W Wielki Post najpierw myślę o Zaduszkach. I co z tego, że kalendarz się nie zgadza. Znajomych, którzy odeszli, jest coraz więcej. W końcu człowiek też dołączy do ich listy. Człowiek by oszalał, gdyby z równą ostrością wspominał ich wszystkich, ale tak: Wielki Post siłą rzeczy przesuwa uwagę na zmarłych. Przypomina (powinien przypominać), że umrzemy, że o bytowanie po śmierci należy się za życia zatroszczyć. Wstrzymywanie się od nadmiernego jadła – można to oczywiście traktować jako zabieg leczący, oczyszczający – może mieć charakter religijny. Czas umartwienia (piękne polskie słowo).
Dziś kładzie się nacisk na innego rodzaju „umartwienia”. Nie twierdzę, że żywieniowe przepisy są bez ascetycznych wartości, jednak mogą się okazać odłożoną pokusą, by potem sobie w dziedzinie jadła pofolgować. Na pewno Wielki Post jest zaproszeniem do refleksji nad tym, jaki jestem. Refleksji krytycznej, pogodzenia z wymaganiami. Myślę, że to się zmienia z etapami życia. Inna jest w przypadku dziecka, inna u człowieka aktywnego zawodowo, jeszcze inna u starca czy chorego. Cała wielka tradycja wielkopostna taka właśnie jest. Oczywiście, można ją pomijać, żyć, jak się żyło. Wielki Post jest stosunkowo długi, pozwala na doświadczenia, dopuszcza późny start. Można go też po prostu nie zauważać.
Nade wszystko warto w tym czasie – powtórzę – pomyśleć o własnej śmierci. Zwłaszcza jeśli nic nie wskazuje na jej szczególną bliskość. Wierzący myślą o śmierci Chrystusa, a ponieważ ten czas jest przed Wielkanocą, myślą i o Zmartwychwstaniu. Nie wiem, co myślą o życiu po życiu, nie wątpię jednak, że jest to myślenie trudne. Trudno myśleć o czymś, czego się nie doświadczyło. Sygnały z „tamtego świata” są przecież dość nieliczne. Pozostaje wiara, ta zaś w miarę lat życia się zmienia. Obrazy bledną, coraz bardziej pozostaje ona sama. Wspierana – jak ufam – przez Pana Boga.
Co roku rekolekcje, wielkopostne nabożeństwa itd. są tylko propozycją. Rekolekcje bywają znakomite, ale nie wszystkie i nie zawsze. Spowiedzi wielkanocne bywają obrządkiem, wychodzącym zresztą z użycia. Te kolejki, zdawkowość księży w oblężonych konfesjonałach, formułki zamiast rzeczywistej rozmowy... Kolejki do nas to już (prawie wszędzie) przeszłość. A przecież jest w człowieku i tęsknota za rozmową, i potrzeba odpuszczenia grzechów, nie mówiąc o wątpliwościach i pytaniach.
Jak wiele innych spraw, Wielki Post w Kościele katolickim się zmienia. Jak wiele innych rzeczywistości, ta zmienia się powoli, lecz nieustannie. Wielki Post – zapewne ludziom potrzebny – także zmienia się na tyle, by odpowiedzieć na rzeczywiste, aktualne potrzeby. Ogłaszane zmiany często są uznaniem tego, co w rzeczywistości już i tak nastąpiło. Nie chodzi o to, by wyrzucać wszystko, co stare, ale by odpowiedzieć na to, co rzeczywiście jest potrzebne i żywe.
Czy zauważamy te zmiany czy nie, mamy teraz Wielki Post 2025. Czas niosący propozycję dla wierzących. Czas rekolekcji, spowiedzi, ale nade wszystko czas określenia swojego miejsca. Ogólne wezwania mogę przełożyć na język wezwań osobistych. Oczywiście mogę ich (jeszcze raz) nie przekładać i najwyżej śledzić, jak wszystko to działa. Żyjemy w dobie kryzysu starych, duszpasterskich poczynań, ale Pan Bóg nie przechodzi kryzysów. Wielki Post zaprasza do próby stanięcia przed Nim w naszej prawdzie. Co z tego wyniknie? To sprawa nie moja, ale Pana Boga i każdego wolnego człowieka.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
















