Dopłaty do ZUS dla artystów. Skąd tyle złych słów o tej ustawie?

Projekt ustawy o zabezpieczeniu socjalnym artystów przewiduje, że dopłaty otrzymają tylko osoby o najniższych dochodach. Skąd tyle złych słów?
Czyta się kilka minut
Wystawa dyplomowa studentów ASP w Gdańsku. 3 kwietnia 2026 r. // Fot. Karol Makurat / Reporter
Wystawa dyplomowa studentów ASP w Gdańsku. 3 kwietnia 2026 r. // Fot. Karol Makurat / Reporter

Rząd przyjął projekt ustawy o zabezpieczeniu socjalnym osób wykonujących zawód artystyczny. To ważna decyzja, od ponad dekady zabiegano o jej przyjęcie. Nad ustawą pracowało już MKiDN za czasów Piotra Glińskiego. Jednak rząd Zjednoczonej Prawicy ostatecznie nie zdecydował się na jej uchwalenie. 

Wprowadzenie ustawy znalazło się w przedwyborczym programie Koalicji Obywatelskiej „100 konkretów na 100 dni”, a potem, jako swój priorytet, wymieniało je nowe kierownictwo ministerstwa. Zapowiadano, że w pierwszym kwartale 2025 r. projekt ustawy trafi pod obrady Rady Ministrów. 

Z rocznym opóźnieniem, ale udało się. 

Dlaczego hejtujemy ustawę o zabezpieczeniu artystów

I niemal od razu zaczęła się nie tylko krytyka, ale też zwyczajny hejt w mediach społecznościowych. Nie zabrakło dyżurnych polityków, wykorzystujących okazję, by zbić kapitał na kwestiach, które mogą być nośne społeczne. I rzeczywiście, pisano i mówiono o tym, że państwo będzie „dawać pieniądze” gwiazdom muzyki czy kina, które i tak bardzo dobrze zarabiają. Czy rzeczywiście?  

Według analizy przygotowanej przez fundację Res Futura, w ciągu kilku godzin informacja o decyzji rządu dotarła do 17 milionów Polek i Polaków, a 95 proc. wzmianek wyrażała dezaprobatę lub gniew. Jedynie kilka procent przekazów formułuje rzeczowe wsparcie bądź neutralną analizę. Dominuje obóz prawicowy i antyestablishmentowy – przede wszystkim Konfederacja.

Tymczasem ustawa ma jedynie zapewnić artystom i artystkom bieżące ubezpieczenie społeczne i zdrowotne oraz składki pozwalające na minimalną emeryturę. Proponuje zatem mechanizm, który uwzględnia specyfikę pracy osób wykonujących zawody artystyczne: sezonowość, dorywczość czy – w przypadku sztuk wizualnych – sporadyczność organizowanych wystaw i zakupów prac. 

Rozwiązanie takie nie jest zresztą wyjątkiem, bo przywilejami w systemie ubezpieczeń społecznych cieszą się liczne grupy, by wymienić jedynie przedsiębiorców czy rolników. Artyści i artystki to nieporównywalnie mniejsza grupa i do tego – wbrew obiegowym wyobrażeniom – znajdująca się w bardzo trudniej sytuacji. 

Tylko niewielki procent osób wykonujących ten zawód osiąga wysokie dochody. Wreszcie, jak przypominała ministra kultury Marta Cienkowska, „państwo nie może ignorować grupy zawodowej, która współtworzy naszą kulturę i tożsamość”. Choć najwyraźniej wciąż nie rozumiemy, na czym to polega.

Co naprawdę mówi projekt ustawy o zabezpieczeniu socjalnym artystek i artystów 

Według danych zgromadzonych dla MKiDN grupa, o której mowa, to ok. 62 400 osób, z czego największą stanowią osoby związane z muzyką, a następnie architekturą i sztukami wizualnymi. Jedynie 11 proc. artystek i artystów jest zatrudnionych na umowy o pracę, 18,7 proc. prowadzi działalność gospodarczą, a 13,9 proc. utrzymuje się z umów zleceń. 

Pozostała część utrzymuje się m.in. z umów o dzieło. Oznacza to, że ubezpieczeniami jest objęte obecnie 43,6 proc. osób. Około 69 proc. artystek i artystów ma przychody poniżej średniej krajowej, natomiast około 30 proc. poniżej minimalnego wynagrodzenia.

Projekt ustawy przewiduje, że dopłaty do składek otrzymają tylko osoby o najniższych dochodach. Warunkiem do ich otrzymania będzie uzyskanie statusu artysty zawodowego, o którym ma orzekać Centrum Edukacji i Pracy Artystycznej na podstawie opinii środowiska artystycznego. 

Zostały także wyznaczone rygory dochodowe – osiągany w trzech poprzednich latach podatkowych zarobek nie może przewyższyć 125 proc. wynagrodzenia minimalnego w roku złożenia wniosku: obecnie to ok. 72 tys. zł rocznie brutto. Dodatkowo w tym czasie artysta musi osiągnąć dochody związane z wykonywaniem zawodu artystycznego, a nie tylko z tytułu innych zajęć. 

Ustawa o zabezpieczeniu socjalnym artystek i artystów ma rozwiązać głównie problemy młodego pokolenia. Dać mu możliwość korzystania z podstawowych praw społecznych: dostępu do lekarza, refundowanych leków czy urlopu macierzyńskiego. Nierozwiązany pozostaje problem braku zabezpieczeń emerytalnych osób wykonujących zawody artystyczne przez ostatnie trzydzieści pięć lat. 

Ta ustawa to dopiero pierwszy krok. Teraz kolej na Sejm i Senat

Dlaczego? Otóż w wyniku zmian po 1989 r. zlikwidowano specjalny system ubezpieczeń społecznych dla artystów, uwzględniający specyfikę wykonywanego przez nich zawodu. Weszli oni do powszechnego systemu ubezpieczeń, ale dla części z nich nieregularność uzyskiwania dochodów oraz rodzaj umów, na podstawie których je otrzymywali, spowodowały, że ich składki do ZUS-u były niewielkie, wpłacane bardzo nieregularnie. Po przejściu na emeryturę zaczynają otrzymywać głodowe świadczenia.

Przyjęcie przez rząd projektu ustawy o zabezpieczeniu socjalnym to pierwszy krok. Kluczowe będą prace nad nią w Sejmie i Senacie. Ważne, by pomocą objęto możliwie szeroką grupę osób wykonujących zawody artystyczne, w tym te rzadziej zauważane, a pełniące ważną funkcję w tworzeniu ekosystemu sztuki, jak chociażby kuratorzy i krytycy. 

Istotne jest też to, by proces przyznawania statusu artysty zawodowego był przejrzysty, zrozumiały i nie budził wątpliwości, że jest on uzależniony od układów środowiskowych czy poglądów politycznych. A jednocześnie zabezpieczał przed nadużyciami. 

I wreszcie: pozostaje wreszcie mieć nadzieję, że obecnemu obozowi władzy wystarczy determinacji, by uchwalić ustawę, a nie ulec, jako to często ma miejsce, i pod wpływem hejtu wyrzucić ją do kosza.  

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”