Reklama

Lekcje troski

Lekcje troski

23.11.2019
Czyta się kilka minut
MEDAL ŚW. JERZEGO Kapituła nagradza Barbarę Engelking za przywracanie naszej pamięci imion i nazwisk ofiar Zagłady. Za empatię i wrażliwość, z jaką opisuje ich losy, i za to, że nigdy nie ukrywa tego, że nie wszystko z ich doświadczenia jest w stanie zrozumieć.
Laureaci Medalu św. Jerzego 2019, ks. prof. Tomas Halik i Barbara Engelking / Fot. Bartosz Siedlik dla "TP"
N

Niedawno w redakcji „Tygodnika” (w związku z zalaniem przez sąsiada) odbyło się wielkie malowanie. Musiałem w związku z tym zdjąć z półek wszystkie książki, a przy okazji uświadomiłem sobie, że ciężar publikacji Pani Profesor oraz kierowanego przez Panią Centrum Badań nad Zagładą Żydów mógłby doprowadzić do uszkodzenia niejednego kręgosłupa. A potem uświadomiłem sobie jeszcze, że zdanie o ciężarze można traktować zarówno dosłownie - a liczbę wydawanych publikacji uznać za dowód benedyktyńskiej pracowitości, świadectwo lat spędzonych w archiwach, docierania do dokumentów nigdy wcześniej niewyjmowanych - jak metaforycznie. Chodzi o ciężar tematyki, jaką przyszło się Pani - chciałoby się powiedzieć: w imieniu nas wszystkich i dla dobra nas wszystkich - zajmować. O to, że podjęła się Pani, wraz z grupą obecnych na tej sali przyjaciół współtworzących Centrum, uświadomienia nam, że Zagłada Żydów, choć wydarzyła się na polskiej ziemi, w świadomości historycznej przeważającej części Polaków nie należy do historii Polski ani też nie stanowi części polskiego losu. I że postanowili Państwo to zmienić.

Mówię o ciężarze, bo wiedza, jakiej nam Państwo dostarczają, należy do wiedzy niechcianej i trudno przyswajalnej. W najważniejszym pewnie w dziejach „Tygodnika” tekście profesor Jan Błoński, tak odważnie jak na rok 1987 stawiający kwestie polskiej współwiny za ludobójstwo, napisał, że można być współwinnym nie biorąc udziału w zbrodni. I jeszcze: „Kiedy czyta się to, co o Żydach wypisywano przed wojną, kiedy się odkrywa, ile było w polskim społeczeństwie nienawiści – można się nieraz dziwić, że za słowami nie poszły czyny. Ale nie poszły (albo szły rzadko). Bóg tę rękę zatrzymał”. Otóż dzięki Waszym badaniom wiemy już, że czyny szły za słowami wcale nie tak rzadko. Że „pomocnicy śmierci” istnieli nie tylko w wierszu Miłosza, a określanie ich wyłącznie mianem zdrajców kolaborujących z Niemcami i w związku z tym stawiających się poza polską wspólnotą, a tak w ogóle to niknących wśród domniemanych setek tysięcy sprawiedliwych, wydaje się zbyt łatwe. Że prawdziwy heroizm tych Sprawiedliwych polegał na tym, że - jak napisał kiedyś Jacek Leociak, z którym pracowaliście nad monumentalnym przewodnikiem po warszawskim getcie - „potrafili trzymać rękę w płomieniu i nie cofać jej”, ryzykując nie tylko niemiecki wyrok śmierci, ale i donos sąsiada.

Może ten ciężar zresztą wcale nie jest metaforyczny. Naprawdę ciężko przyswoić sobie taką wiedzę. Z pewnością ciężko dzielić się nią z rodakami, wystawiając się na brutalne i niesprawiedliwe ataki tych, którzy tak bardzo przywiązani są do obrazu „Polski niewinnej”. Albo narażając się na próby wykorzystywania swojej pracy przez tych, którzy w ogniu polemik z tamtymi z nadmierną łatwością szermują liczbami wyłaniającymi się z Waszych ustaleń i również zdają się tracić z oczu istotę sprawy.

Ano właśnie. Kapituła medalu świętego Jerzego nie nagradza przecież Pani Profesor za benedyktyńską pracowitość (choć nie przestaje jej podziwiać).

