Szok w bok

W "Doktrynie szoku" Naomi Klein i Michael Winterbottom prezentują ciemną stronę kapitalizmu, którą ekonomiści i politycy traktują jako konieczną cenę rozwoju wolnego rynku. Cena to zbyt wysoka i z całą pewnością niekonieczna.
Czyta się kilka minut
Kadr z filmu "Doktryna szoku" / materiały dystrybutora /
Kadr z filmu "Doktryna szoku" / materiały dystrybutora /

Slavoj Žižek powiedział, że z łatwością potrafimy sobie wyobrazić globalną albo lokalną katastrofę, natomiast z trudem ogarniamy wyobraźnią kres kapitalizmu i zmianę funkcjonowania międzynarodowej gospodarki. Nie jest to jednak efekt doskonałego działania systemu kapitalistycznego (kryzys, który przetoczył się przez państwa zachodnie, przetrzebił zastępy bezkrytycznych obrońców kapitalizmu), lecz konsekwencja braku politycznej wyobraźni. Francuski socjolog Alain Bihr upatruje źródeł tej szczególnej niemocy w neoliberalnym języku, który niemal całkowicie zdominował sferę społecznej komunikacji. Nie chodzi tylko o polityków i ekonomistów, opisujących za jego pomocą przemiany gospodarcze współczesnego świata, lecz także o media, dla których kapitalistyczny wokabularz stał się naturalnym składnikiem języka potocznego.

Są też inne powody - wypracowanie alternatywnych strategii ekonomicznych jest trudne, ponieważ instytucje państwowe, społeczne i intelektualne, które mogłyby się tym zająć, w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat zostały osłabione albo skompromitowane. Kryzys związków zawodowych, klęska wszystkich modeli socjalizmu, masowe zbrodnie, jakich dopuściły się komunistyczne reżimy, a wreszcie przegrana koncepcji socjaldemokratycznych, które próbowały realizować kapitalizm z ludzką twarzą, wierząc naiwnie, że system można ucywilizować.

Naomi Klein od dziesięciu lat próbuje za pośrednictwem swoich książek poszerzyć granice naszej społecznej i politycznej wyobraźni. I robi to nadzwyczaj skutecznie. Jej pierwsza książka - "No logo" (2002) - stała się katechizmem ruchów alterglobalistycznych i jedną z najważniejszych publikacji krytykujących kapitalizm. Siła tej książki (i kolejnych: "Mury i wyłomy, czyli bariery i szanse" z 2002 r., "Doktryna szoku" z 2007 r.) bierze się przede wszystkim z wnikliwej analizy i bogatej dokumentacji, jaką Klein uzupełnia każdy z opisywanych przez siebie przypadków patologicznego działania mechanizmów rynkowych. Można się nie zgadzać z jej światopoglądem, jednak nie sposób zarzucić jej nieprecyzyjnego przedstawiania faktów. Punktowane przez nią konkretne przykłady nadużyć i błędów stawiają zwolenników koncepcji neoliberalnych w niezwykle kłopotliwej sytuacji.

"Doktryna szoku" wywołała potężną dyskusję, która przybrała na sile, gdy się okazało się, że państwa zachodnie stoją na progu największego kryzysu ekonomicznego od lat 30. XX wieku. Z tego właśnie powodu Michael Winterbottom, reżyser, który często porusza tematy społeczne i polityczne, postanowił zrealizować film na podstawie tej książki. Zapytana, dlaczego zgodziła się na jej ekranizację, Klein odpowiedziała, że chciała dotrzeć do jeszcze większej liczby ludzi, by uświadomić im skalę problemu, z jakim się dzisiaj mierzymy, i jednocześnie pokazać alternatywną historię XX-wiecznych przemian politycznych i ekonomicznych.

