Krajobraz po bitwach na wizji: czy debaty prezydenckie cokolwiek zmieniły

Najpierw debat nie było w ogóle, teraz mamy ich zatrzęsienie, w dodatku w różnych formatach. Czy jednak mają znaczenie dla wyścigu prezydenckiego?
Czyta się kilka minut
Kandydat na prezydenta RP z ramienia PiS Karol Nawrocki w drodze na debatę prezydencką Super Expressu. Warszawa, 28 kwietnia 2025 r. // Fot. Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl
Kandydat na prezydenta RP z ramienia PiS Karol Nawrocki w drodze na debatę prezydencką Super Expressu. Warszawa, 28 kwietnia 2025 r. // Fot. Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl

 Na pewno wartościowe jest oglądanie przyszłej głowy państwa w sytuacjach niekomfortowych, wymagających improwizacji i talentu w trzymaniu nerwów na wodzy. Reszta to jednak trochę konkurs piękności. Kandydaci wdzięczą się do nas, obiecując rzeczy niemożliwe, a my udajemy, że im wierzymy. Konstytucja każe nam wybierać prezydenta bezpośrednio, ale za potężnym mandatem społecznym nie idą uprawnienia – nasza głowa państwa o wiele więcej może zablokować, niż stworzyć.

Karol Nawrocki

Z telewizyjnych igrzysk najbardziej wzmocniony wychodzi Karol Nawrocki, nawet jeśli grubą przesadą byłoby stwierdzenie, że czymkolwiek błysnął (i nawet, jeśli na jego wizerunku wkrótce pojawiła się kolejna rysa, związana z historią o przejęciu kawalerki mężczyzny, który trafił następnie do Domu Pomocy Społecznej). Po prostu oswoił się z występami publicznymi i obecnością kamer, mówi bardziej składnie i pewnie.

Dalej jednak tkwi w retoryce kojarzonej z twardym jądrem PiS, więc jeśli trafi do drugiej tury, będzie mu trudno zebrać ponad 50 proc. głosów. Na razie może się cieszyć kilkoma punktami procentowymi, które urwał Sławomirowi Mentzenowi. Wyjęty ze strefy komfortu kandydat Konfederacji, zgodnie z przewidywaniami nie radzi sobie najlepiej. Na jego tle konkurujący po części o ten sam elektorat Nawrocki zyskuje wyraźną przewagę.

Szymon Hołownia

Głównym przegranym ostatnich dni wydaje się Szymon Hołownia. Można mu stawiać pomnik za odwagę i refleks, gdy zapobiegł napędzającej polaryzację debacie Trzaskowski–Nawrocki w Końskich. Ale czy sam wykorzystał szansę? Mimo niewątpliwego talentu scenicznego i spójnych propozycji, jego popisy wiedzy własnej z czasem stawały się nużące.

Hołowni nie udało się przejąć części wyborców Mentzena, w którego wymierzył w kampanii masę ciosów. Fakt, osłabił go, ale rozczarowani nie przeszli do kandydata Trzeciej Drogi, tylko do nominata PiS. 

Rafał Trzaskowski

Natomiast wyborcy koalicji rządzącej raczej przekonali się, że z Rafałem Trzaskowskim bardziej im po drodze – Hołownia nie dał dowodów, że stanowi rzeczywistą, atrakcyjną alternatywę dla obecnego układu. Sam Trzaskowski zresztą wygląda ostatnio dużo swobodniej, choć nadal daleko tu do fajerwerków. To nie jest porywający kandydat, tyle że wzmacnia go słabość innych, w tym nadmiar wyboru na lewicy.

Debaty na pewno ujawniły jedno: konieczność podniesienia progu dostępu. Do tej politycznej Ligi Mistrzów naprawdę zbyt łatwo trafiają ludzie, za których możemy się tylko wstydzić.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 19/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Co po debatach