedy Wolf zaangażowała się w ruch antyszczepionkowy (oraz wszystkie teorie spiskowe związane z „plandemią”). Stała się bardzo aktywna w mediach społecznościowych. I wtedy wielu odbiorcom narracje dwóch Naomi skleiły się w dziwaczną całość.

Tezy z „Doktryny szoku” Klein, wskazujące mechanizm kryzysów i kataklizmów wykorzystywanych przez rządy państw do przeprowadzania radykalnych reform, internetowy komentariat rozciągnął na obostrzenia, które większość krajów wprowadziła, by zapobiec rozprzestrzenianiu się wirusa. Notoryczne mylenie ze sobą dwóch Naomi zaczęło być wzmacniane przez algorytmy karmiące się konfliktem i polaryzacją. Sama Wolf odpłynęła w stronę ruchu alt-right, który gromadził wówczas antyszczepionkowców z przeróżnych środowisk. Stała się regularną gościnią programów Tuckera Carlsona i Stephena Bannona, byłego doradcy Donalda Trumpa.

To pomieszanie, na fali towarzyszących mu emocji – przerażenia przeplatanego z rozbawieniem, irytacją i zdumieniem – Klein postanowiła opisać w swej ostatniej książce „Doppelgänger. Podróż do lustrzanego świata” (2024). Kiedy wyszła w Polsce, jej echo nie było tak donośne jak te wynikające z poprzednich, które ustanowiły także u nas jej status gwiazdy. Jednak czytany dziś „Doppelgänger” brzmi niepokojąco aktualnie.

Język prawicy

Klein zwraca uwagę, że język ugrupowań skrajnie prawicowych jest tak przekonujący, gdyż poprawnie identyfikuje pewne problemy. Unaoczniło się to szczególnie w pandemii, gdy podstawę do teorii spiskowych stanowiło przekonanie, że światem kierują tajemnicze elity, chcące, przy użyciu kłamstwa o wirusie, przeprowadzić na ludziach eksperyment. I co? Po wygranej Trumpa w wyborach opadły wszelkie pozory i jawnie już wyłoniła się oligarchia złożona z miliarderów i gigantów branży technologicznej, podporządkowująca politykę swoim interesom.

Podobnie słuszne wydawały się zarzuty ruchów antyszczepionkowych, które (mimo swojej oczywistej szkodliwości) trafnie wskazywały koncerny farmaceutyczne jako głównych beneficjentów pandemii. Jak szacował Bloomberg, pełne zaszczepienie całej ludności świata kosztowałoby około 50 miliardów dolarów. Tylko nieco więcej niż Elona Muska kosztowało przerobienie Twittera w X. Wymagałoby to jednak nagięcia prawa patentowego, które umożliwiło firmie Pfizer sprzedaż kolejnych dawek szczepionek krajom takim jak USA, Kanada czy państwa europejskie, zanim pierwsze dawki otrzymali mieszkańcy krajów afrykańskich. Wpłynęło to oczywiście na długoterminową skuteczność całego programu szczepień, bo mutujące wirusy nie znają granic między państwami. Ale pieniądze zostały zainkasowane.

W populistycznej retoryce każde pojęcie, idea, zwrot czy zarzut może zostać przejęty – pozbawiony oryginalnego znaczenia. Klein podaje przykład wyrażenia „fake news”, które powstało, by wskazać dezinformację, wiadomość, która ma wyglądać na prawdziwą i celowo wprowadzać w błąd w celach propagandowych czy politycznych. Podczas swojej pierwszej kadencji Trump użył go publicznie ponad 2000 razy. Określił nim prawie każde większe medium prasowe i telewizyjne krytyczne wobec jego polityki, łącznie z CNN, „The Washington Post” i „New York Timesem”. W lutym tego roku odwróceniu poddał słowo „dyktator”, kiedy określił nim Wołodymyra Zełenskiego. Zapytany o to, czy określiłby w ten sposób prezydenta Rosji, odparł, że nie używa takich słów lekko.

