Na pewno wartościowe jest oglądanie przyszłej głowy państwa w sytuacjach niekomfortowych, wymagających improwizacji i talentu w trzymaniu nerwów na wodzy. Reszta to jednak trochę konkurs piękności. Kandydaci wdzięczą się do nas, obiecując rzeczy niemożliwe, a my udajemy, że im wierzymy. Konstytucja każe nam wybierać prezydenta bezpośrednio, ale za potężnym mandatem społecznym nie idą uprawnienia – nasza głowa państwa o wiele więcej może zablokować, niż stworzyć.
Karol Nawrocki
Z telewizyjnych igrzysk najbardziej wzmocniony wychodzi Karol Nawrocki, nawet jeśli grubą przesadą byłoby stwierdzenie, że czymkolwiek błysnął (i nawet, jeśli na jego wizerunku wkrótce pojawiła się kolejna rysa, związana z historią o przejęciu kawalerki mężczyzny, który trafił następnie do Domu Pomocy Społecznej). Po prostu oswoił się z występami publicznymi i obecnością kamer, mówi bardziej składnie i pewnie.
Dalej jednak tkwi w retoryce kojarzonej z twardym jądrem PiS, więc jeśli trafi do drugiej tury, będzie mu trudno zebrać ponad 50 proc. głosów. Na razie może się cieszyć kilkoma punktami procentowymi, które urwał Sławomirowi Mentzenowi. Wyjęty ze strefy komfortu kandydat Konfederacji, zgodnie z przewidywaniami nie radzi sobie najlepiej. Na jego tle konkurujący po części o ten sam elektorat Nawrocki zyskuje wyraźną przewagę.
Szymon Hołownia
Głównym przegranym ostatnich dni wydaje się Szymon Hołownia. Można mu stawiać pomnik za odwagę i refleks, gdy zapobiegł napędzającej polaryzację debacie Trzaskowski–Nawrocki w Końskich. Ale czy sam wykorzystał szansę? Mimo niewątpliwego talentu scenicznego i spójnych propozycji, jego popisy wiedzy własnej z czasem stawały się nużące.
Hołowni nie udało się przejąć części wyborców Mentzena, w którego wymierzył w kampanii masę ciosów. Fakt, osłabił go, ale rozczarowani nie przeszli do kandydata Trzeciej Drogi, tylko do nominata PiS.
Rafał Trzaskowski
Natomiast wyborcy koalicji rządzącej raczej przekonali się, że z Rafałem Trzaskowskim bardziej im po drodze – Hołownia nie dał dowodów, że stanowi rzeczywistą, atrakcyjną alternatywę dla obecnego układu. Sam Trzaskowski zresztą wygląda ostatnio dużo swobodniej, choć nadal daleko tu do fajerwerków. To nie jest porywający kandydat, tyle że wzmacnia go słabość innych, w tym nadmiar wyboru na lewicy.
Debaty na pewno ujawniły jedno: konieczność podniesienia progu dostępu. Do tej politycznej Ligi Mistrzów naprawdę zbyt łatwo trafiają ludzie, za których możemy się tylko wstydzić.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















