Zanim doszło do przełomu w Końskich, było tak, jakby ktoś codziennie kazał nam oglądać ten sam film. Prezydencka kampania utknęła w koleinach, Rafał Trzaskowski ustabilizował poparcie na poziomie solidnej jednej trzeciej elektoratu, a jedynym powodem do ekscytacji był zmniejszający się dystans pomiędzy Karolem Nawrockim a Sławomirem Mentzenem, przyprawiony żalami słabnącego w sondażach Szymona Hołowni.
Tę kampanijną nudę mamy już za sobą. Najpierw Mentzen popłynął w dół po swoich deklaracjach na temat aborcji i określeniu gwałtu mianem „nieprzyjemności”. Potem dłoń do Hołowni wyciągnął (nieświadomie) Trzaskowski, który uznał wyścig za w zasadzie zakończony i postanowił przypieczętować go starciem z Nawrockim, mistrzem w kategorii zanudzania wyborców.
Hołownia na kampanijnej fali
Akcja prezydenta Warszawy, obliczona na pogłębienie polaryzacji, okazała się błędem i przyniosła nowe życie kandydatowi Trzeciej Drogi. Od debat w Końskich marszałek Sejmu jest w gazie, nie oszczędza silniejszego partnera w koalicji, na dodatek prezentuje najbardziej spójną wizję prezydentury. Kłopot w tym, że zaczyna zbytnio szarżować, brakuje mu skromności i pokory, a jego egzaminowanie konkurentów ze znajomości nazwisk przywódców europejskich i szczegółów programów zbrojeniowych przypomina popisy teleturniejowe. W nich zaś łatwo samemu polec, co udowodniła Hołowni Monika Olejnik kilkoma prostymi pytaniami.
Na razie wyborcy lgną do nominata Trzeciej Drogi dość ostrożnie, ale trudno nie być mu wdzięcznym za przywrócenie kampanii do życia. Kandydaci zaczęli wreszcie się starać i wychodzić ze stref komfortu, poza którymi nie każdy sobie radzi – to zaś ważny sygnał dla elektoratu, w końcu wybieramy głowę państwa.
Potknięcia Trzaskowskiego
Najwięcej pracy będzie miał teraz Trzaskowski, którego własny sztab w poprzednich tygodniach usilnie chciał przekonać, że bycie sobą może mu tylko zaszkodzić. Zamiast „Trzaska” otrzymywaliśmy więc coraz bardziej sformatowany, bezpieczny produkt, który w końcu potknął się – o ironio – na tęczowej fladze, błyskotliwie wykorzystanej przez Magdalenę Biejat.
Z badania SW Research dla Onetu wynika, że właściwie tylko elektorat KO poparł decyzję Trzaskowskiego, by zrezygnować z debat w TV Republika. Fakt, znając osobliwe standardy etyczne tej stacji, można było się spodziewać tępych prowokacji, ale w walce o tak wysoką stawkę trzeba czasem zaryzykować; wiedzą o tym Hołownia, Biejat czy Zandberg.
Trzaskowski też chyba zyskał tę świadomość – co prawda nadal jest wyraźnym liderem w sondażach, ale już z mniejszą przewagą nad Nawrockim, który radzi sobie lepiej, jak mu nie piszą scenariuszy występów. W efekcie symulacje wyniku drugiej tury są już „na żyletki”, ale nie martwmy się: zwycięzca walki o Pałac będzie się musiał o nasze głosy naprawdę postarać.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