Problemem, na który zwracają uwagę środowiska polityczne z prawej i lewej strony, choć z zupełnie innych powodów, jest też globalizacja, którą krytykują aktywiści tacy jak Klein, ze względu na to, że umożliwia eksploatację biedniejszych krajów i nieetyczne praktyki korporacyjne. Prawicowa krytyka otwarcia gospodarczego na resztę świata wyraża się w realizowanej przez Trumpa polityce izolacjonizmu i wojen celnych, wszczynanych z krajami będącymi jak dotąd najbliższymi partnerami handlowymi USA.

Oblicza kapitalizmu

We wpatrzonej w Stany Zjednoczone Polsce opowieść o tym, że każdy jest kowalem własnego losu, podatki to najgorsze zło, a do milionów na koncie dochodzi się ciężką pracą, wciąż porządkuje postrzeganie rzeczywistości ekonomicznej dużej części klasy średniej. W „Doppelgängerze” Klein zwraca uwagę na to, jak bardzo ta opowieść zdominowała naszą kulturę i postrzeganie rzeczywistości.

W krzywym lustrze kapitalizmu wszelkie jednostkowe niepowodzenia – ubóstwo, uzależnienia, długi – przypisuje się indywidualnemu nieudacznictwu, podobnie jak sukcesy, które mają świadczyć o ciężkiej pracy, determinacji i ogólnej wyższości osoby, która je osiąga. W rzeczywistości o tym, w jaki sposób potoczy się życie danego człowieka, w ogromnej mierze decydują czynniki, na które nie ma wpływu: gdzie i w jakiej klasie społecznej się urodził, ile pieniędzy ma jego rodzina, jaki kapitał kulturowy otrzymał w dzieciństwie.

Narracja o jednostkowej sprawczości powstała, by zbagatelizować istnienie nierówności społecznych, do których prowadzi skrajny, wolnorynkowy kapitalizm. „Doktryna szoku” Klein opowiadała historię narodzin systemu opartego na trzech filarach: prywatyzacji majątku państwowego, deregulacji i wypłaszczenia opodatkowania sektora korporacyjnego oraz cięcia wydatków socjalnych. Klein demaskuje mity i przekonania związane z tą ideologią.

Jednym z mitów jest utożsamianie takiego kapitalizmu z demokracją. W Polsce (będącej jednym ze studiów przypadku „Doktryny szoku”) to przekonanie jest szczególnie silne, bo to właśnie przemiana ustrojowa 1989 r. była tym szokiem, który został wykorzystany przez ówczesną polską klasę polityczną do wprowadzenia drastycznych reform gospodarczych. Rzeczywistość ekonomiczna, która narodziła się po wdrożeniu planu Balcerowicza, jest w społecznym odbiorze utożsamiana z wolnością po upadku Związku Radzieckiego.

Tak naprawdę, tłumaczy Klein, to silne procesy demokratyczne stały na przeszkodzie wprowadzania przez rządy skrajnie wolnorynkowej polityki ekonomicznej, ze względu na jej niekorzystny społecznie charakter. Dlatego do jej forsowania wykorzystywano momenty szoku wywołanego kryzysami i kataklizmami. Pierwszym neoliberalnym poligonem doświadczalnym było Chile, gdzie w latach 70. po zamachu stanu i zamordowaniu wybranego demokratycznie lewicowego prezydenta Salvadora Allende władzę przejęła wojskowa dyktatura.

Prywatne i publiczne

Kolejnym mitem, który punktuje Klein w „Doktrynie szoku”, jest przekonanie, że w idealnym świecie gospodarka wolnorynkowa powinna być posunięta jak najdalej, a każde odchylenie od tego modelu, nawet jeśli niechętnie uznane za konieczne, jest krokiem w stronę komunizmu. Taką wizję ekonomii głosił Milton Friedman, który uważał, że wszystkie gałęzie usług i przemysłu powinny być prywatne, państwo nie powinno w żaden sposób ingerować w gospodarkę, a rynek ma – niczym przyroda – naturalną zdolność do samoregulacji.

