Antoni Macierewicz bywa potrzebny. Wady i zalety jego metody

Kłamstwo jest wpisane w naturę polityki, ale on doprowadził tę zasadę do perfekcji. „Antoni wierzy, że kłamie w słusznej sprawie. Przecież nikt nie miał pretensji do tych, którzy kłamali na Gestapo” – mówi wieloletni znajomy Macierewicza.
Czyta się kilka minut
Konferencja prasowa Antoniego Macierewicza. Warszawa, 30 października 2024 r. // Fot. Andrzej Iwańczuk / Reporter
Konferencja prasowa Antoniego Macierewicza. Warszawa, 30 października 2024 r. // Fot. Andrzej Iwańczuk / Reporter

O Antonim Macierewiczu znów jest głośno za sprawą miażdżącego raportu zespołu MON ds. zbadania działalności podkomisji smoleńskiej, który tylko w jego sprawie skierował 41 wniosków do prokuratury. Wiceprezes PiS pojawił się też jako negatywny bohater cząstkowego raportu komisji do zbadania wpływów rosyjskich, a nawet zagościł w tabloidzie, przyłapany na złamaniu kilku przepisów ruchu drogowego podczas jednego przejazdu po Warszawie.

Polityczna kariera Macierewicza

Napisano o nim tysiące stron: setki artykułów i kilka książek, w tym biografię autorstwa Anny Gielewskiej i Marcina Dzierżanowskiego, od której sam bohater mocno się odciął. Jego polityczny życiorys jest jedyny w swoim rodzaju: bardzo długi, mający swoje początki w represjach po Marcu ’68. Potem była działalność w quasi-opozycyjnej, wywodzącej się z harcerstwa Gromadzie Włóczęgów, i w Komitecie Obrony Robotników, którego był pomysłodawcą i współzałożycielem, ale w którym z czasem coraz bardziej go marginalizowano. Karnawał Solidarności i lata 80. to już obecność, wraz z grupą pisma „Głos”, na obrzeżach głównego nurtu podziemia, co doprowadziło go do kontestacji Okrągłego Stołu i wyborów 4 czerwca 1989.

Jednak, jak wielu kontestatorów przemian, 76-letni dziś polityk wykorzystał możliwości, które stworzyła III RP. Najpierw był wśród założycieli ZChN, a po pierwszych wolnych wyborach w 1991 r. został posłem, a nawet szefem MSW w rządzie Jana Olszewskiego. Pamiętna realizacja uchwały Sejmu w sprawie ujawnienia listy czołowych politykach zarejestrowanych jako agenci SB 4 czerwca 1992 r. zakończyła jego rządowy epizod, a przedterminowe wybory w 1993 r. – epizod parlamentarny.

Do Sejmu wrócił w 1997 r. jako poseł Ruchu Odbudowy Polski, a cztery lata później – Ligi Polskich Rodzin. Jednak w 2005 r. znów wylądował poza Sejmem, gdy utworzony przez niego po wyrzuceniu z LPR Ruch Katolicko-Narodowy nie przekroczył progu. Pomocną dłoń podał mu Jarosław Kaczyński, który jako premier powołał go w lecie 2006 r. na likwidatora Wojskowych Służb Informacyjnych. Macierewicz stanął później na czele jednej z dwóch nowych służb – Służby Kontrwywiadu Wojskowego.

To był zarazem początek związku Macierewicza z PiS – z list tego ugrupowania jest posłem od 2007 r. Jest też wiceprezesem partii, a w latach 2015-18 był szefem MON w rządzie Beaty Szydło i (krótko) w rządzie Mateusza Morawieckiego.

Tajemnicza przeszłość Macierewicza

Wiele wydarzeń z biografii Macierewicza otacza wciąż tajemnica. Do jakiego stopnia udało się uchylić jej rąbka np. Tomaszowi Piątkowi, który w swoich książkach próbował udokumentować tezę, że jego bohater może działać z obcej, najprawdopodobniej rosyjskiej inspiracji – i że tak naprawdę już w PRL, gdy oficjalnie był represjonowanym opozycjonistą, chroniła go jedna z komórek służb PRL? Na rewelacje Piątka Macierewicz nie zareagował pozwami, choć sam autor swoich tez również solidnie nie udowodnił.

