Co się stało z kromaniończykami? Zagmatwana historia europejskich łowców-zbieraczy

Ponad 50 tys. lat temu ludzie anatomicznie współcześni zaczęli napływać do Europy i krzyżować się z neandertalczykami. Geny niektórych z nich przetrwały do dzisiaj.
Czyta się kilka minut
Lew z Vogelherd (ok. 40 tys. lat, kultura oryniacka), Muzeum Kultur Starożytnych w Tybindze // Fot. Wuselig, CC BY-SA 4.0
Lew z Vogelherd (ok. 40 tys. lat, kultura oryniacka), Muzeum Kultur Starożytnych w Tybindze // Fot. Wuselig, CC BY-SA 4.0

Na Paula Brokę najłatwiej natknąć się w podręczniku do neurobiologii. Ten francuski lekarz zasłynął przeprowadzeniem autopsji Louisa Victora Leborgne’a, który w dorosłości utracił umiejętność mowy. Leborgne potrafił wyartykułować wyłącznie sylabę „tan” – od czego wziął się jego szpitalny i naukowy przydomek – mimo że rozumiał, co się do niego mówiło. Po śmierci Tana Broca zauważył w jego mózgu rozległe uszkodzenia w lewej półkuli, a ten obszar do dzisiaj nazywamy ośrodkiem Broki i wiążemy z mową.

Broca nie był jednak wyłącznie neurologiem. W 1859 r., jeszcze przed ukazaniem się „O powstawaniu gatunków drogą doboru naturalnego” Karola Darwina, założył w Paryżu Société d’Anthropologie – pierwsze towarzystwo naukowe skupione na badaniach nad zróżnicowaniem biologicznym człowieka i naszą prehistorią. I to właśnie na biurko Broki trafiły szczątki wydobyte z zagłębienia w skale w miejscowości Les Eyzies na południu Francji, znalezione na terenie posiadłości należącej do rodziny Magnon, które na wiele dekad ukształtowały debatę na temat ewolucji człowieka.

Człowiek z Cro-Magnon. Jak doszło do słynnego odkrycia

Prace archeologiczne w Cro-Magnon (tak nazwano to stanowisko; cro w języku prowansalskim oznacza zagłębienie lub otwór) zaczęły się w latach 60. XIX w., tuż po tym, jak robotnicy pracujący przy budowie linii kolejowej natrafili na stary ludzki pochówek.

Uruchamianie odtwarzacza...

Łącznie znaleziono tam szczątki co najmniej piątki osób, pogrzebanych razem z narzędziami kamiennymi, fragmentami szkieletów zwierząt i ozdobami wykonanymi z kości i muszli. Był wśród nich szkielet kobiety z przebitą nad czołem czaszką (ślady gojenia się rany sugerowały, że przeżyła jeszcze kilka tygodni po odniesieniu obrażeń), któremu towarzyszył szkielet noworodka lub rozwiniętego płodu. Zmarła mogła być więc młodą matką, której niemowlę także nie przeżyło, albo kobietą w zaawansowanej ciąży.

Najważniejszą cechą przebadanych przez Brokę szkieletów okazało się to, że… nie wyróżniają się one niczym szczególnym na tle współczesnych ludzi. Dlatego Człowiek z Cro-Magnon (kromaniończyk) stał się synonimem „człowieka anatomicznie współczesnego”. W XIX w. Broca i inni uczeni długo debatowali nad tym, kiedy dokładnie mogli żyć ludzie, po których te szczątki pozostały. Z czasem przeważył pogląd, że był to odległy okres, poprzedzający nawet czas nazywany epoką renifera (od nagromadzenia kości tych zwierząt na stanowiskach archeologicznych; po niej wyróżniano epokę słonia oraz – najmłodszą – epokę niedźwiedzia jaskiniowego). Dziś wiek szczątków z Cro-Magnon szacuje się na ok. 28-30 tys. lat.

