Miłość, którą okazała mi moja Mama. O wielu jej wyrzeczeniach nie mam pojęcia

Mama potrafiła zająć się wszystkim: nawet krową, którą ktoś przyprowadził z naszej obory, i świnkami. Została sobą, panią z dobrego domu, choć gnietliśmy się w ciasnocie.
Czyta się kilka minut
Ks. Adam Boniecki // Fot. Grażyna Makara
Ks. Adam Boniecki // Fot. Grażyna Makara

Udzieliło mi się coś z myślenia Bartosza Sadulskiego – stąd ten tekst, stąd wspomnienia. Najstarsze są jeszcze z wieku dość wczesnego, miałem może sześć lat. Część ogrodu – ciepłą, nagrzaną, pachnącą – zajmowały szklarnie. W pobliżu były ule. Przychodziła w wiatrówce, z kapeluszem opatrzonym w siatkę i z dymiącym urządzeniem w rękach. Zdejmowała daszki z uli, wyjmowała ociekające miodem ramki i pewnie (bo tego nie pamiętam) wkładała je do wirówki. Pamiętam za to doskonale, że dostawałem kawałek plastra z miodem.

Pamiętam też szparagarnię, chyba za murem otaczającym ogród. Szparagi zbierało się rano, bo w ciągu dnia już nie były takie pyszne. Wycinało się specjalnymi jakby dłutami. Ale w szparagarni byłem chyba tylko raz.

Później wybuchła wojna. Wspomnienia nie są precyzyjne, nakładają się na siebie: wyjazd w nocy, bomby lecące na kolej, my w rowie, noclegi w przepełnionych dworach. Powrót po kilku dniach, na meblach pokrowce. Nie pamiętam powrotu Ojca. Mówiono, że go widziano we Lwowie, z brodą. Potem już był w domu. Strzępy opowieści: że jako podoficer został z szeregowcami odesłany (przez sowieckich żołnierzy) do domu.

Tymczasem u nas zagościły siostra Mamy z czterema córkami. Zamieszkały w dotychczasowej sali jadalnej – od tej pory jedliśmy w dużym holu. Dzieciom się nie mówiło o okropnościach wojny, ale wszystkiego ukryć się nie dało. W końcu Niemcy zabrali i zabili Ojca. Mój brat powiedział wtedy, że nigdy się nie ożeni, bo nie chce być powodem takiego cierpienia jego żony, jak cierpienia Mamy.

Niebawem przyszło nam opuścić dom i ziemię. Zamieszkaliśmy w niedalekim miasteczku, a Mama potrafiła zająć się wszystkim: nawet krową, którą ktoś przyprowadził z naszej obory, i świnkami. Została sobą, panią z dobrego domu, choć gnietliśmy się w ciasnocie. Na noc cała podłoga pokryta była siennikami.

Jak długo dwoje najmłodszych z naszej piątki było małe, Mama pracowała chałupniczo. My oczywiście pomagaliśmy, ale większość robiła ona. I jedno wydarzenie, które będę do śmierci pamiętał. Była sroga zima, a my rośliśmy... Z dawnego eleganckiego futra dała sobie zrobić kurtkę. I nagle się okazało, że nie mam niczego na zimę. Wytłumaczyła, że jej właściwie ta kurtka niepotrzebna, a ja z łatwością uwierzyłem. O ilu jej wyrzeczeniach nawet nie mam pojęcia... Kiedy poszedłem do zakonu, popierała, ale kiedy wyjeżdżałem z domu, zauważyłem, że płakała.

Potem, kiedy wszystkie dzieci podrosły, poszła do pracy. Prowadziła magazyn. Jaka to była gigantyczna praca, zorientowali się, kiedy poszła na emeryturę: na jej miejsce musiały przyjść dwie czy nawet trzy osoby. Była perfekcjonistką we wszystkim, co robiła, nigdy za perfekcjonistkę się nie uważając. Nigdy też nie słyszałem z jej ust narzekań. Nigdy nie powiedziała, że przed wojną to były dobre czasy.

Była głęboko wierząca. Nie to, żeby często mówiła o sprawach religijnych, ale była człowiekiem modlitwy i wiary. Tak patrzyła na świat i na wszystkie sprawy. To dla niej było źródłem siły. A ja? W żadnym stopniu nie okazałem jej tyle miłości, ile ona mi okazała, choć naprawdę nie była czułostkowa. Moja Mama była (jest) zdumiewająca.


Spotkaj się ze mną podczas ZLOTU POWSZECHNEGO: już 29 maja w Krakowie!

Zlot Powszechny to ogólnopolski zjazd sympatyków Tygodnika Powszechnego, którego centralnym punktem będą rozmowy z udziałem redaktorów, dziennikarzy i współpracowników.

Chcemy, aby Zlot Powszechny był miejscem pogłębionej debaty na najważniejsze dziś tematy społeczne. Miejscem nawiązywania kontaktów, twórczej energii i prawdziwej dyskusji. Bez pośpiechu. Bez uproszczeń. Z uważnością. Wydarzenie odbędzie się w piątek 29 maja w Krakowie w Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha. Uświetni je koncert Grzegorza Turnaua.

Bilety na ZLOT POWSZECHNY są dostępne w serwisie Evenea >>>


Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 21/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Jak pamiętam Mamę