Ciekawsza jednak niż śledzenie faktów jest analiza biografii Macierewicza na poziomie motywów. Jego znajomi zwracają uwagę, że jest on osobowością „totalną”. Patrzącą na rzeczywistość w kategoriach zero-jedynkowych i przenoszącą to także na własną biografię. Co skutkuje ogromną dbałością o to, by na jego wizerunku nie pojawiła się żadna skaza w sferze, którą uważa za ważną.

Pokazuje to historia z ujawnieniem okoliczności marcowego śledztwa w 1968 r., gdy nerwowo zareagował na kolportowanie informacji, że miał powiedzieć esbekom za dużo. Macierewicz nie mógł darować swojemu wieloletniemu przyjacielowi Wojciechowi Onyszkiewiczowi, że wbrew dokumentom historycznym nie wziął na siebie „winy” za wiedzę SB. Wcześniej bowiem to Onyszkiewicz uchodził za tego, który powiedział za dużo, a Macierewicz nikogo nie wyprowadzał z błędu.

Macierewicz w czasach KOR

– Poznałem go w 1966 r., gdy był studentem I roku historii, przez wspólnego przyjaciela z harcerstwa. Był dziwaczny, ale inteligentny i zainteresowany sprawami, które nas wyróżniały ze środowiska, czyli historią najnowszą i polityką. Jednak od początku musiał w grupie za wszelką cenę uzyskiwać przewagę nad innymi, nie potrafił utrzymać równej relacji – opowiada Andrzej Celiński, dawny członek KOR, potem polityk UW i SLD.

Macierewicz, jak dodaje Celiński, instrumentalizował poglądy, by się wyróżniać. Stąd deklarowanie politycznej miłości do Jasera Arafata i zainteresowanie Che Guevarą. – Wiedział, że Arafat czy Guevara to nie są bohaterowie naszej wyobraźni. Ale właśnie dlatego ich wychwalał. Poza tym jego otoczenie nie mogło być nigdy współtowarzyszami podróży, musiało być tworzone przez wyznawców – mówi Celiński.

Podobnie było w KOR. Dawny jego członek przekonuje, że zasada działania Komitetu polegała na tym, iż tam nikt z nikim nie rywalizował. Jednak Macierewicz ciągle mówił o walkach frakcji i spiskach. – Większość była tym zmęczona, więc pod koniec KOR był mocno zmarginalizowany, co w latach 1980-81 przełożyło się na jego słabą pozycję w Solidarności – przyznaje Celiński.

Gielewska i Dzierżanowski opisują ze szczegółami konflikt, w jaki Macierewicz popadł wtedy z Adamem Michnikiem i Jackiem Kuroniem. Macierewicz i bliski mu Piotr Naimski z zasady w różnych sprawach zajmowali stanowisko przeciwstawne niż tamta dwójka, do tego stopnia, że kiedyś wystąpili z jakąś inicjatywą, przekonani, że Kuroń i Michnik będą przeciw. Gdy jednak Kuroń ich niespodziewanie poparł, pod koniec dyskusji sami utrącali pomysł.

Rzeczywistość zakrzywiona

Onyszkiewicz uważa, w czasach KOR Macierewicz miał jednak zdolność budowania środowiska. A nawet, że w jego kręgu były osoby tego formatu co Jakub Karpiński czy Bohdan Cywiński.

Dla wielu dziwna była relacja Macierewicza z Naimskim, która przetrwała czasy KOR i trwa do dziś. Poza rzadką u Macierewicza trwałością, wyróżniało ją też to, że nie miała charakteru mistrz–wyznawca.

– Piotr Naimski, którego znałem z Czarnej Jedynki jako najlepszego harcerza w moim zastępie, był zawsze kimś bardzo wymagającym intelektualnie i moralnie. Bliski związek Piotra z Antkiem to dla mnie zagadka, bo pierwszy miał autorytet w środowisku, był uważany za kogoś godnego zaufania, a drugi nie – opowiada Celiński.

