Nastały w kinie złote czasy dla horrorów inspirowanych lokalnym folklorem. Polscy filmowcy korzystają z tego nader rzadko, a szkoda, bo zasoby „niesamowitej słowiańszczyzny” czy góralszczyzny zdają się nieprzebrane. Czasem nawiedzi rodzime ekrany zapomniany dybuk (patrz: „Demon” Marcina Wrony), miejscowa odmiana syreny („Córki Dancingu” Agnieszki Smoczyńskiej), jakaś ludzko-zwierzęca bestia („Wilkołak” Adriana Panka), albo podlaska szeptucha (serial „Kruk”).
Ciągle jednak brakuje filmów, które ze specyficznych wierzeń, obrzędów, miejsc, nie mówiąc o siłach ukrytych w naturze, budowałyby wielopiętrowe światy, wykraczające poza etnografię i filmowy gatunek. Jak choćby „Czarownica: Bajka ludowa z Nowej Anglii” (2015) Roberta Eggersa, estoński „Listopad” (2017) Rainera Sarneta, „Midsommar. W biały dzień” (2019) Ariego Astera czy „Lamb” (2021) Valdimara Jóhannssona. Zaś kino azjatyckie czy afrykańskie to istna kopalnia folkowej grozy.
Podobnie jak większość wymienionych tytułów, „Kąpiel diabła” Veroniki Franz i Severina Fiali nie jest klasycznie rozumianym horrorem. Jeśli w tej opowieści o XVIII-wiecznej chłopce z Górnej Austrii działają siły nadprzyrodzone, z łatwością można je przypisać psychicznej kondycji i odmienności głównej bohaterki. Znajdujemy się w świecie, gdzie kobieta ma być przede wszystkim siłą roboczą i rozpłodową.
Głównym zadaniem Agnes, której zaślubiny z Wolfem oglądamy na początku filmu, jest urodzić i odchować dzieci, żyć pobożnie i usłużnie dla dobra rodziny oraz całej wspólnoty. Tyle że dziewczyna wyraźnie od niej odstaje – stęskniona za rodzinną wioską, targana religijnymi obsesjami, niezdolna (zresztą z nie swojej winy) wypełnić najważniejszej kobiecej roli. I jeszcze na każdym kroku pouczana przez teściową, która coraz bardziej szarogęsi się w izbie nowożeńców. A specjalistą od depresji tudzież innych niepokojących zachowań, nazywanych tutaj „kąpielą diabła”, jest oczywiście ksiądz, w najlepszym razie cyrulik, zajmujący się „wysączaniem melancholii”. Groza czai się zatem w samym urządzeniu tego świata, lecz twórcy znaleźli dla tej ponurej opowieści specyficzny język audiowizualny, z pogranicza realizmu i magii.
Już prolog, w którym inna, starsza od Agnes kobieta zrzuca płaczące niemowlę wprost do huczącego wodospadu, ma w sobie intrygujący baśniowy klimat. Aczkolwiek dzieciobójstwo nie jest tu wyłącznie tym, czym się wydaje. Nie jest też scenopisarskim wymysłem, o czym informuje historyczny przypis na końcu. Dość powiedzieć, że trzysta lat temu zabijanie dzieci było praktykowane w niemieckojęzycznej części Europy na wcale niemałą skalę i głównie przez kobiety, a często jego podłożem był... strach przed wiecznym potępieniem. Fabuła filmu stopniowo wyjaśnia ów pozorny paradoks, ukazując równocześnie, jak chrześcijańska doktryna współistniała na tych terenach z barbarzyńskim obyczajem: po publicznej egzekucji dzieciobójczyni jej krew sprzedaje się w kubkach, albowiem wedle miejscowych wierzeń ma właściwości uzdrawiające, podobnie jak fragmenty ciała.
