Wojna od innej strony – od strony zwierząt, które współcierpią z nami, choć nie wiedzą, dlaczego. I nie wiedzą, dlaczego muszą umrzeć. Jak delfiny, którym sonary okrętów wojennych uszkadzają mózg, albo które giną od mazutu z uszkodzonych tankowców. Iwan Rusew z parku narodowego Limany Tuzłowskie, położonego między ujściem Dniestru a ujściem Dunaju, szacuje, że wojna pochłonęła już co najmniej 85 tys. delfinów – jedną piątą populacji w Morzu Czarnym.
Rusew opowiada też o ptakach. Migrujące przestały się prawie pojawiać, a flamingi porzuciły czterysta gniazd. Tematem książki jest przede wszystkim los zwierząt domowych w Ukrainie, w których ratowanie znakomity reporter mocno się od 2023 roku zaangażował, zacząłem jednak od zwierząt dzikich, by podkreślić prawdziwość zdania: „To wojna przeciw wszystkiemu, co żyje”.
„Delfiny i Belzebub” to oczywiście także – jak mogłoby być inaczej? – reportaż o ludziach. Wspaniałych, pełnych poświęcenia, często bohaterskich. Wolontariuszach, pracownikach schronisk. Jedni polecają przybyszowi z Polski innych – tak powstaje wstrząsająca patchworkowa całość, którą chwilami trzeba odłożyć, tak jest mocna i gęsta.
Jest i o niezwykłych relacjach ludzi ze zwierzętami, i o zwykłej (?) ludzkiej miłości. O poecie Maksymie Krywcowie, którego wizerunek – śpiący w okopie żołnierz, na którym leży czuwający rudy kot – obiegł świat. Dwa dni później Krywcow zginął. Kot jednak ocalał.
Wróćmy jeszcze do tytułu. Dlaczego delfiny – już wiemy. A skąd Belzebub? Ze wspomnień dzieciństwa, z Iraku, dokąd wyjechali na kontrakt rodzice autora, inżynierowie. „Młody to był kotek, przybłęda, biały w czarne łaty. Nasze oczko w głowie”. Po wybuchu wojny iracko-irańskiej rodzina zdecydowała się wyjechać.
Belzebub został, powierzony opiece sąsiadów. Dziś na pewno już nie żyje. A teraz trafił do galerii kocich postaci w literaturze polskiej, jak Iwan państwa Konwickich, jak pozostawiony w Wiśle Głupielok Jerzego Pilcha, i jak pewna czarna kotka, ulubienica żydowskiej dziewczynki w wojennym Tarnopolu. Po latach, gdy owa dziewczynka, wspaniała pani Ruth Buczyńska, umarła, Adam Zagajewski napisał elegijny wiersz.
„Jej ukochana kotka – czytamy w nim – nie chciała zostać w getcie, dwukrotnie | nocą wracała na aryjską stronę. Jej kotka nie wiedziała, | kim są Żydzi i co to jest aryjska strona”. Ale to już zupełnie inna historia.
Wojciech Tochman, DELFINY I BELZEBUB, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2026
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















