Jak z filmu. Debiutancki wiersz Krzysztofa Hoffmanna

„Tak miało być” Krzysztofa Hoffmanna to przepiękny wiersz o zwątpieniu i nadziei, końcach i początkach, migotliwych światłach oraz przepastnych nocach.
Czyta się kilka minut
Krzysztof Hoffmann // Fot. Maciej Kaczyński / archiwum prywatne
Krzysztof Hoffmann // Fot. Maciej Kaczyński / archiwum prywatne

Po raz pierwszy przychodzę do państwa z debiutem. Krzysztof Hoffmann nie opublikował jeszcze książki poetyckiej, ale kiedy przeczytałam kilka jego wierszy, od razu zdecydowałam, że muszę się podzielić tym odkryciem. Nie mogłam przestać myśleć o jego utworach, a jeden z nich – publikowany na tej stronie – ogromnie mnie poruszył. Czytałam go wiele razy, na głos i po cichu, aż w końcu nauczyłam się go na pamięć. 

Wiersz „Tak miało być” jest jak scena filmowa: mężczyzna wsiada do samochodu, chwilę się waha i w końcu odpala auto. Wyraźnie chciałby zostać, ale nigdy nie dowiemy się dlaczego. Jest noc, cisza i ciemność. Przypominają mi się wszystkie chwile, kiedy, jak on, chciałam sobie lub komuś bliskiemu powiedzieć: zostań. Ten moment może trwać sekundę albo wieczność, lecz zapamiętuje się go na zawsze. Aż w końcu się rusza, choć po drodze, jak w wierszu Hoffmanna, może czekać wszystko albo nic. Nie ma żadnej gwarancji ani obietnicy spełnienia.

W tym utworze ważny wydaje się ruch i powtarzane czynności: mężczyzna przyspiesza, zwalnia, puszcza kierownicę, zamyka oczy, gasi światła. Gna do życia czy ku śmierci? Powiedziałabym, że i tu, i tam. „Tak miało być” to bowiem jedno z najtrudniejszych zdań, które – czy tego chcemy, czy nie – trzeba będzie wypowiedzieć. Warto wtedy – na głos lub po cichu – zanucić: „Zakochuj się w szumie, świście, ciszy, każdym dźwięku, w śpiewie”.


Tak miało być

Była północ, za kwadrans, gdy wsiadał w samochód,

ale nie chciał odjeżdżać, ani gnać przed siebie.

Choć pracował po drodze, nie czekał go dochód.

 

Puste place, ulice, przyspieszał po trochu,

latarnie się zmieniały w rwany ścieg na niebie.

Północ pięć na zegarku, prowadził samochód.

 

Wyjechał poza miasto. Słupki na poboczu

migały odblaskami. Ustał smak po chlebie.

Zgasił światła. Po drodze nie czekał go dochód.

 

Na obecność poza nim nie szukał dowodu

więc wolno zamknął oczy – nic nie pokolebie.

Druga czterdzieści w nocy, prowadził samochód.

 

Aż mógł przestać prowadzić. Poszukał sposobu

by puścić kierownicę. Nie czuł się w potrzebie

tej pracy rąk po drodze, nie czekał go dochód.

 

I było jak być miało. Pomyślał: „Zakochuj

się w szumie, świście, ciszy, każdym dźwięku, w śpiewie”.

Może mogło już świtać, wciąż jechał samochód.

Choć pracował po drodze, nie czekał go dochód.

 

Krzysztof Hoffmann (ur. 1983) mieszka w Poznaniu, gdzie pracuje na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza. Publikowany wiersz jest debiutem poetyckim.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 23/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Jak z filmu