Przykłady na to, do czego prowadzi abdykacja państwa z jakiegoś sektora, nietrudno znaleźć po obydwu stronach Atlantyku. W Polsce potoczny termin „patodeweloperka” przedostał się już do języka publicystyki i literatury naukowej. Widać, że wystarczająco trafnie opisuje, co stało się z polską urbanistyką i rynkiem mieszkaniowym w pierwszych dekadach XXI wieku. Doprowadziła do tego deregulacja przepisów urbanistycznych i mieszkaniowych, która począwszy od ustawy o planowaniu przestrzennym z 2003 r. stopniowo zdejmowała z deweloperów kolejne ograniczenia i obowiązki.

Z kolei amerykański system prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych jest zaprojektowany tak, by umożliwić firmom ubezpieczeniowym opóźnianie i odmowy wypłacania świadczeń. Amerykanie toną w długach medycznych albo całkiem rezygnują z leczenia, byle nie narażać siebie i swoich rodzin na gigantyczne koszty. Jednocześnie pogląd, jakoby służba zdrowia powinna zostać w jakiś sposób upaństwowiona, jest bardzo niepopularny i natychmiast przywołuje komentarze o komunizmie. 

W krajach neoliberalnych niełatwo przebija się do kolektywnej świadomości fakt, że priorytetem prywatnej korporacji, niezależnie, czy związanej z sektorem zdrowotnym, gastronomicznym, czy paliwowym, zawsze będzie generowanie jak największego zysku, a nie dobro ludzi będących ich odbiorcami.

Jak dowodzi Klein, wyważony kapitalizm, zakładający kompromis pomiędzy wolnym rynkiem a silnym państwem opiekuńczym, jest możliwy, bo zanim został wypaczony przez ideologię neoliberalną, istniał po wojnie w wielu krajach Europy i w Stanach Zjednoczonych. Wymagałby jednak od klasy politycznej faktycznego dążenia do wyrównania szans i reprezentowania interesu społeczeństwa, a nie miliarderów i wielkich korporacji.

Warunki życia

W książce „Doppelgänger” Klein zastanawia się, czy przebudzenie skrajnie prawicowych i faszystowskich nastrojów na Zachodzie jest rzeczywiście tak nagłe i zaskakujące. Podpowiada, że, szukając ich źródeł, należy przyjrzeć się podstawom, na których stoi „zachodnia cywilizacja”. Historia Europy opierała się na supremacyjnym dążeniu do ekspansji, w wyniku którego „unicestwianie całych narodów i kultur jest nie tylko nieuchronnym elementem postępu, lecz także nieodzownym stadium w ewolucji rodzaju ludzkiego”.

Jakaś forma tego przekonania o wyższości nad innymi narodami wciąż ma się dobrze na Zachodzie. XX-wieczna dekolonizacja świata, która miała zamknąć epokę kolonializmu i dominacji wielkich imperiów, nie stanowiła cezury kończącej eksploatację jednych krajów przez drugie. Mechanizmy te oraz ich skutki przeanalizował Martín Caparrós w swoim głośnym reportażu „Głód” z 2014 r. Opisuje w nim narracyjną ekwilibrystykę, którą musieliśmy wykonać, by usprawiedliwić dysproporcje bogactwa i warunków życia na świecie i fakt, że w XXI wieku, kiedy posiadamy jako cywilizacja wszelkie środki, żeby temu zapobiec, wciąż ponad 795 milionów ludzi głoduje, a 3 miliony dzieci każdego roku umiera z niedożywienia (dane z 2014 r.).

