To było jeszcze w seminarium. Nasz przełożony, warszawski powstaniec, więzień Oświęcimia (z obozu uciekł), był wtedy dla mnie wzorem. Pościł według wskazówek św. Alfonsa Liguori, a ja go naśladowałem. Było to wyczerpujące, ale zostawiło dobre wspomnienia. Przełożony też, choć potem porzucił kapłaństwo i się ożenił.
Nie chodzi o dobre wychowanie
Podczas Wielkiego Postu człowiek robi pogłębione rachunki sumienia. Nie wiem, czy to cnota, czy starcze lenistwo, ale czuję, że nie mam w sobie złości nawet do ludzi, którzy mnie oczerniają. Wiem, że święty nie byłem, choć na ogół się starałem. Teraz widzę, że nie chodzi tu o dobre wychowanie. Dobre wychowanie otrzymałem, świętości, niestety, nie zdobyłem.
Wyrobiłem w sobie – to na pewno – jakiś styl zachowania „duchownego”, nauczyłem się cierpliwie słuchać, chyba w jakimś stopniu nie mądrzyć się, nie przerywać, kiedy ten drugi mówi. Czy to znaczy, że nauczyłem się naprawdę słyszeć, co do mnie mówią? Słyszeć oczywiście słyszę (jeśli mam założone aparaty słuchowe), ale czy na pewno ukrytą za słowami treść? Nie wiem, chciałbym, żeby tak było... Na pewno mówiłem zbyt wiele, na pewno wykraczałem poza ramy, które wyznacza np. natura sakramentu (spowiedzi).
I przyszła starość. Nie sądziłem, że będzie to tak wyraźne, jak się okazało. Można by ten tekst zatytułować „starość księdza”. Żadnych drastycznych przejawów, poza kiepskim chodzeniem, wszystko jest niby w porządku. Pozornie. Realna perspektywa rychłej śmierci sprawia, że o prawie wszystkim myśli się inaczej. O tym, jak sądzę, nie potrafię jeszcze pisać. Nie wiem, czy kiedykolwiek będę potrafił.
Akceptacja starości też jest ascezą
Wielkopostne umartwienia? Włosienica nie jest potrzebna, bo skorupa ciała zastępuje ją całkiem nieźle. Umartwieniem może być akceptacja starości. Po prostu (!) zachowanie pogody ducha wtedy, kiedy ciało zaczyna dawać oznaki zużycia.
Tak, to jest dla mnie nowość. I nie chodzi o wspomniane dobre wychowanie, które np. każe ukrywać przed gośćmi skwaśniały stan ducha, ale o wyzwolenie ze stanu niezadowolenia, że nie jest tak jak dawniej, i o dostrzeganie dobrych stron tej nowej sytuacji.
Może dlatego ludzie wiekowi są zwolnieni z kościelnych postów. Post w tym etapie nie jest przecież żadną ascezą, pogoda ducha zaś jest – i to jeszcze jaką. Chodzi o to, żeby w sobie wyrobić taki stan, nie o nieustanne opanowywanie potrzeby narzekań. Człowiek stary i pogodny zawsze jest owocem ascezy, nawet jeśli sam nie wie, że to z ascezą ma coś wspólnego.
Kończy się Wielki Post. Dla niektórych z nas był to ważny czas refleksji nad własnym życiem, może nawrócenia, ale dla nikogo nie powinien być to czas zamknięty. Jego światło ma rozjaśniać całe nasze życie. Może nie będzie to jasność oślepiająca, ale wystarczy, że da dość światła na następny krok.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

















