Barwy kampanii. Dlaczego Trzaskowski traci w sondażach

Magdalena Biejat i Szymon Hołownia muszą atakować kandydata KO. Grają przecież nie tylko o wynik w wyborach prezydenckich, ale też o pozycję własnych ugrupowań w koalicji rządzącej.
Czyta się kilka minut
Wizyta kandydata na prezydenta RP Rafała Trzaskowskiego w Łomży. 16 stycznia 2025 r. // Fot Marek Maliszewski / REPORTER
Wizyta kandydata na prezydenta RP Rafała Trzaskowskiego w Łomży. 16 stycznia 2025 r. // Fot Marek Maliszewski / REPORTER

Jednak ciepła woda w kranie plus rozliczenia to za mało, by Rafał Trzaskowski mógł się czuć faworytem wyścigu o prezydenturę. Zwłaszcza gdy rozliczenia sprowadzają się do powtarzania gróźb, które nie przekładają się na akty oskarżenia, a płynąca z kranu woda jest coraz droższa. To oczywiście nie jest wina kandydata pełniącego dziś funkcję prezydenta Warszawy, tylko posłów i rządu, ale trudno się dziwić, że część społeczeństwa właśnie na niego przenosi frustrację z powodu rosnących rachunków i cen w sklepach. Zaskakuje bardziej to, jak obóz władzy usilnie próbuje nie zauważyć problemu. Nie jestem przekonany, czy to najlepsza taktyka.

Kampania prezydencka Trzaskowskiego

Nie mam też pewności, czy sam Trzaskowski do końca wie, jaka jest strategia jego kampanii. Mając wizerunek polityka o poglądach raczej progresywnych, założył, że w drugiej turze może liczyć na głosy elektoratu lewicy, więc dziś o niego nie dba. Skupił się na walce o polityczny środek, bo tam jest klucz do zwycięstwa i najwięcej niezdecydowanych wyborców. Kłopot w tym, że ciężko dla tej grupy ulepić spójny przekaz, więc z ust tego miłego człowieka w średnim wieku dobywają się słowa obłe, ostrożne i grzeczne. 

Konkurenci Trzaskowskiego

W ten sposób trudno będzie wygrać. Tym bardziej w sytuacji, w której nie tylko Karol Nawrocki i Sławomir Mentzen, ale też Magdalena Biejat i Szymon Hołownia – zaczną atakować Trzaskowskiego (oraz rząd), by wzmocnić swe szanse. Oni przecież grają nie tylko o wynik w wyborach prezydenckich, ale też o pozycję własnych ugrupowań w koalicji rządzącej.

A że nie będzie miło, udowodnił już marszałek Sejmu, który w TVN24 niedwuznacznie zasugerował, że nie podoba mu się przekazywanie miliardów na koleje szybkich prędkości łączących metropolie, przy jednoczesnym odbieraniu funduszy na rozwój lokalnych połączeń. Ciężko o lepszy cios w kandydata walczącego z łatką przedstawiciela elit oderwanych od zwykłego życia. Szkoda, że przyszedł z własnego obozu.

„Niezależny” kandydat PiS ma na pewno łatwiej. Jest w pozycji goniącego, może ryzykować. Idzie więc odwrotną drogą niż Trzaskowski i stawia na polaryzację, kusząc elektorat Konfederacji antyukraińskim zwrotem. Ktoś powie, że to wbrew polskiej racji stanu, ale nie zapominajmy, iż wygibasy Zełenskiego w kwestii zbrodni wołyńskiej zaczynają złościć społeczeństwo i kto wie, czy kwestia ta nie stanie się języczkiem u wagi nadchodzących wyborów.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 4/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Barwy kampanii