W 1893 roku w czasopiśmie „The Irish Theosophist” ukazał się artykuł „Meditation, Concentration, Will” („Medytacja, koncentracja, wola”), którego autorem był William Quan Judge (1851-1896), z pochodzenia dublińczyk, z wykształcenia prawnik, od lat mieszkający w Nowym Jorku (miał obywatelstwo Stanów Zjednoczonych). Jego tematem – jak i wielu innych tekstów Judge’a z tego okresu – była medytacja, ale traktowana nie jako rozważanie metafizyczne, w stylu „Medytacji o filozofii pierwszej” Kartezjusza (1641), ani też pobożne rozmyślanie, znane choćby z „Medytacji” średniowiecznego kartuza Guiga I (1083-1136), opublikowanych po raz pierwszy w Monako w 1685 r.
Judge pisał o medytacji jako o ćwiczeniu, któremu każdy powinien oddawać się codziennie przez dwadzieścia minut, rankiem i wieczorem, skupiając myśli na „wibrującym słowie” – czy też „świętej sylabie” – Om (Aum). Jego książki i artykuły zawierały obietnicę, że gorliwe i szczere powtarzanie tego ćwiczenia prowadzi do szczerości życia i wewnętrznego spokoju.
Gdy Europa odkryła medytację
Była to bodaj pierwsza europejska publikacja ze słowem „medytacja” w tytule, która proponowała nie tyle rozwijanie myśli, co ich powstrzymywanie. I która do obiegu zachodniej kultury duchowej wprowadzała egzotyczne i sanskryckie słowo „Om”, doskonale znane hinduistom i buddystom.
Można ją uznać za pierwszy zachodni podręcznik medytacji we współczesnym znaczeniu tego słowa, otwierający drogę licznym publikacjom napisanym w następnych dziesięcioleciach, dziś tworzących już pokaźną bibliotekę.
Nade wszystko jednak warto podkreślić, że książka Judge’a wprowadziła w obieg i rozpowszechniła nowe znaczenie samego słowa „medytacja”, dokonując cichej rewolucji semantycznej o daleko sięgających skutkach – wpływającej na życie wielu ludzi.
Skąd się wziął fenomen Towarzystwa Teozoficznego
Interesującą jest oczywiście sama postać Williama Judge’a, a zwłaszcza fakt, że był on członkiem, a nawet współzałożycielem Towarzystwa Teozoficznego (TT), bez którego nie można sobie wyobrazić ani zrozumieć dziejów i popularności medytacji w XX wieku.
Towarzystwo powstało w 1875 r. w Nowym Jorku z inicjatywy Henry’ego Steela Olcotta (1832-1907), Heleny Petrovny von Hahn (1831-1891) zwanej częściej Madame Blavatksy (w Polsce znanej jako Helena Bławatska) oraz wspomnianego Williama Quan Judge’a.
Organizacja ta istnieje i działa do dziś. Jej początki były skromne, ale szybko rozwinęła się i rozlała niemalże po całym świecie, wpływając na losy narodów, rozwój nauki, sztuk, dialogu między religiami i szeroko pojętej duchowości.
Któż nie należał do Towarzystwa Teozoficznego? Z polityków – choćby Mahatma Gandhi i Jawaharlal Nehru; z pisarzy – William Butler Yeats, Gibran Khalil Gibran, Arthur Conan Doyle, Edward Morgan Forster, James Joyce czy T.S. Eliot; z malarzy – Paul Klee, Piet Mondrian i Wassily Kandinsky; z muzyków – Gustav Mahler, Jean Sibelius, Aleksandr Skriabin czy nawet Elvis Presley. Do listy tej można by dorzucić jeszcze Thomasa A. Edisona czy Williama Jamesa, a z Polaków Wandę Dynowską czy Maurycego Frydmana.
W naszym kraju jednak organizacja nigdy nie rozwinęła skrzydeł, a jej wpływ na życie Polaków był skromny. Fenomen Towarzystwa Teozoficznego, zwłaszcza w pierwszej połowie XX wieku, czeka wciąż na opracowanie i ocenę. Nas interesuje tu jedynie związek TT z medytacją.
