Augustyn z Hippony jest jak morze. Przypływy i odpływy jego nauki pojawiają się w różnych epokach i miejscach zachodniej kultury, wzbudzając u jednych zachwyt, u innych niechęć. On jednak – jak to morze – po prostu jest. A my, chcąc nie chcąc, musimy się z jego obecnością liczyć.
W przestrzeni publicznej do dziś krążą te zdania:
„Kochaj i rób, co chcesz”,
„Niespokojne jest serce moje, dopóki nie spocznie w Tobie”,
„Wróć do siebie, gdyż to w głębi człowieka mieszka prawda”.
I pewnie jeszcze kilka innych. Ale idźmy dalej i głębiej. Zanurzmy się świadomie w jego myśli i tym, co z niej zostało.
Myśl Augustyna z Hippony
Po pierwsze, uderza jego ogrom. Dorobek Hippończyka to imponujący zbiór tekstów. Augustyn zaczął pisać w wieku trzydziestu lat i przez kolejne czterdzieści pięć stworzył tyle, że w najnowszym krytycznym łacińsko-włoskim wydaniu wydawnictwa Città nuova, zachowane corpus jego pism obejmuje 70 tytułów w 25 tomach, liczących, wraz z całym aparatem krytycznym, około 42 tys. stron, nad którymi pracowało przez 40 lat ponad 40 specjalistów.
Nie mniej rozległy jest zakres tematów w nim poruszanych, od teorii muzyki po filozofię języka, od eudajmonologii po epistemologię, od metafizyki po teologię, od historii po etykę, od polityki po duchowość. Od strony formalnej dzieła Augustyna to dialogi i traktaty, teksty autobiograficzne i komentarze biblijne, dzieła polemiczne i kazania, listy i modlitwy. Jednak tym, co decyduje o wartości tego dzieła, jest owo „coś”, które jedynie z braku lepszych słów można określić mianem głębi, oryginalności i mocy.
Augustyn należy bowiem do grupy myślicieli i pisarzy „oryginalnych”, czyli sięgających podstaw rzeczywistości i dających początek (łacińskie orior) nowemu ujmowaniu świata. Dlatego też można go stawiać obok takich myślicieli jak Plotyn i Nāgārjuna, Averroes czy Śankara, na których opierały się całe epoki, a może nawet i cywilizacje.
Na uwagę zasługuje też fakt, że Augustyn był talentem samorodnym, genialnym samoukiem i w sumie – mistrzem bez mistrzów. Nie założył też żadnej szkoły w sensie ścisłym tego słowa, a na przestrzeni wieków oddziaływał na zasadzie emanacji, którą wiele razy manipulowano i wykorzystywano, jak to często bywa z wybitnymi dziełami i osobistościami.
Trzeba też być świadomym, że na bazie jego dzieł powstał, rozwinął się i trwa do dzisiaj barwny i rozbudowany augustynizm, budowany przez wieki piórami zarówno utalentowanych interpretatorów, jak i miernych epigonów. To oni są twórcami zasłon i luster, przez które postrzega się Augustyna, i w których się on odbija, raz w sposób właściwy, innymi razy zniekształcony, raz subtelnie, innymi razy prostacko.
Dziesięć mitów i stereotypów, które zostały nam po Augustynie
Rzućmy okiem na dziesięć augustyńskich tematów i stereotypów, popartych dla okrasy cytatami, w których mieszają się Augustyn i augustynizm, fakty i legenda, przesądy i uprzedzenia.
Autobiografia | „Niespokojne jest serce nasze, dopóki nie spocznie w Tobie”.
To jedno z pierwszych zdań „Wyznań”, najbardziej znanej książki Augustyna. Wyznaczył nią nowy nurt myślenia o człowieku (i człowieka o samym sobie): autobiograficzny ogląd, w którym człowiek widzi siebie jako dążącego poprzez szereg życiowych doświadczeń do pewnego celu. Dla Augustyna był nim Bóg, Stwórca i Zbawiciel.
Także dziś, gdy ktoś pisze autobiografię, by siebie pojąć, wchodzi w nurt stworzony przez Augustyna, który zmienił sposób naszego samopostrzegania: czytając tego rodzaju autobiografie, zaczynamy podobnie jak autor myśleć o sobie i o innych.
Faktem jest, że tam, gdzie Augustyn nie dotarł – na przykład na szeroko pojęty Wschód (Bliski i Daleki, ale też chrześcijański), autobiografizm jest mniej obecny, a tym samym inne jest tam postrzeganie człowieka. Augustyński jest też niepokój egzystencjalny, towarzyszący poszukiwaniu prawdy o człowieku. Tak charakterystyczny dla Zachodu.
Grzech | „Taki mały chłopiec i taki grzesznik”.
Augustyn, jak nikt inny przed nim, zanalizował i opisał tragiczne pęknięcie w człowieku, co doprowadziło do powstania doktryny o grzeszności i grzechu pierworodnym, czyli o zmazie wpisanej w naturę człowieka i wpływającej tak na jego postępowanie (wypaczone), jak i na jego myślenie (zaciemnione), z którym o własnych siłach nie można się uporać.