Najstraszniejsza „Kąpiel diabła” bywa wtedy, gdy trzyma się chłodnej realistycznej konwencji. Film kręcony na szlachetnej taśmie 35 mm operuje nastrojem, który wykreowany został raczej surowością aniżeli malowniczą stylizacją czy konwencjonalnym podbijaniem grozy. Mistrzowska kamera Martina Gschlachta, wspomagana naturalnym oświetleniem, wydobywa siermiężne faktury ubiorów, codziennych przedmiotów, prymitywnych wnętrz. Jednakże mgły na kartoflisku i rdzawobure lasy, połowy ryb w miejscowym stawie i ludyczne rytuały spokojnie mogłyby posłużyć za scenerię dla gustownych landszaftów, gdyby nie wpisany w nie chłopski znój, smak czarnego chleba i narastające wyobcowanie głównej bohaterki.
Również muzyka coraz bardziej odkleja się od realiów i w tym miejscu trzeba wspomnieć o „lokomotywie” tego filmu, jaką jest Anja Plaschg, odtwarzająca rolę Agnes i jednocześnie grająca w tle. To jej eksperymentalny projekt Soap&Skin słyszymy na ścieżce dźwiękowej. Zderzony z muzyką etno wykonywaną na tradycyjnych instrumentach wprowadza do tej historii „współczesny” niepokój. Film, dedykowany autentycznym ofiarom swoich czasów (kobietom i dzieciom), oparty na XVIII-wiecznych zapisach kryminalnych i dzisiejszych badaniach naukowych Cathy Stuart, nie jest więc tylko o historii.
Lecz Fiala i Franz unikają także i tego, co bywa u nas (pogardliwie?, lękliwie?) nazywane feminizmem magicznym albo po prostu „heksizmem”, w nawiązaniu do głośnej książki Agnieszki Szpili. Filmowa Agnes ma w sobie coś z czarownicy i zarazem męczennicy, ale jeśli nawet „Kąpiel diabła” przypomina chwilami kobiecy body horror, nie epatuje fizjologią.
W porównaniu z obrazami serwowanymi nam niedawno przez Julię Ducournau w „Titane” czy Coralie Fargeat w „Substancji”, daleko niemiecko-austriackiemu filmowi do estetyki cielesnego szoku. Najbliżej mu do opowieści o kobiecym „duchu inności”, osuwającym się stopniowo w psychopatologię pod wpływem powszechnego niezrozumienia i obyczajowo-religijnej opresji. Agnes zrazu przypomina dziewczynę z romantycznych ballad, co to „na głowie kwietny ma wianek” i której na każdym kroku „śpiewają lasy”, a z czasem krzyczą odcięte rybie głowy tudzież jej własne ciało.
„Kąpiel diabła” ze względu na swój kontemplacyjny rytm opowiadania może się wydać zaprzeczeniem horrorowej dynamiki i mechaniki. Należy do tych filmów grozy, w których prawdziwy koszmar rozwija się podskórnie, na przykład w czyjejś głowie. Równocześnie wszelka zewnętrzna pomoc bardzo łatwo zamienia się w przemoc, co bywa gorsze od wyrafinowanego okrucieństwa. Austriaccy reżyserzy, związani od lat z tamtejszym etatowym brutalistą Ulrichem Seidlem (był producentem i tego filmu), za pomocą folklorystycznej scenerii opowiadają o bezradności wobec choroby psychicznej i o niszczącej sile wszelkich zabobonów.
W przeciwieństwie do Seidla dużo więcej w nich empatii. W odróżnieniu od typowych wytworów swojego gatunku ich film nie próbuje egzorcyzmować, uwalniać, oczyszczać – jedynie, niczym wspomniany cyrulik, „wysącza melancholię”. Może na tym polega największy horror. Oraz na tym, że gatunek jest tutaj wyrafinowanym kostiumem, by dawać świadectwo autentycznym horrorom, zapomnianym i przemilczanym.
KĄPIEL DIABŁA (Des Teufels Bad) – reż. Veronica Franz, Severin Fiala. Prod. Austria/Niemcy 2024. Dystryb. Velvet Spoon. W kinach od 29 listopada.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