Innym przedmiotem długich sporów były związki kromaniończyków z również odkrytymi w połowie XIX w. neandertalczykami. Skamieniałości neandertalskie znajdowano w jeszcze starszych warstwach osadowych niż kromaniończyków, jedne i drugie różniły się także wyglądem (neandertalskie szkielety są bardziej masywne, a czaszka raczej podłużna niż zaokrąglona, z wałami nad oczodołami i wybrzuszeniem w części potylicznej, za to pozbawiona podbródka). Czy neandertalczycy byli przodkami kromaniończyków? A może obie te populacje ewoluowały osobno? Albo się krzyżowały?

Na te pytania odpowiedzi przyniosły dopiero przeprowadzone już w XXI w. badania genetyczne. Kolejne odkrycia sprawiły zaś, że niegdyś bardzo popularny termin „kromaniończyk”, który zadomowił się w podręcznikach szkolnych, w zasadzie zanikł w literaturze naukowej. Jednym z nielicznych wyjątków jest wydana w 2023 r. książka Trentona Hollidaya „Cro-Magnon. The Story of the Last Ice Age People of Europe”, w której opowiada m.in. o tym… jak nazwa „kromaniończycy” wyszła z użycia. 

Stało się tak dlatego, że o ludziach, którzy skolonizowali Europę i zastąpili w niej neandertalczyków, dowiedzieliśmy się całkiem sporo, zaczęliśmy śledzić ich ewolucję kulturą i szlaki migracji. Jedno stanowisko archeologiczne z południowej Francji nie wystarczało do tego, by oddać bogactwo tej części prehistorii naszego kontynentu.

Czy ludzie współcześni opanowali Europę dzięki łukom?

Nasz gatunek – Homo sapiens – powstał w Afryce. Ok. 200-300 tys. lat temu na całym tym kontynencie żyli ludzie, których skamieniałości klasyfikowane są dzisiaj jako wczesny H. sapiens. Te skamieniałości nie wyglądają jeszcze jak nasze – ani jak te z Cro-Magnon – ale specjaliści doszukują się w nich już cech anatomicznych, które uwydatnią się w późniejszych szkieletach H. sapiens. Uznaje się więc, że należą do naszej linii rozwojowej.

Pierwsze wędrówki H. sapiens na Bliski Wschód, a stamtąd do Europy, mogły mieć miejsce nawet przeszło 200 tys. lat temu. Naszym przodkom nie udało się jednak trwale zadomowić w Eurazji aż do ok. 60 tys. lat temu. Dopiero wtedy doszło do migracji, w konsekwencji której H. sapiens w ciągu kilku-kilkunastu tysięcy lat zastąpili dotychczasowych mieszkańców Bliskiego Wschodu, a potem Europy i reszty Azji (wcześniej zaś się z nimi skrzyżowali), a w końcu jako pierwsi skolonizowali pozostałe części świata. 

Jednym z najważniejszych stanowisk archeologicznych, które mogły zawierać ślady anatomicznie współczesnych H. sapiens w Europie, jest Grotte Mandrin na południu Francji. Leży ona w strategicznym miejscu – dolinie Rodanu, tworzącej naturalny korytarz łączący wybrzeże Morza Śródziemnego z rozległymi terenami centralnej Europy. W przeszłości musiały tędy wędrować stada zwierząt, zapewniając żyjącym tu ludziom żywność i odzienie w ciężkich czasach epoki lodowej.

Najstarsze warstwy osadowe Grotte Mandrin zawierają ślady obecności neandertalczyków, ale ok. 52-57 tys. lat temu pojawiła się w tej okolicy tajemnicza populacja, która zostawiła po sobie bardzo zaawansowany zestaw płaskich kamiennych ostrzy i wyrafinowanych grotów określanych, od nazwy jednego z sąsiednich stanowisk, mianem zespołu nerońskiego. Kim byli jego twórcy – nerończycy? 

