Od 27 listopada trwa spektakularna ofensywa sił opozycyjnych w Syrii. W ciągu tygodnia atakujący przejęli kontrolę nad drugim co do wielkości miastem kraju – Aleppo, atakują Hamę i kontrolują niemal całość północno-zachodniej części kraju; do starć i ataków o różnym natężeniu dochodzi niemal w całym kraju. W toku walk zajęto szereg irańskich i rosyjskich posterunków wspierających siły rządowe (zaczynają się pojawiać pytania o bezpieczeństwo i przyszłość rosyjskiej bazy morskiej w Tartusie oraz lotniczej w Chmejmin). Przejęto duże magazyny uzbrojenia, a precyzyjnymi atakami dronów w ciągu pierwszych dni zlikwidowano łącznie trzech syryjskich generałów i jednego irańskiego.
Próby powstrzymania ofensywy przynoszą ograniczone efekty, rosyjskie wsparcie lotnicze (kluczowe dla reżimu od 2015 r.) jest niewystarczające, posiłki proirańskich milicji z Iraku są niszczone m.in. przez Amerykanów. Rozwój sytuacji trudno nazwać inaczej niż szokującym. W trwającym od 2011 r. konflikcie strategiczna inicjatywa na tym odcinku była od 2015 r. po stronie władz, od 2019 r. można było właściwie mówić o powolnym zduszaniu opozycyjnego Idlibu – Damaszek ignorował wszelkie próby dialogu z opozycją, ale też z Turcją, zaniepokojoną wizją kolejnych milionów uchodźców, jak też istnieniem na północy Syrii parapaństwa kurdyjskiego.
Jeszcze w październiku strona rządowa przy wsparciu rosyjskim przeprowadziła potężną kampanię nalotów i ostrzałów artyleryjskich mających ostatecznie złamać Idlib – dziś Damaszek walczy o przetrwanie, całą Syrię (niezależnie od finału ofensywy) czeka burzliwa przebudowa porządku.
Syria: kto z kim walczy
Ofensywę (a właściwie jedną z ofensyw) prowadzi Hajat Tahrir asz-Szam (Organizacja Wyzwolenia Lewantu, HTS), radykalna sunnicka organizacja wyrastająca z Al-Kaidy, która przechodzi podobną ewolucję jak np. talibowie afgańscy czy – przez lata – Hamas, w stronę siły politycznej chcącej rządzić państwem ziemskim, nie eschatologicznym, będąc akceptowaną przez społeczeństwo i świat.
Pod dowództwem HTS walczą inne radykalne organizacje i oddziały, m.in. ujgurskie i uzbeckie. Przetrwanie chudych lat zawdzięczają Turcji, która za wszelką cenę chciała utrzymać Idlib i uniknąć milinów uchodźców – polityczne relacje z Ankarą były jednak chłodne. Otwartym pytaniem pozostaje jednak, kto ich finansował, szkolił i dozbrajał (choćby w drony i rakiety, których obecnie używają, oraz w imponujące zdolności wywiadowcze) – może sponsorzy z państw arabskich, a może inni, którym również nie po drodze z Iranem i Hezbollahem. HTS wydaje się mierzyć w przejęcie władzy w kraju, stąd niezwykle „łagodne” podejście do mniejszości chrześcijańskich w Aleppo, ale też życzliwa neutralność wobec syryjskich Kurdów.
Drugą część ofensywy, na północy, prowadzą siły Syryjskiej Armii Narodowej (SNA), mające świecki background i dużo mocniej związane z Turcją. Ich głównym celem są punkty kontrolowane przez Kurdów: Tall Rifat i Manbidż położone na zachód od Eufratu. Ankara się od nich dystansuje, ale realizują strategiczny cel Turcji: osłabiają Siły Demokratyczne Syrii (SDF), stworzone i kontrolowane przez środowiska powiązane z Partią Pracujących Kurdystanu; rozbicie PKK jest traktowane w Turcji jako priorytet bezpieczeństwa również w wymiarze wewnętrznym. Wyrazem determinacji była gotowość Ankary do konfliktowania się z USA na tle ich współpracy z SDF i blokowanie członkostwa Szwecji i Finlandii w NATO za tolerowanie – realnych lub domniemanych – komórek PKK u siebie.
Stroną dotąd dominującą był rząd Baszara al-Asada w Damaszku, który de facto wygrał wojnę domową trwającą od 2011 r. – kontrolował większość kraju, był partnerem do rozmów o normalizacji stosunków ze strony państw arabskich (zaawansowanych i obiecujących), ale też Turcji (ci liczyli, że polubownie uda się rozstrzygnąć kwestię obecnych i potencjalnych uchodźców oraz kwestię kurdyjską).
