Wielka Brytania przyjęła Trumpa po królewsku. To się opłaciło

„Specjalne stosunki” obu krajów odnowiono i potwierdzono, a prezydent USA opuszczał Wyspy Brytyjskie zadowolony i dopieszczony. Jednak co ta bezprecedensowa wizyta Trumpa w Londynie oznacza dla Europy i świata?
Czyta się kilka minut
Prezydent Donald Trump i król Karol III podczas przeglądu warty honorowej w zamku Windsor. Anglia, 17 września 2025 r. // Fot. Evan Vucci / AP / East News
Prezydent Donald Trump i król Karol III podczas przeglądu warty honorowej w zamku Windsor. Anglia, 17 września 2025 r. // Fot. Evan Vucci / AP / East News

Z punktu widzenia Londynu najważniejsze jest jedno: brytyjskiemu rządowi udało się umocnić dobre relacje z Trumpem i współpracę gospodarczą USA z Wielką Brytaniąco dziś nie jest przecież oczywiste.

Pierwszego dnia prezydent był goszczony przez króla Karola III na zamku Windsor, z dala od tych, którzy na ulicach Londynu protestowali przeciw jego wizycie (wiwatujących tłumów trudno byłoby się zresztą spodziewać – według sondażu YouGov przeciwnych zaproszeniu Trumpa było aż 45 proc. ankietowanych).

Królewska soft power wobec Donalda Trumpa

Słabość Trumpa do rodziny królewskiej nie jest tajemnicą. Wyjątkowa – nawet jak na standardy brytyjskie – pompa, z jaką go przyjęto, miała zapewne wprowadzić go w dobry nastrój przed rozmowami politycznymi i gospodarczymi.

Zamysł użycia królewskiej soft power najwyraźniej się powiódł, bo kolejnego dnia, podczas spotkania w Chequers – wiejskiej rezydencji premiera – Trump i szef brytyjskiego rządu Keir Starmer byli w znakomitych humorach.

Ogłosili podpisanie wartego miliardy funtów tzw. Tech Prosperity Deal, czyli umowy o współpracy Wielkiej Brytanii i Stanów w takich obszarach jak sztuczna inteligencja, komputery kwantowe i energetyka jądrowa. Zapowiedziano też wiele inwestycji firm technologicznych z USA, w tym Microsoftu, w Wielkiej Brytanii. Choć ceł nałożonych na brytyjską stal nie udało się na razie obniżyć.

Premier Starmer uprzejmie słuchał rad prezydenta USA

Obaj przywódcy nie szczędzili sobie komplementów, a atmosfery na konferencji prasowej nie zburzyły nawet pytania o sprawy, co do których wiadomo, że są tu różnice – jak sytuacja w Strefie Gazy i planowane przez Londyn uznanie palestyńskiej państwowości (może to nastąpić przed 23 września). Starmer uprzejmie wysłuchał też rady Trumpa, by problem nielegalnej imigracji rozwiązać z użyciem wszelakich środków, nawet wojska.

Jeśli chodzi o Ukrainę, to Trump pozwolił sobie na krótkie stwierdzenie: „Putin mnie zawiódł”. Wprawdzie nie oznacza to, że zdecyduje się teraz wywrzeć nacisk na Moskwę i na dalsze sankcje. Tutaj Trump powtórzył to, co mówił wcześniej: że to europejskie kraje powinny zaprzestać kupowania ropy od Rosji i w ten sposób ją osłabić.

Jednak ten osobisty komentarz Trumpa może świadczyć, że jego stosunek do Putina – przed którym wszak niedawno rozwinął czerwony dywan – się zmienia.

Sukces, którego brytyjski premier pilnie potrzebował

Natomiast gdy idzie o dalsze regiony świata, to przywódca USA wspomniał nieoczekiwanie, że Stany będą zabiegać o odzyskanie kontroli nad bazą lotniczą Bagram w Afganistanie (skąd wycofały się latem 2021 r.). 

„Jednym z powodów, dla których chcemy ją odzyskać, jest to, że znajduje się godzinę drogi od miejsca, gdzie Chiny produkują broń jądrową” – wyjaśnił.

„Jesteśmy na zawsze ze sobą związani, jesteśmy przyjaciółmi i zawsze nimi będziemy” – podkreślał Trump. 

Jasne jest jednak, że prezydent USA podejmuje decyzje bez oglądania się na interesy i opinie swoich „przyjaciół” – i tego Starmer raczej nie zmienił. Może on jednak poczytać wizytę Trumpa za swój sukces: sukces, którego bardzo potrzebował, bo w ostatnich tygodniach jego rządu dotyka kryzys za kryzysem, a notowania spadają.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”