Trójka założycieli TT postawiła sobie trzy cele: (1) wprowadzenie powszechnego braterstwa ludzkości, bez względu na rasę, religię, płeć, przynależność klasową czy kolor skóry; (2) wspieranie studiów porównawczych między religiami, filozofiami i naukami ścisłymi; (3) badanie praw, zwłaszcza natury duchowej, ukrytych w przyrodzie i w człowieku.
Zostawmy na boku zawiłe i czasami dwuznaczne dzieje TT, jak również ezoteryczne i eklektyczne teorie rozwijane przez jego członków. Dość powiedzieć, że mimo krytyki i sprzeciwów, w których nie zabrakło dekretu Watykanu z 1919 r. czy prześladowań ze strony faszystowskiego rządu Benita Mussoliniego we Włoszech, TT przetrwało, rozwinęło się i znacznie przyczyniło do rozprzestrzenienia praktyki medytacji na różnych poziomach.
Wpływ buddyzmu na teozofów
Wróćmy znów do założycieli TT, którzy medytacją się interesowali i sami medytowali. O Williamie Judge’u była już mowa. Powiedzmy kilka słów o pozostałej dwójce.
Henry Steel Olcott krótko po założeniu TT wyjechał do Indii. Przebywając na Cejlonie (dziś Sri Lanka), zainteresował się buddyzmem. W 1881 r. w Madrasie, gdzie TT miało swoją centralną siedzibę, wydał „Katechizm buddyjski” („The Buddhist Catechism”), przetłumaczony na ponad dwadzieścia języków i wielokrotnie wznawiany na całym świecie. Na Cejlonie został nawet wprowadzony jako podręcznik do szkół, przyczyniając się do odrodzenia buddyzmu i samoświadomości Lankijczyków.
Książka napisana została w formie naśladującej katechizmy chrześcijańskie i prezentowała nauki Buddy w 383 pytaniach i odpowiedziach, wśród których znalazły się także uwagi o medytacji.
W ten sposób czytelnik dowiadywał się, że Budda w gaju Uruvela oddawał się przez sześć lat „głębokiej medytacji” (51), na pytanie zaś o rodzaj dyscypliny wewnętrznej, który doprowadził go do poznania prawdy, katechizm odpowiadał, że stało się to, ponieważ młody Siddhartha Gautama z rodu Śakjów „usiadł w pozycji medytacyjnej, skupił swój umysł na najistotniejszych problemach życia, odrzucając z zasięgu swego wzroku i słuchu to wszystko, co mogłoby zakłócić jego wewnętrzne rozmyślania” (188).
Dalej była tam mowa o tym, że medytacja z jednej strony polega na uspokojeniu ciała i umysłu (Samatha), a z drugiej – na osiągnięciu nadprzyrodzonej mądrości i wglądu w istotę rzeczywistości (Vidarshana). Olcott celowo zapisywał w nawiasie oryginalne nazwy, wprowadzając je w obieg języków zachodnich, w których z czasem zadomowiły się na dobre.
Nie omieszkał też wspomnieć o czterech medytacjach (Satipatthana) czy też stanach świadomości dotyczących ciała, emocji, umysłu i dharmy (271), o których do dziś możemy czytać w książkach poświęconych tej tematyce. Na koniec, streszczając w epilogu propozycje Buddy, autor pisał, że medytacja, wraz z ascezą, prowadzi do oświecenia i nirwany.
Kim była Helena Bławatska – entuzjastka medytacji
Trzecia spośród założycieli, Helena Bławatska, była autorką kilku poczytnych publikacji, nade wszystko „Nauki tajemnej” (1888), w której w entuzjastyczny sposób pisała właśnie o medytacji. Nie zajmowała się kwestiami praktycznymi, zaznaczała jedynie, że medytacja przyczynia się do postępu duchowego, poszerza i pogłębia świadomość, która dzięki temu zdobywa całościową wizję rzeczywistości i osiąga zjednoczenie z Bogiem. Jej rozważania, choć ezoteryczne i eklektyczne, zachęcały do medytowania i stwarzały odpowiedni klimat dla tej praktyki.
Pisząc „Naukę tajemną”, Bławatska zaprezentowała jednemu z członków TT, Edwardowi T. Sturdy’emu, tak zwany Diagram medytacji – schemat łączący obrazowo formalne zabiegi medytacyjne i rozwijające się wraz z nimi świadomości. Dokument ten został opublikowany dopiero w 1944 r. i posiada raczej wartość archiwalną, bo nie wpłynął bezpośrednio na interesujące nas dzieje medytacji. Pokazuje natomiast, jak w gronie teozofów ceniono sobie praktykę medytacji i związane z nią idee.