Głównymi poplecznikami Syrii byli Iran (wraz z Hezbollahem) i Rosja – to ich wsparcie niegdyś pozwoliło Asadowi przetrwać, a potem zwyciężać. Fakt, że od roku zarówno Hezbollah, jak i Iran są zaangażowani w wyczerpujący konflikt z Izraelem (Izrael zaś regularnie atakuje siły irańskie również w Syrii), a lotnictwo rosyjskie jest ważnym, ale niewystarczającym atutem, wydają się głównym powodem obecnej słabości ich i Asada. Iran rozważa wprawdzie wprowadzenie wojsk do Syrii, a eskalacja zdaje się naturalnym odruchem Rosji, ale od słów do czynów i sukcesu długa droga.
Jaka jest rola Kurdów w syryjskim konflikcie
Asad – abstrahując od dynamiki militarnej – wciąż jest najważniejszym ośrodkiem politycznym w kraju i główną osią patologicznej, ale jednak stabilności państwa. Bazując na dotychczasowych rozwiązaniach, wyhamowanie obecnej fazy konfliktu powinno nastąpić między nim a Rosją i Iranem oraz Turcją na drodze dyplomatycznej (korygując na korzyść opozycji i Turcji wpływ na sytuację). Hipotetycznie rozważane są jednak scenariusze alternatywne, np. uznanie i wsparcie dla Asada ze strony Zjednoczonych Emiratów Arabskich (i innych państw Zatoki), przy udziale USA, w zamian za jego zerwanie z Iranem (i w praktyce z Rosją). Asad jest i będzie potrzebny – o ile przetrwa ofensywę opozycji, ale też frustrację swojego otoczenia.
Jokerem w rozgrywce syryjskiej pozostają Kurdowie (SDF, które kontroluje również lokalne siły arabskie). Przez cały okres wojny mieli dwóch prawdziwych wrogów: Państwo Islamskie i Turcję. Wobec opozycji i zwłaszcza Asada przyjmowali różne formy (życzliwej) neutralności; stworzyli i chronią swoją nieformalną autonomię dzięki – równoległemu i wybiórczemu – wsparciu ze strony USA i Rosji. Dziś pod amerykańską osłoną zajmują tereny rządowe w okolicy Dajr az-Zaur kontrolowane rzekomo przez Irańczyków, prowadzą obiecujący dialog polityczny z HTS i walczą z SNA. Dla (niemal) każdego są niezbędnym warunkiem stabilizacji w Syrii; trudno jednocześnie przypuszczać, żeby z tej fazy konfliktu wyszli bez strat na rzecz interesów tureckich.
Niepewna przyszłość Syrii
Relatywny sukces ofensywy opozycji przypomina, że wojna w Syrii, choć nieco o niej przycichło, nie skończyła się. Że pod skorupą bezruchu doszło do głębokich przekształceń (konsolidacji) sił politycznych i społecznych, które dziś reprezentuje HTS – jest to zaplecze polityczne, finansowe, organizacyjne oraz ewolucja ideologiczna, która pozwala na sukcesy.
Analogicznie podstawy rządzącego reżimu są dużo słabsze, niż można byłoby mniemać. Otwartą kwestią jest, jaką drogę poza zasięgiem radarów wykonali Kurdowie, ale też niedobitki Państwa Islamskiego i inne ugrupowania radykalne podporządkowane dziś HTS (PI czy HTS to formy rozwojowe radykalizmu, nie zaś jego spełnienie). Syria – ale i cały Bliski Wschód, z Palestyną, Libanem i Irakiem na czele – tętni życiem, choć wciąż nie wiemy, co z tego się wykształci i na ile trwałe będzie: czy w Syrii będzie to korekta podziałów w kraju, czy powtórka ze zwycięstwa talibów, czy chaos, z którego wyłoni się nowy „kalifat”, czy też wszystko po trochu – zobaczymy.
Syria pokazuje, jak bardzo chwiejne są filary porządku regionalnego. Skutki ataków Hamasu z 7 października 2023 r. i reakcji Izraela są ogromne: „wycena wartości akcji Iranu” trwa, podobnie jak wycena Rosji i Turcji jako samodzielnych graczy na Bliskim Wschodzie. Każde z tych państw jest częścią skomplikowanego systemu międzynarodowego, w skład którego wchodzą też – obok państw regionu – UE i USA czy Chiny; także Syria jest tylko jednym z objawów problemu. Ktoś na pewno straci – co nie znaczy, że ci, którzy zyskają cokolwiek, będą mieli to na długo.
Na koniec pozostaje niebagatelny wymiar ludzki. Tylko w przypadku Syrii bilans trwającej od 2011 r. wojny oscyluje wokół 600 tys. zabitych i ok. dwie trzecie ludności wygnanej na stałe ze swoich domów (z czego połowa za granicę); dramatów indywidualnych zliczyć i opisać nie sposób. Najbardziej sprawiedliwa i szczęśliwie zakończona wojna też ma swoje ofiary – teraz nie będzie inaczej. Szacuje się, że 33 procent dzisiejszych mieszkańców Syrii nie skończyło 14. roku życia – są równolatkami wojny i innego świata nie znają. Przyszłość – ofensywy, wojny, Syrii – tradycyjnie przewidywać jest najtrudniej.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