Tak – w wielu interpretacjach takie myślenie skręca w stronę pesymizmu.
Dualizm antropologiczny | „Dwie wole, jedna stara, druga nowa, tamta cielesna, ta duchowa, wiodły między sobą spór, a kłócąc się, rozpraszały duszę moją”.
Według Augustyna, podążającego tu za Pawłem z Tarsu, człowiek jest rozdarty: aspiracje duchowe i wzniosłe napotykają opór pożądań cielesnych i niskich.
Stąd niedowartościowanie, tłumienie czy wręcz potępianie porządku naturalnego, ciała i seksualności, a zarazem zbyt pochopne, jednostronne i nadmierne wychylanie się ku nadprzyrodzoności. Właśnie dlatego współczesne, psychologizujące i bardziej „ucieleśnione” antropologie tak nie lubią biskupa z Hippony.
Dualizm historyczny i polityczny | „Dwie miłości zbudowały dwa miasta: miłość własna posunięta do punktu pogardy dla Boga zbudowała miasto ziemskie, miłość Boga posunięta do punktu pogardy dla samego siebie zbudowała miasto niebieskie”.
Rozdarcie wewnętrzne w człowieku znalazło u Augustyna przełożenie na wymiar historyczny. Jego czasy były niespokojne, a on sam z przerażeniem patrzył na to, jak umierał wielowiekowy porządek zwany cesarstwem rzymskim. Jego intuicja, że historia jest straszliwą bestią, była słuszna.
Źle jednak się stało, że jego wizję adaptowano do politycznych rozgrywek i podbojów, do rywalizacji Kościoła rzymskiego z władzą świecką czy niekościelnymi systemami społecznymi. Również dzisiejsze napięcia Kościół–państwo podszyte są, w taki lub inny sposób, augustynizmem.
Predestynacja | „Bóg, znając możliwe wybory człowieka ku złu lub ku dobru, daje niektórym, za pomocą łaski, możliwość zbawienia, podczas gdy innym pozostawia wolność, by sami się potępili; nie jest to jednak arbitralny wybór Boży, lecz po prostu Boża wiedza, która w wieczności widzi tych, którzy mogą otrzymać łaskę, i tych, którzy nie mogą”.
Augustyńskie wywody na temat woli Boga i wolnej woli człowieka były zawiłe i on sam zazwyczaj się w nich gubił. Czasami jednak formułował pewne zdania tak, że zaczęto je rozumieć w sposób uproszczony, schematyczny i mechanistyczny. Sprowadzono je do myśli, że część ludzi z góry jest skazana na potępienie, a część predestynowana do życia wiecznego.
Nie byłoby źle, gdyby takie myślenie ograniczało się do probabilistycznej wizji. Gorzej jednak, gdy ktoś taką myśl odniesie do siebie. A najgorzej, gdy podobnymi schematami zaczynają posługiwać się możni tego świata, niezależnie od tego, czy ubrani w religijne szaty, czy w garnitury z plakietkami partii albo nacji.
Pamięć | „Przechodzę na pola i rozległe podworce pamięci, gdzie są skarby niezliczonych obrazów... Tam jest złożone wszystko, o czymkolwiek myślimy”.
Chyba nikt przed Augustynem – i może nikt po nim – tak rozlegle, wyrafinowanie i głęboko nie rozpisał się na temat arkanów ludzkiej pamięci. Poza wspaniałymi analizami i opisami tej rzeczywistości najistotniejszym u Augustyna jest fakt zadziwienia się tą przedziwną zdolnością, która w nas przebywa i która w dużej mierze decyduje o tym, kim jesteśmy.
Podążanie za Hippończykiem w jego rozważaniach na ten temat jest doświadczeniem, którego nie da się z niczym porównać, jeśli nie chcemy popaść w kiczowaty banał. Pozostańmy więc przy zachęcie do przeczytania stron na temat pamięci w „Wyznaniach” i w „De Trinitate”.
Czas | „Czym więc jest czas? Jeżeli mnie nikt o to nie pyta, wiem; gdy zaś chcę wyjaśnić pytającemu, nie wiem”.
Namysł nad własną biografią i pamięcią doprowadził Hippończyka do rozważań nad czasem. Pomimo przeświadczenia, że czas jest tajemnicą, której nie potrafimy zrozumieć i wysłowić, Augustyn poświęcił mu wiele wspaniałych stronic „Wyznań”.
Tak jakby chciał powiedzieć, że skoro jest to rzecz niemożliwa do pojęcia, warto się w nią wmyślać. Bez lektury tych rozważań nie da się na temat czasu niczego sensownego powiedzieć.
Trójca| „Nie mówimy jeszcze o tym, co najwyższe – o Bogu Ojcu, Synu i Duchu Świętym – ale mówimy o nierównym obrazie, a jednak o obrazie, o człowieku”.
Traktat „De Trinitate” pisał przez około trzydzieści lat. To pierwsze i w pewnym sensie jedyne takie dzieło w dziejach chrześcijaństwa. Także w tym przypadku można podziwiać odwagę myślenia, wyrafinowanie i delikatność.