Film zaczyna się od sceny z wykładu Klein, gdy mówi, że stan głębokiego kryzysu gospodarczego powinien nas skłonić do spojrzenia w przeszłość, by odnaleźć w niej przykłady walki człowieka o wolność, a także środki, za pomocą których będziemy się mogli krytycznie odnieść do otaczającej nas rzeczywistości. To zdanie może zaskoczyć tych, którzy postrzegają alterglobalistów jako ruch rewolucyjny, radykalnie odcinający się od przeszłości. Klein uważa jednak, że zamazywanie historii, na którą składają się także protesty przeciw dominującym formom władzy i ekonomii, jest jednym z głównych narzędzi kapitalizmu wykorzystującego moment kryzysu do wprowadzenia nowych rozwiązań rynkowych bez względu na koszty, które musi ponieść społeczeństwo. Tę strategię tym łatwiej zrealizować, im mniejsza jest społeczna świadomość historycznych konsekwencji kapitalizmu. Wyzerowana pamięć społeczeństwa gwarantuje powodzenie kapitalistycznej terapii szokowej.

Piszę o "terapii", ponieważ tytułowa "doktryna szoku" to pojęcie pierwotnie stosowane w psychiatrii. W latach 50.

XX wieku amerykański lekarz Ewen Cameron (współpracujący z CIA) opracował metodę leczenia pacjentów z zaburzeniami psychicznymi za pomocą elektrowstrząsów. Miały one wyczyścić umysły pacjentów, by można je było wypełnić nowymi ideami. Podobną strategię - przy użyciu innych narzędzi - zastosowali amerykańscy ekonomiści z Miltonem Friedmanem na czele, który w drugiej połowie XX wieku pracował na Uniwersytecie w Chicago, podówczas jednej z największych na świecie kuźni neokonserwatyzmu i liberalizmu. Friedman był przekonany, że moment kryzysu, niezależnie od jego źródeł i charakteru, jest najdogodniejszą chwilą na wprowadzenie radykalnych środków stymulujących rozwój wolnego rynku. Terapia szokowa Friedmana była stosowana w wielu krajach. Winterbottom prezentuje kolejne przykłady - od Chile pod rządami Pinocheta przez Argentynę ery Videli, Anglię za czasów Margaret Thatcher (wielkiej zwolenniczki i przyjaciółki Pinocheta), Polskę po przełomie 1989 roku, Rosję pod przywództwem Jelcyna, aż po Irak, który stał się poligonem gospodarczym George’a

W. Busha. Wszędzie po silnym kryzysie państwowym wprowadzano ekonomiczną terapię szokową, a jej konsekwencją było nagłe zubożenie ogromnej części społeczeństwa.

Winterbottom posługuje się bardzo prostymi środkami filmowymi. Zderza archiwalne materiały, w których widzimy akcje militarne i rozruchy społeczne, z wypowiedziami ekonomistów, dając do zrozumienia, że między teorią ekonomiczną a zapaściami społecznymi istnieje ścisła zależność. To zdecydowanie uproszczony obraz, za co Winterbottom był krytykowany. Odpowiadał, że zależało mu na maksymalnym zwiększeniu sugestywności przekazu, tak by pobudzał społeczną wyobraźnię i rozbijał zaskorupiałe schematy myślenia o gospodarce wolnorynkowej.

"Doktryna szoku" nie daje konkretnych rozwiązań, które pozwoliłyby na zmianę kapitalistycznego systemu. Jej rola sprowadza się do wyzwolenia impulsu sprzeciwu. W ostatniej scenie Klein opowiada anegdotę o spotkaniu Roosvelta z przedstawicielami pracowników, którzy w latach wielkiego kryzysu sugerowali alternatywne rozwiązania gospodarcze. Roosvelt odparł, żeby wyszli na ulicę i przekonali go do tego. W ciągu kilkudziesięciu dni w całych Stanach zorganizowano przeszło 4 tys. strajków. Dla przykładu, w 2007 r. było ich ledwo 21. Ta bierność daje do myślenia.

"Doktryna szoku" ("The Shock Doctrine") - film dokumentalny, reż. Michael Winterbottom, Mat Whitecross, scen. Naomi Klein, zdj. Ronald Plante, Rich Ball, wyst. Naomi Klein. Prod. Wielka Brytania 2009. W kinach od 16 kwietnia.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 17/2010