Komu zabrakło kultury

Właśnie się okazało, że możemy żyć bez koncertów, przedstawień i wystaw. Ale okazało się też, jaką fikcją jest przekonanie o pełni takiego życia. I jaką moc ma pragnienie wyzwolenia się z niego.

Reklama

Komu zabrakło kultury

Komu zabrakło kultury

29.06.2020
Czyta się kilka minut
Właśnie się okazało, że możemy żyć bez koncertów, przedstawień i wystaw. Ale okazało się też, jaką fikcją jest przekonanie o pełni takiego życia. I jaką moc ma pragnienie wyzwolenia się z niego.
Marta Baranowska, tancerka Baletu Dworskiego Cracovia Danza, podczas przygotowywania choreografii w Film Studio, które powstało w czasie pandemii. Kraków, 3 czerwca 2020 r./ ŁUKASZ GĄGULSKI / PAP
W

W ciągu całej kampanii prezydenckiej tylko raz doszło do jakiegoś sporu o kulturę i to nie w jej głównym nurcie. Współpracująca z Rafałem Trzaskowskim we władzach Warszawy Agata Diduszko-Zyglewska przypomniała dokonania ministra Piotra Glińskiego, w tym tak oczywiste akty destrukcji, jak zmiany dyrektorów w teatrach Polskim we Wrocławiu i Starym w Krakowie. Minister w odpowiedzi powtórzył to samo, co mówi od pięciu lat: że pretensje wynikają z niezgody dawnych „elit” na obsadzanie ważnych stanowisk osobami spoza ich środowiska.

Dyskusji dalej nie toczono i nikt nawet się nie zająknął, że po kilku latach niekompetencja panów Morawskiego i ­Mikosa jest oczywista nawet dla ideowych sojuszników ministra, a każdy, kto przyczynił się do umieszczenia tych panów na dyrektorskich stanowiskach, ponosi odpowiedzialność za zniszczenie dwóch niegdyś świetnych i ważnych instytucji kultury....

19010

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

„Polityka kulturalna rządzącej partii polega na użyciu publicznych pieniędzy na rzecz wsparcia własnej narracji” Bardzo to szlachetne, że w końcu ktoś upomina się o kulturę. O ile dobrze pamiętam, a działo się to za czasów mojej młodości, nasi rodzimi twórcy, byli u szczytu formy zdobywając światowe uznanie za wkład i osiągnięcia. W owym czasie na szeroką skale krzewiono czytelnictwo, dotowano ze środków socjalnych zakładowe wyjazdy do przybytków kultury, a kinematografia zachwycała wszystkich poziomem i przenikliwością podejmowanych wyzwań. Tak to były piękne czasy dla kultury, szkoda tylko, że przeciętny Kowalski pożytku z niej nijakiego nie odniósł. Artyści jak to artyści, zawsze byli od zabawiania elit i tych przy forsie, całkiem niedawno różnie ich nazywano, jednak zawsze trzymali się tego kto ma kasę. Nie jest to bynajmniej żadna ujma, bo wszyscy z czegoś musimy żyć, jeden zarabia wyrzucaniem gnoju, a inny kuglarstwem, nie ma o czym gadać. Ja osobiście nie mam ciśnienia, by do teatru chadzać, kino też mnie męczy, w sumie to dobra książka mi wystarczy. Z małżonką to inna sprawa, coś ją do tych zbytków ciągnie. Powiem krótko, tanio nie jest, chwalić się w towarzystwie też nie ma czym. Dotują to to z moich podatków, a na bankietach premierowych i innych takich bawi się i chleje tak zwana elita. Znajoma w takim zacnym jednym teatrze sprząta, czasami opowiada jak to potrafi się jeden z drugim upodlić na takiej imprezie, często nie poprzestaje na samo upadlaniu się. W sumie to i dobrze, że na zbyt wiele mnie nie stać, drażnią mnie więc pomysły opodatkowywania elektroniki na rzecz artystów. Sam onegdaj niejedną imprezę kulturalną organizowałem, to wiem, że dogadzanie artystom to ciężki kawałek chleba. Z cenzurą bym nie przesadzał, jestem zwyczajnym robolem, szef płaci i wymaga, nie ma w tym wielkiej filozofii ani nijakiej finezji. Z jednym się zgadzam, pan Jarosław i wielu członków jego gangu, z kulturą jest na bakier. Nie chodzi wcale o to czy chodzą do teatru i czy rajcują ich sztuki natchnione. Wielu z nich po prostu z kulturą nic wspólnego nie ma i jakby to powiedział sołtys Kierdziołek, do pracy w PGRze się nadają. Szczęśliwie po latach mordęgi mieszkania w wielkim mieście, na wieś się wyprowadziłem, tu ważniejsze od kultury przez wielkie K są chodniki, oświetlenie ulic, place zabaw, boiska, szkoły i przedszkola, nawet ksiądz za gminne podświetla przybytek. Pojechałem po 10 latach popatrzeć na stare śmieci na osiedlu, które zamieszkiwałem. Najpierw z żonką obejrzeliśmy przybytki nowo powstałe w śródmieściu. Zajebiste muzeum, dalej nowiutka filharmonia, teatrum, o galeriach i takich tam nie wspomnę. Potem do tramwaju i na osiedle, a tam kałuże w tych samych miejscach, syf pod blokami, wyboje na drogach i chodnikach. Wszędzie samochód przy samochodzie, nie ma placów zabaw, a te co się ostały wołają o pomstę do nieba, ale kultura w śródmieściu ma się dobrze. „ale wszystko, co naprawdę ważne, jest gdzie indziej” Eureka, proszę tylko powiedzieć gdzie jest to – gdzie indziej.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]