Książka tygodnia: „Trzy kobiety” Jerzego Jarniewicza

Jarniewicz chciał napisać książkę odmienną. „Nie całkiem odmienną, bo to chyba już niemożliwe, i niepotrzebne, ale jednak inną”.
Czyta się kilka minut
Jerzy Jarniewicz, Trzy kobiety
Jerzy Jarniewicz, Trzy kobiety // materiały prasowe

W trudnych chwilach poezja pomaga. Zwłaszcza dobra poezja. A Jerzy Jarniewicz jest dobrym poetą. Nie dlatego, że dostał Nike – po prostu jest i już. O czym możemy zapominać, skupieni na jego przekładach i esejach o literaturze anglosaskiej, kontrkulturze i translatologii.

Oczywiście pierwszą książkę poetycką po takiej nagrodzie czyta się trochę inaczej. W rozmowie z Anną Adamowicz autor mówi jednak zdecydowanie: „ani Nike, ani Silesius nie wpłynęły na to, jak pisało mi się kolejne książki. W zasadzie na nic nie wpłynęły”. I tłumaczy, że chciał jednego: napisać książkę odmienną. „Nie całkiem odmienną, bo to chyba już niemożliwe, i niepotrzebne, ale jednak inną”.

„Trzy kobiety” są inne w tym może sensie, że wyraźniej tworzą całość rozpisaną na kolejne wiersze (co nie znaczy, że we wcześniejszych tomach Jarniewicza brak spójności!). Opowieść o przedwcześnie zmarłej matce i jej trzech przyjaciółkach, Wandzie, Krysi i Irenie, czasem przybiera postać niemal reportażowej migawki, a czasem przenosi nas w rejony nieledwie baśniowe.

Ten świat, tak bardzo miniony, że już historyczny, oglądany oczami chłopca, jest mi w realiach bliski. Wiem, że Jarniewicz nie pisze poetyckiej autobiografii ani portretu pokolenia, ale przyjemnie się wyłapuje rozmaite znane szczegóły wplecione w gęstą poetycką tkankę. Wraca przeszłość, ale też mieszają się czasy, trochę jak we śnie. „Jeżeli powrót, to tylko taki, który zostanie z nami do jutra, / żebyśmy mogli, w chwilę po przebudzeniu, gdy / we śnie jeszcze imiona, powyciągać z cienia / to, czego dotychczas nie musieliśmy tłumaczyć, / nasze ukrywki, zdumki, potajomki (...)”.

A czym są storie? Dzięki temu słowu, tłumaczy autor, „mogłem łacniej otworzyć się na to, co poza wiersz wykracza, co zbliża go do prozy, co gra narracją, postaciami, sceną”. Ale dodaje: „mocowałem się z narracją w wierszach z tego tomu, ona musiała w nich być, a jednocześnie często mi przeszkadzała (...) Do wielu utworów podchodziłem kilkakrotnie, ociosywałem je z narracyjności albo rozregulowywałem ją tak, by móc wprowadzić do niej ciała obce”.

Czekają was też niespodzianki. Gdy już zadomowicie się w tym świecie trzech, a właściwie czterech kobiet, traficie na takie wiersze, jak „Społeczeństwo obywatelskie” i „Torowiska”. Ale nie będę uprzedzał... 

Jerzy Jarniewicz, Trzy kobiety. Wiersze i storie. Biuro Literackie, Kołobrzeg 2025, ss. 54

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 23/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Świat, który wraca