Caparrós analizuje też powojenny konsensus, podtrzymywany takimi instytucjami jak Międzynarodowy Fundusz Walutowy, mający w założeniu dążyć do światowej stabilizacji, w rzeczywistości przyczyniający się do pogłębiania nierówności ekonomicznych na świecie. W ramach tego systemu kraje znajdujące się w trudnej sytuacji ekonomicznej otrzymują wsparcie w postaci kredytów czy dostaw żywności, ale w zamian muszą otworzyć się na globalny system handlowy i zaimplementować neoliberalne reformy gospodarcze. W praktyce prowadzi to do sytuacji, w której ceny zboża w krajach takich jak Niger czy Ghana są dyktowane wahaniami na giełdzie papierów wartościowych w Chicago. Wielkie korporacje mogą za to bez przeszkód eksploatować surowce w państwach afrykańskich, których nie stać na niezbędną do tego infrastrukturę i których społeczności nie mają możliwości partycypowania w zyskach.

Skutki tego mechanizmu naświetla również Naomi Klein w swoim debiutanckim reportażu „No logo”. Opisuje tam praktyki marek odzieżowych, obuwniczych czy samochodowych, które outsourcują masową produkcję do Indonezji, Bangladeszu czy Filipin. Fabryki w powstających tam strefach przetwórstwa eksportowego mają wspólne cechy: kilkunastogodzinny dzień pracy, głodowe zarobki, niewspółmiernie niskie w stosunku do cen wytwarzanych w nich produktów, i… tymczasowość. Specjalne strefy ekonomiczne otrzymują bowiem kilkuletnie zwolnienia podatkowe dla firm przenoszących do nich produkcję, a po upływie tego okresu proces taki najczęściej zwija się i przenosi do innego kraju.

Polityka przyszłości

Zarówno „Doppelgänger”, jak i mroczne rzeczywistości opisane w „No logo” i „Doktrynie szoku” pozostawiają jednak czytelników z iskierką optymizmu. Klein uparcie przekonuje, że alternatywne rozwiązania polityczne istnieją i funkcjonowały w różnych miejscach na świecie, zanim zostały wyparte przez tragiczne okoliczności. Wystarczy po nie sięgnąć.

Już w kontekście obecnych wydarzeń politycznych w USA Klein na swoich mediach społecznościowych nawiązuje do metafory sobowtóra i zakrzywionego lustra na poziomie jednostkowym i psychologicznym. Pisze, że konfrontacja z sobowtórem, zakrzywionym odbiciem, kimś wypaczającym idee, w które wierzymy, pokazuje nam wypartą część nas samych. Coś, czego w sobie nie chcemy, nie akceptujemy.

Łatwo takiego kogoś zaszufladkować, odciąć się i przyjąć pozycję moralnej wyższości. Ale jakakolwiek przyszłościowa polityka musi opierać się na empatii, szacunku i zacieraniu granic – skutki tej opartej na podziałach i poczuciu wyższości już znamy.

 

Doppelganger Podróż do lustrzanego świata okladka

Naomi Klein, „Doppelgänger. Podróż do lustrzanego świata”, Wydawnictwo Muza, 2023
Czy przebudzenie skrajnie prawicowych i faszystowskich nastrojów na Zachodzie jest rzeczywiście nagłe i zaskakujące? 

Naomi Klein, Doktryna szoku // materiały prasowe

 

Naomi Klein,„Doktryna szoku. Jak współczesny kapitalizm wykorzystuje klęski żywiołowe i kryzysy społeczne”, Wydawnictwo Muza, 2007
O tym, jak w drugiej połowie XX w. rządy na całym świecie wykorzystywały momenty kryzysowe, by wprowadzać drastyczne, niekorzystne społecznie reformy gospodarcze.

Naomi Klein, No logo // materiały prasowe

Naomi Klein,„No Logo”, Wydawnictwo Muza, 2002
Autorka przygląda się globalnym korporacjom i ich nieetycznym praktykom produkcyjnym. Rozkłada na czynniki pierwsze pojęcie marki i to, jak agresywny branding wdziera się w różne obszary naszego życia. 
 

 

 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 15/2025

W druku ukazał się pod tytułem: W lustrzanym świecie