Zasługi Towarzystwa Teozoficznego
Towarzystwo Teozoficzne nie było organizacją medytacyjno-centryczną, czyli całkowicie skupiającą się na propagowaniu takiej czy innej drogi medytacji. Sprzyjało jednak jej rozwojowi, łącząc różne tradycje religijne, duchowe i filozoficzne. W jego perspektywie medytacja postrzegana była jako coś istniejącego ponad podziałami religijnymi i łączącego osoby różnych wyznań.
Organizacja przyczyniła się znacznie do popularyzacji medytacji – wiele osób zajmujących się tą praktyką duchową i piszących o niej korzystało z gościny ośrodków należących do TT i publikowało prace w jego wydawnictwach przez cały XX wiek.
Warto też dodać, że teozofowie, pragnący łączyć duchowość i nauki ścisłe, przyczynili się do rozwoju badań nad medytacją i neuronauką, tak dziś popularnych.
William Quan Judge, „Medytacja, koncentracja, wola” (fragment):
Wola i Pragnienie leżą u wrót Medytacji i Koncentracji. Jeśli pragniemy prawdy z taką samą intensywnością, z jaką wcześniej pragnęliśmy sukcesu, pieniędzy czy zadowolenia, szybko nauczymy się medytacji i posiądziemy koncentrację.
Jeśli wszystkie nasze czyny, małe i wielkie, w każdej chwili będziemy wykonywać dla dobra całej ludzkości, reprezentującej Najwyższą Jaźń, wówczas każda komórka i każde włókno ciała, jak i nasz wewnętrzny człowiek zostaną zwrócone w jednym kierunku, co doprowadzi do doskonałej koncentracji.
Nowy Testament wyraża to mówiąc, że jeśli twoje oko jest zdrowe, to całe twoje ciało będzie pełne światła (Mt 6, 22), a w Bhagawadgicie jest to jeszcze jaśniej i wyczerpująco przedstawione […] jako rozświetlenie w nas Najwyższego, który wówczas staje się widzialny. Medytujmy nad obecnością w nas Najwyższej Jaźni, skupmy się na tym i pracujmy, aby zamieszkała Ona w sercu każdego człowieka.
William Q. Judge, „Meditation, Concentration, Will” [w:] „The Irish Theosophist”, lipiec 1893
Na ilustracji: Helena Pietrowna Bławatska (1831-1891) – urodzona w Rosji pisarka, podróżniczka i okultystka. Wiedzę tajemną zgłębiała w Tybecie, Indiach, Meksyku i Egipcie. Od 1878 r. obywatelka USA, współzałożycielka – wraz z H.S. Olcottem i W.Q. Judge’em – Towarzystwa Teozoficznego w Nowym Jorku. Dla zwolenników – oświecona guru, dla krytyków – szarlatanka. Jej poglądy, wyrażone w książkach i artykułach (m.in. na łamach założonego przez nią czasopisma „Lucifer”) wpłynęły na rozwój zachodnich nurtów ezoterycznych i New Age w XX wieku.
To drugi odcinek z cyklu artykułów o historii medytacji
W pierwszym poznaliśmy francuską pisarkę, podróżniczkę, znawczynię Orientu i feministkę – Alexandrę David-Néel.
Zapoczątkowała ona długi pochód młodych i coraz bardziej oryginalnych ludzi Zachodu, podróżujących w XX wieku na Daleki Wschód, by uczyć się medytacji pod kierunkiem jednego z tamtejszych mistrzów.
W kolejnym odcinku przeczytamy o „bengalskim renesansie”:
- jak mieszało się stare i nowe, Wschód i Zachód, hinduizm i chrześcijaństwo, mistyka i współczesna nauka,
- co było jednym z głównych zarzewi rozprzestrzeniania się medytacji we współczesnym świecie,
- jaki wpływ miała na świat Zachodu miała książka „The Raja Yoga” (1896) swamiego Wiwekanandy.
Więcej znajdziesz w cyklu Historia Medytacji >>>>
Autor – Maciej Bielawski – jest teologiem, pisarzem i wykładowcą uniwersyteckim z Werony, nauczycielem kontemplacji i duchowości.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















