Wojna o Bliski Wschód. Kto zyska na konflikcie Izraela, Iranu i USA

Starcie Izraela z Iranem zmienia układ sił na Bliskim Wschodzie. Stawką są Ormuz, ropa, bezpieczeństwo państw arabskich i pozycja USA.
Czyta się kilka minut
Widok na cieśninę Ormuz i tankowce w mieście Maskat, stolicy Omanu. 30 marca 2026 r. // Fot. Elke Scholiers / Getty Images
Widok na cieśninę Ormuz i tankowce w mieście Maskat, stolicy Omanu. 30 marca 2026 r. // Fot. Elke Scholiers / Getty Images

Dla władz w Tel Awiwie obecny konflikt to szansa na spacyfikowanie Iranu, największego od półwiecza wroga, zniszczenie jego programu balistycznego i atomowego, a także infrastruktury przemysłowej i energetycznej. Cofnięcie Iranu w rozwoju umożliwiłoby też ostateczną rozprawę z Hamasem i Hezbollahem, a może nawet przesunięcie granic. Nawet jeśli miałoby to oznaczać „zimną wojnę” z Europą.

Jednocześnie Izrael chce zredukować do zera zaufanie do transportu surowców przez cieśninę Ormuz i przekierować je rurociągami – jak stwierdził otwarcie premier Netanjahu – do własnego portu w Aszkelonie nad Morzem Śródziemnym.

Ameryka w wojnie z Iranem: łatwego zwycięstwa nie będzie

Cel to ambitny, w dodatku realizowany w dużym stopniu rękami USA, które poszły na wojnę pod presją Izraela – mimo opinii własnego wywiadu, że Iran nie prowadził prac nad bronią jądrową. Wojna okazała się jednak trudniejsza, niż zakładano, i dziś Stany nie wiedzą, jak ją zakończyć. Donald Trump rano chwali „nowe władze” w Teheranie za rozsądek, by wieczorem straszyć je „cofnięciem do epoki kamienia”.

Dla Islamskiej Republiki to bój o przetrwanie, do którego przygotowywała się od dekad, tworząc wielowarstwową obronę, rozproszoną po ogromnym terytorium. Jej podstawą są systemy rakietowe, umieszczone pod górami lub na mobilnych platformach, a także tysiące dronów. 

Trump i Hegseth zlekceważyli strategię Iranu. Przystąpili do wojny z marszu, sądząc, że reżim, naruszony styczniowymi protestami, rozpadnie się po zabiciu kierownictwa Islamskiej Republiki. Nic takiego się nie stało, mimo ciężkich nalotów i użycia w pierwszym miesiącu wojny ponad 850 pocisków Tomahawk. Według danych wywiadowczych ujawnionych przez agencję Reuters, potencjał obronny Iranu został zniszczony tylko w jednej trzeciej.

Zakończenie wojny jest w interesie Teheranu, ale wydaje się, że w jego obecnym kierownictwie są na ten temat różne zdania. Zwłaszcza generałowie Korpusu Strażników Rewolucji, wyznający kult szyickiego męczeństwa, uważają, że są w stanie odpowiedzieć na każdą eskalację i zmęczyć Trumpa oraz opinię publiczną w USA, która w większości jest przeciwna wojnie. Zakładają, że z samym Izraelem są w stanie toczyć równorzędną walkę.

Cieśnina Ormuz i ropa: Zatoka Perska pod coraz większą presją

Dla Waszyngtonu porzucenie izraelskiego sojusznika, a zwłaszcza pozostawienie cieśniny Ormuz pod kontrolą Iranu to byłby – wbrew temu, co twierdzi Trump – ogromny problem. Światowa gospodarka jest u progu kryzysu energetycznego. Ponadto handel ropą i gazem z Zatoki Perskiej oparty jest na dolarze, czyniąc z niego światową walutę rezerwową. Dziś Iran próbuje zamienić petrodolara na petroyuana, pobierając haracz za przepłynięcie Ormuzu w chińskiej walucie.

Amerykańska dominacja w regionie Zatoki Perskiej opierała się dotąd na miliardowych kontraktach zbrojeniowych i bazach wojskowych, które miały gwarantować bezpieczeństwo krajom arabskim. Te założenia zawiodły. Większość baz, wraz z kosztownymi radarami, została uszkodzona przez irańskie rakiety, a ich personel mieszka w większości w hotelach.

Ponadto Iran uznał, że skoro ataki USA prowadzone są z terenu państw sąsiednich, to są one za nie współodpowiedzialne. Odwet Teheranu na infrastrukturę energetyczną zszokował kraje arabskie, ale żaden nie odważył się na zbrojną odpowiedź. Nawet Arabia Saudyjska, która w ostatnich latach kupowała od USA na potęgę rakiety i myśliwce, nie zrobiła nic.

Granice krajów Zatoki Perskiej utworzono po I wojnie światowej, często wbrew podziałom etnicznym i religijnym. Ich struktura społeczna jest delikatna, a władza autorytarna. Utrzymuje się z handlu ropą i gazem, ostatnio także z turystyki (zwłaszcza Emiraty). Zniszczenia rafinerii i magazynów surowcowych, przy jednoczesnym ataku na odsalarnie morskie, gwarantujące wodę milionom – to może być dla Arabów katastrofa.

Dlaczego przedłużenie wojny leży dziś w interesie Izraela

Wprawdzie Emiraty, Kuwejt, Katar, Bahrajn mają zestawy obrony przeciwlotniczej, ale pociski im się właśnie kończą. Ich armie nie byłyby w stanie samodzielnie obronić się przed inwazją. To zaś nie jest wykluczone: jedną z reakcji Iranu na ewentualny atak USA na irańskie wybrzeże i wyspy Ormuzu mógłby być rajd na Kuwejt.

93-milionowy Iran, okopany w regionie i wciąż uzbrojony po zęby, gra dziś więc o trzy stawki: przetrwanie reżimu, usunięcie Amerykanów z regionu, a także narzucenie swego politycznego zwierzchnictwa słabym państwom arabskim.

Problem w tym, że wszystkie te plany godzą w interesy Izraela. I nawet jeśli Ameryka wycofa się z tej wojny, Netanjahu może prowadzić ją nadal.

Tekst ukończono 2 kwietnia

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 15/2026

W druku ukazał się pod tytułem: O przyszłość Zatoki