Idea odszukiwania śladów, czy też jak mówi Augustyn – obrazów Trój-Jedynego Boga w dziejach, w stosunkach międzyludzkich, ale i w strukturze samego człowieka jest wspaniała.
To dzięki Augustynowi możemy myśleć, że świat i człowiek naznaczeni są boską strukturą triadyczną. I znów – na uwagę zasługuje nie tyle rezultat doktrynalny, ile sposób i proces namysłu.
Duchowość | „Pragnę poznać Boga i duszę. Nic więcej? Nic więcej”.
Kogokolwiek fascynuje życie wewnętrzne, jakkolwiek by je rozumiał, w Augustynie znajdzie cennego sprzymierzeńca. To dzięki niemu może zagłębiać się w niuanse własnej duszy (czy jakkolwiek by nazwać tę sferę wewnętrzności). Augustyn naznaczył na zawsze, na dobre i na złe, duchowość człowieka zachodniego.
Gdy młody nowojorczyk, Thomas Merton, wkraczał po omacku w świat duchowości, pewien Hindus, Mahanambrata Brahmachari, polecił mu lekturę „Wyznań”. Merton go posłuchał i wszedł na drogę, którą opisał w „Siedmiopiętrowej górze”, dziele na wskroś augustyńskim.
Miłość | „Kochaj i rób, co chcesz”
To znane zdanie komentowane było na wiele sposobów. Miłość jest kolejnym wielkim tematem myśliciela z Hippony. Oczywiście, był nią dla niego nade wszystko Bóg. Nie przez przypadek tak szeroko skomentował Ewangelię św. Jana i trzy listy przypisywane temu Apostołowi.
W pewnym momencie Augustyn mówi tam, że splatają się w nas bojaźń przed Bogiem i miłosne dążenie do Niego. Bojaźń to igła, miłość to nić – w taki sposób szyjemy nasz żywot. Gdy praca dobiegnie do końca, igła nie będzie już potrzebna. Zostanie tylko nić.
Jak żeglować po augustyńskim morzu
To prawda. Jest Augustyn myślicielem na tyle rozległym i bogatym, że każdy może znaleźć u niego coś dla siebie. Ja też mógłbym wybrać inne tematy i inne cytaty. Albo te, które przytoczyłem, zupełnie inaczej skomentować. Tak właśnie się działo na przestrzeni wieków, tak dzieje się dzisiaj i tak będzie się działo w przyszłości.
Augustyńskimi tekstami i komentarzami na ich temat można szastać na prawo i lewo, wzajemnie się nimi obrzucając. Znałem zacietrzewionych filozofów i fanatycznych teologów zarówno proaugustyńskich, jak i antyaugustyńskich, obserwowałem ich zaciekłe, a nawet pełne nienawiści, gorszące spory, w których ginął zwykle głos samego Augustyna.
Pozwolę sobie zakończyć akcentem osobistym, który przecież pozostaje w zgodzie z augustyńskim autobiografizmem, o którym wspomniałem.
Obcuję z tym autorem od ponad czterdziestu lat, regularnie do niego powracam. Pisałem o nim i prowadziłem na jego temat wykłady. Raz myślałem z nim, innymi razy przeciw niemu, co nie zmieniało w niczym faktu, że zawsze darzyłem go sympatią i podziwem.
Oczywiście, że wiem – bo nauczyłem się tego od badaczy i na podstawie własnych doświadczeń czy przemyśleń – kiedy Augustyn przesadza albo kiedy się myli. Dziś jednak można żeglować po augustyńskim morzu omijając rafy i skały, o które okręt egzystencji mógłby się rozbić, bo nakreślono już wiele bardzo dobrych map po jego myśli.
Dlatego też spokojnie wracam do Augustyna, starając się uchwycić nie tyle wyrwane z kontekstu zdania, jak to zrobiłem powyżej, wbrew sobie, lecz nasiąknąć klimatem jego myśli.
Nie potrafię oprzeć się podziwowi, jaki budzą we mnie stronice przez niego napisane: piękno ich języka, które oddają nawet przekłady, głębię, odwagę i powagę jego rozważań. Udaje mi się czasami uchwycić strukturę niektórych jego dzieł, które są niczym „zatopione katedry”, niewidzialne świątynie myśli.
Tylko pomyślmy – po dziewięciu księgach „Wyznań”, w których Augustyn opisuje pierwsze trzydzieści trzy lata swego życia, mówiąc raz do Boga, raz do siebie, a innymi razy do czytelnika, ów trójgłos przechodzi w refleksje na temat pamięci, czasu, kontemplacji i Boga, by za chwilę skupić się na zawiłościach interpretacji tekstów i faktów.
Wielu czytelników, o ile mi wiadomo, przerywa lekturę „Wyznań” na dziewiątej księdze, gdy kończy się część przygodowa, a zaczyna mozolna wspinaczka namysłu. Ale tylko dzięki niej można zrozumieć właściwie sens przygód opisanych w pierwszej części. Tak – czytajmy Augustyna. Przynajmniej czasami, ale z oddaniem i w całości.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