Onyszkiewicz z kolei przyznaje, że Macierewicz zawsze miał silne przekonanie o słuszności własnego obrazu świata, wręcz wierzył, że jest w stanie „zakrzywiać rzeczywistość”.

– To, co robi dziś, uważam za bardzo szkodliwe. Gdyby robił to w życiu prywatnym, nikt nie podawałby mu ręki. Ale Antoni najwyraźniej uważa, że w polityce bywają sytuacje, w których cel uświęca środki – mówi. I zwraca uwagę, że w historii było wiele przypadków, gdy ludzie nieskazitelni w imię wyższych racji dopuszczali się kłamstw. – Przecież nikt nie miał nic przeciwko okłamywaniu Gestapo. Antoni głęboko wierzy w swój obraz świata i jeśli dopuszcza, że mówi gdzieś nieprawdę, to czuje się jak Polacy okłamujący Gestapo – uważa Onyszkiewicz.

Metoda Macierewicza

Faktycznie, jeśli Macierewicz uważał, że przestrzeganie zasad czy bycie lojalnym nie służy „sprawie”, bez wahania od tego odstępował. Celiński opowiada, jak w lecie 1976 r. zorganizował obóz dla grupy studentów różnych wydziałów UW, którzy mieli dokonywać intelektualnego „desantu” na zajęcia z marksizmu-leninizmu. Wyjechał z nimi w Bieszczady, a urozmaiceniem obozu były spotkania z ciekawymi gośćmi, takimi jak np. Michnik. Macierewicz też za wszelką cenę chciał tam przyjechać. Celiński był sceptyczny, ale w końcu zgodził się pod warunkiem, że ten nie wciągnie studentów w akcję pomocy represjonowanym robotnikom Radomia i Ursusa. Macierewicz obiecał, przyjechał, po czym zaprosił większość zgromadzonych do akcji, przez co już w październiku mieli postępowania dyscyplinarne na uczelni. Z pomysłu wpływania na zajęcia z marksizmu-leninizmu nic nie wyszło.

– To był koniec naszej przyjaźni. Uznałem, że człowiek, który otwarcie deklaruje, że czegoś nie zrobi, a potem właśnie to robi, nie jest godzien zaufania – mówi Celiński.

Takie jest zapewne źródło częstego w biografii Macierewicza podążania drogą na skróty, bez patrzenia na koszty. Stąd ujawnienie w takiej, a nie innej formie „listy Macierewicza” w 1992 r., gdzie do umieszczenia na niej wystarczyło figurowanie w kartotekach MSW jako TW, a nie analiza, czy do współpracy rzeczywiście doszło. Stąd też kształt raportu z likwidacji WSI, którego opublikowanie w 2007 r. było ujawnieniem w wielu przypadkach agentury służb niepodległego państwa. Stąd wreszcie oparty na fantasmagoriach raport podkomisji badającej katastrofę smoleńską.

Macierewicz w tych wszystkich sprawach nie miał moralnych dylematów. A z ataków na siebie czerpał polityczną siłę. Bo radykalizm i jazda „po bandzie” są wpisane w jego osobowość. Zapewne nieprzypadkowo od młodości sportowo uprawiał skoki do wody.

Podobną genezę miało popadanie przez niego w konflikty z ludźmi, z którymi wcześniej był blisko. – Uważa, że zdradzili. A nie można się przyjaźnić ze zdrajcami – ocenia jego znajomy.

Antoni Macierewicz w mieszkaniu Edwarda Lipińskiego. Warszawa, luty 1981 r. // Fot. Tomasz Michalak / PAP

Sposób postępowania wiceprezesa PiS dobrze obrazuje historia Michała Dworczyka, europosła PiS i jednego z przedstawicieli frakcji Morawieckiego w tej partii. Przez lata Macierewicz uważał go za swojego wychowanka. Ręczył za niego, gdy Dworczyk miał kłopoty z prawem w związku z przechowywaniem w piwnicy niewybuchów. To Dworczyk był również wiceministrem, gdy Macierewicz kierował MON.