Nie nagradza za poszerzenie naszej wiedzy o Zagładzie (choć jest za to ogromnie wdzięczna).

Nie nagradza za pojawiające się w publikacjach Centrum, przybliżone siłą rzeczy liczby Żydów, którzy w trakcie trzeciej fali Holokaustu ginęli z rąk Polaków (choć ich nie kwestionuje).

Nie nagradza za patriotyzm (choć uważa, że oczyszczanie przez Centrum polskiej pamięci nie tylko nie osłabia wspólnoty, ale pomaga tworzyć jej dojrzałość i wielkość).

Chodzi o rzeczy ważniejsze i bardziej podstawowe.

W 2005 roku w wywiadzie dla „Tygodnika” mówiła Pani: „Kiedyś przez dwa lata czytałam w Bibliotece Narodowej ukazującą się w getcie oficjalną “Gazetę Żydowską". Trafiałam także na numery nierozcięte, co znaczy, że nikt przede mną nie miał ich w ręku. “Gazeta" podawała setki nazwisk ludzi, którzy zmienili adres i nie można było doręczyć im poczty. Ja te nazwiska pieczołowicie przepisywałam. Stałam się ich depozytariuszką, przez chwilę choćby żyli w mojej pamięci - może wyłącznie w mojej - Rywka Margines, Chana Szafran, Fajga Maślak, Abraham Ozdoba czy Szmul Słupnik. To nie były postacie publiczne, to byli najzwyklejsi Żydzi, gettowi szarzy ludzie. To oni mnie zmuszali, żeby coś robić dalej”.


Czytaj także: Michał Okoński: Poza słowami - sylwetka laureatki Medalu św. Jerzego, Barbary Engelking


W polskich dyskusjach o Zagładzie mówi się niemal wyłącznie o Polakach. Z naszego horyzontu nikną nie tylko niemieccy sprawcy, ale przede wszystkim żydowskie ofiary. Ofiary, które zresztą - nigdy dość o tym przypominać - także były obywatelami Rzeczypospolitej. Co jednak jeszcze istotniejsze: nie były one jakimś anonimowym tłumem.

Kapituła medalu nagradza Panią Profesor za przywracanie naszej pamięci ich imion i nazwisk. Ich historii. Za empatię i wrażliwość, z jaką opisuje Pani ich losy, i za to, że nigdy nie ukrywa Pani tego, że nie wszystko z ich doświadczenia jest w stanie Pani zrozumieć. Za lekcję otwartej postawy wobec ich cierpienia.

W pracach Pani Profesor nie natrafimy na żadną pedagogikę, nie znajdziemy oburzenia i oskarżeń, przeciwnie: Pani empatia obejmuje także tych, których nie stać było na heroizm. Ale najważniejsze wydaje się właśnie przywracanie pamięci mieszkańców tej ziemi, których wielu po raz pierwszy doczekało się imiennej wzmianki w literaturze.

Długo już gadam, wiem, ale jeszcze jedno muszę dopowiedzieć. Bohaterowie Pani książek nie są tylko ludźmi, którzy zginęli w straszny sposób. W „Dalej jest noc” i w tylu innych publikacjach pisze Pani o odwadze, pomysłowości, determinacji tych, którzy próbowali ocalić życie swoje i bliźnich. Pisze Pani o godności i szlachetności. O porywach serca - nawet w morzu cierpienia.

„Pamięć jest dziś odmieniana przez wszystkie przypadki – to słowo już nic nie znaczy, zużyło się - mówiła Pani w jednym z wywiadów, a ja pozwoliłem sobie przywołać ten cytat w nieco obszerniejszej wersji w tekście z ostatniego numeru „Tygodnika”. - Potrzebujemy troski o Żydów, a to coś więcej niż pamięć”.

Pani Profesor, bardzo za tę lekcję troski dziękujemy.

Laudacja wygłoszona podczas wręczenia Medalu św. Jerzego Barbarze Engelking, Kraków, 23 listopada 2019 r.

Galeria zdjęć

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz, redaktor wydań specjalnych i publicysta działu krajowego „Tygodnika Powszechnego”, specjalizuje się w pisaniu o piłce nożnej i o stosunkach polsko-żydowskich. W redakcji od...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]