Rozmowa z Ojczenaszem – czy to ma sens, przecież on powinien być świadomy wszystkiego, co było, co jest i co będzie! Po co zadaje jakiekolwiek pytania? Hanna Krall odpowiada: „On może wszystko, mógłby też wiedzieć, gdyby chciał. Widocznie nie chce, skoro wybiera niewiedzę. Pyta jednak, widocznie jest ciekaw, co mu tu z tego wszystkiego wyniknęło. Może czeka, co będzie dalej? Gdyby wiedział, znałby wszystkie zakończenia. Byłoby nudno. Byłby takim własnym spoilerem. Może dlatego woli nie wiedzieć”.
Czy to więc przypowieść o samoograniczającym się stwórcy? A może o jego abdykacji? Z grzeczności pyta, ale nie chce się już angażować. „Lubię rozmawiać z tym, który mnie zaszczyca pytaniem” – tłumaczy Krall i dodaje: „Co robi z wiedzą? Nie mam pojęcia. Staram się nie być wścibska”. Próbuje mu ten świat – jego przecież świat – opowiedzieć w całym splątaniu, z nićmi, które łączą wszystko ze wszystkim.
Świat, który trzeba opowiedzieć
Bo są żydowskie dziewczynki, którym podczas wojny udało się wyjść z komisariatu żandarmerii, i takie, które z niego nie wyszły, ale do dzisiaj nawiedzają żywych. I Zośka, którą po wojnie zagwałcono na śmierć, bo nie chciała za męża Bohatera Narodowego. I jeszcze jedna dziewczynka, Isabel Lopez, którą spalono na stosie w XVI-wiecznej Kordobie, i która opętała teraz pewną studentkę z Seattle.
Ojczenaszowi trzeba też wyjaśnić, jak się przygotować na wypadek wojny, bo udaje, że nie wie. No i niech sobie trochę pobędzie z duchami tych, co niedawno odeszli, jak Urszula Kozioł czy Marcin Wicha. Niech poprzygląda się sprzątaniu po umarłym. Niech odwiedzi przygraniczny cmentarz, gdzie pochowano tych, których ciała znaleziono w lesie i na bagnach. Zaraz, zaraz, ale czy to Ojczenasz jest oprowadzany po swoim własnym dziele, czy może raczej my? I czy po prostu nie przypomina się nam o obowiązku pamięci?
Libera nie ilustruje Krall
Rozmowa Ani Goc z Hanną Krall, drukowana niedawno przez „Tygodnik”, dobrze wprowadza w lekturę tej dziwnej książki, łączącej reporterskie okruchy i uzupełnienia dawnych historii z pracami wybitnego artysty. Nie nazwałbym prac Zbigniewa Libery ilustracjami, choć pewne szczegóły do nich z tekstu przenikają, to raczej odrębny kosmos przeciwstawiający rozedrganemu światu porwanych opowieści tajemnicę równowagi barwnych form. Spotykają się więc dwie rzeczywistości i w osobliwy sposób wzajemnie komentują.
Hanna Krall, Zbigniew Libera, Nie mówi się takich rzeczy, Znak Literanova, Kraków 2026
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