Gdy Morawiecki tworzył rząd, zaproponował Dworczykowi kierowanie Kancelarią Premiera. Ten chciał się skonsultować z Macierewiczem, ale stanęło na tym, że sprawę załatwi prezes Kaczyński. Ostatecznie został szefem KPRM bez wiedzy Macierewicza, a miesiąc później dopuścił się jeszcze gorszej rzeczy: zawiózł do Pałacu Prezydenckiego wniosek Morawieckiego o odwołanie Macierewicza ze stanowiska. Od tego czasu wnuki Macierewicza dostały zakaz kontaktów z dziećmi Dworczyka, choć wcześniej wspólnie się wychowywały, a domy córki Macierewicza Aleksandry i Dworczyka sąsiadują na osiedlu wybudowanym w Falenicy przez środowisko dawnych harcerzy.

W życiu prywatnym Macierewicz potrafi być jednak bardzo miły. Dopytuje o zdrowie dzieci sejmowych dziennikarek. Gdy autor niniejszego tekstu pojawił się w Sejmie po dłuższej przerwie znacznie odchudzony, Macierewicz z autentyczną troską pytał, czy z jego zdrowiem jest wszystko w porządku. 

Człowiek Rydzka i Kaczyńskiego

Nie ulega wątpliwości, że przetrwanie w polityce zawdzięcza dwóm osobom – o. Tadeuszowi Rydzykowi i Jarosławowi Kaczyńskiemu. To Rydzyk dał mu szansę na start w 2001 r. z list LPR – ugrupowania tworzonego pod auspicjami redemptorysty. Macierewicz był wtedy rozbitkiem ze zniszczonego, także w wyniku jego działań, ROP. Od tamtego czasu Macierewicz jest stałym gościem mediów ojca dyrektora. Z kolei Jarosławowi Kaczyńskiemu Macierewicz powinien być wdzięczny za przywrócenie do politycznego bytu, jakim było powołanie na likwidatora WSI.

Co znamienne, w relacjach z Rydzykiem i Kaczyńskim Macierewicz wykazał się rzadkim u siebie realizmem i zaakceptował dominującą pozycję obu. – Jarosław zawsze kpi z Antoniego, że cały czas uważa, iż to on powinien być liderem prawicy, choć stara się to ukrywać – opowiada jednak poseł PiS.

Antoni Macierewicz // Rys. Michał Dyakowski

Macierewicz zderzakiem prezesa

Kaczyński zdecydował się powierzyć Macierewiczowi misję likwidacji WSI, bo potrzebował „zderzaka”. – Wpuszczamy gościa, który się niczego nie boi. Jak mu się uda, to dobrze. Jak będzie awantura, zepchnie się go z sanek, a kosztów wielkich nie będzie – rekonstruuje jeden z polityków PiS sposób myślenia prezesa.

Ale według Gielewskiej i Dzierżanowskiego, Kaczyński wyciągnął Macierewicza z niebytu także z powodów sentymentalnych, jako członka KOR. I zrobił to mimo sceptycyzmu brata, wówczas prezydenta. Który co prawda firmował później z Macierewiczem prezentację raportu z likwidacji WSI, ale już aneksu nie zdecydował się upublicznić, za co Macierewicz miał pretensje.

W PiS można usłyszeć, że Macierewicz jest dla prezesa wygodnym narzędziem: sam Kaczyński zachowuje pole manewru, ale potrzebuje kogoś, kto zrobi drastyczne rzeczy. Mówi się też, że Jarosław po prostu nie chciał, żeby istniało coś na prawo od PiS. Dlatego uznał, że lepiej mieć Macierewicza u siebie.

Katastrofa smoleńska

Nieco inna niż w przypadku WSI, była geneza powierzenia Macierewiczowi misji wyjaśniania katastrofy smoleńskiej. – Jarosław wiedział, że Antoni nie będzie pękał. Że może postawić absurdalną tezę i będzie impregnowany na presję zewnętrzną. Każdy inny po pierwszym głosie typu „co pan opowiadasz za głupoty” może by się nie przejął, ale po setnym razie już tak – opowiada były polityk PiS dodając, że w pewnym sensie Macierewicz sam narzucił swoją rolę Kaczyńskiemu i ten stał się trochę jego zakładnikiem. – Macierewicz poczuł krew i zobaczył, że to dla niego polityczna szansa na istnienie – ocenia.

Dziś w PiS panuje jednak rozczarowanie smoleńską działalnością Macierewicza. – Antoni nie wykorzystał ośmiu lat, by przekonująco wyjaśnić katastrofę. W dodatku wszystko, co robi, trąci Gangiem Olsena – mówi poseł PiS.

Stąd tak słabo broniono raportu zespołu MON. W partii mówi się też, że Macierewicz straciłby fotel wiceprezesa, gdyby twardo nie ujmowało się za nim środowisko „Gazety Polskiej”.

W związku z działalnością smoleńską wicemarszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty złożył wniosek o odebranie Macierewiczowi Orderu Orła Białego, przyznanego przez Andrzeja Dudę w 2022 r. za działalność w KOR.

Wojciech Onyszkiewicz uważa jednak, że Macierewiczowi odznaczenie się należało: 

– To order za wyjątkowe zasługi, a nie za całokształt. Uważam, że Antoni był kimś fundamentalnym dla KOR. Kluczowa dla powstania Komitetu była akcja pomocy dla robotników Radomia i Ursusa, którą zorganizował latem 1976 r. Jest jedyną osobą, bez której Komitet by nie powstał.

Onyszkiewicz przypomina zarazem, że podczas uroczystości Macierewicz wymienił wyłącznie tych dawnych działaczy, z którymi jest mu dziś po drodze. Onyszkiewicz zadzwonił doń z gratulacjami, a wtedy Macierewicz zapewniał go, że jego rola też była kluczowa, bo dzięki niemu w akcję pomocy włączyli się harcerze. Ta różnica między tym, co publiczne, a tym, co prywatne, jest charakterystyczna.

Jednak zdaniem Celińskiego działalność w latach 60. i 70. nie powinna rozgrzeszać z tego, co robił potem. – To były zachowania antypolskie i antypaństwowe – podsumowuje były polityk.

MON Macierewicza

Przedmiotem sprzecznych opinii jest też działalność Macierewicza jako ministra obrony. Dominują oceny takie jak w książce Edyty Żemły „Armia w ruinie”, że Macierewicz niszczył wojsko. Nawet wśród polityków PiS dominuje przekonanie, że za jego rządów w MON panował kompletny chaos, który opanował dopiero Mariusz Błaszczak.

– Macierewicz wyleciał z rządu, bo Amerykanie mieli go dość. A mieli go dość, bo z nimi pogrywał. Oni chcieli tu sprzedawać różne rzeczy, a on ich kiwał w swoim stylu. Wymienili go więc na Błaszczaka, który był pokornym cielakiem i realizował wszystko, co mu zarekomendowali, włącznie z koreańskimi samolocikami – uważa jeden z ludzi PiS.

Jego niekwestionowanym dorobkiem w MON pozostają Wojska Obrony Terytorialnej: niegdyś krytykowane jako amatorskie „weekendowe” wojsko, jednak sprawdzone w czasie pandemii i powodzi.

Co ciekawe: kompromitujące zdarzenia, które niejednego polityka wyeliminowałyby z życia publicznego, Macierewiczowi nie wyrządziły większej szkody. Trochę dlatego, że od lat kreował świat, w którym prawda i kłamstwo się ze sobą mieszały. Był protoplastą stylu, który przynosi sukcesy we współczesnej polityce, zdominowanej przez media społecznościowe i wykluczające się „narracje”. Sukcesy Donalda Trumpa również mogą wskazywać, że mimo emerytalnego wieku, Macierewicza czeka jeszcze polityczna przyszłość.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 46/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Metoda Macierewicza