Ludovic Slimak i współpracownicy w 2022 r. opisali jedyny znaleziony wśród nerońskich narzędzi ludzki mleczny ząb, który zakwalifikowali do naszego gatunku. Rok później ci sami badacze przeanalizowali kolejne nerońskie artefakty z Mandrin i doszli do wniosku, że najmniejsze spośród znalezionych tam kamiennych grotów – o długości poniżej jednego centymetra – mogły nadawać się wyłącznie do wyrobu strzał wystrzeliwanych z łuku. A to – przynajmniej w Europie – byłaby nowość.

Jak często Homo sapiens krzyżowali się z neandertalczykami

Te odkrycia układają się więc w opowieść o tym, iż to H. sapiens przeszło 50 tys. lat temu przywędrowali do Europy z łukami – czyli z bronią, której nie znaleźliśmy na żadnym stanowisku neandertalskim (choć mogli oni używać innej broni miotanej – oszczepów, być może konstruowali nawet miotacze oszczepów). 

Taka interpretacja podoba się oczywiście tym badaczom, którzy wierzą, że to przewaga technologiczna H. sapiens pozwoliła naszym przodkom zająć tereny, na których od setek tysięcy lat żyli neandertalczycy. Ale nawet jeśli tak było, to łuk nie był cudowną technologią, która natychmiast zmieniła reguły gry i doprowadziła do eksterminacji naszych neandertalskich kuzynów. Przekonują o tym młodsze ślady z tej samej Grotte Madrin. 

Otóż powyżej warstwy nerończyków znajdują się kolejne ślady neandertalczyków. Jeśli zatem to miejsce faktycznie dokumentuje wtargnięcie ok. 57-52 tys. lat temu H. sapiens na tereny zajmowane wcześniej przez neandertalczyków, to ta kolonizacja nie była jeszcze trwała. Po kilku tysiącach lat ślad po nerończykach znika, a dolinę Rodanu znowu, na ok. 10 tys. lat, opanowali neandertalczycy, ostatecznie zastąpieni przez kolejną falę migracji H. sapiens.

Co ciekawe, w Grotte Mandrin brak jakichkolwiek śladów kontaktów kulturowych między nerończykami a populacjami neandertalczyków zamieszkujących to miejsce przed nimi i po nich. Każda z tych grup zdawała się żyć całkowicie po swojemu – możliwe więc, że ci ludzie w ogóle na siebie nie natrafili. Wiemy jednak, że nieco później dochodziło w Europie do kontaktów – także seksualnych – między wczesnymi H. sapiens i neandertalczykami.

Jednym z takich stanowisk jest Baczo Kiro w Bułgarii, gdzie znaleziono narzędzia podobnie zaawansowane jak te nerończyków oraz kilka kości sprzed ok. 46-42,5 tys. lat. Analizy genetyczne przeprowadzone przez zespół Svante Pääbo w 2021 r. pokazały, że troje mieszkańców Baczo Kiro – należących do H. sapiens – kilka pokoleń wcześniej miało wśród swoich przodków także neandertalczyków. Co więcej, ludzie ci okazali się bliżej spokrewnieni ze współczesnymi mieszkańcami Azji i rdzennymi Amerykanami niż z Europejczykami. Ich krewni lub potomkowie musieli ruszyć daleko na wschód.

Na rumuńskim stanowisku Peşteră cu Oase znaleziono z kolei m.in. pochodzącą sprzed 42-37 tys. lat żuchwę przedstawiciela H. sapiens, który także miał niedawno neandertalskiego przodka. W przypadku tej populacji nie wykryto jednak żadnych współczesnych krewnych – wygląda więc na to, że mówimy o grupie, która ostatecznie wymarła. Zresztą, na tym terenie później ponownie pojawili się neandertalczycy.

Najstarszy bumerang świata odkryto w Polsce

Okres ok. 55-40 tys. lat temu, gdy do Europy napływały kolejne grupy H. sapiens, które czasem krzyżowały się z lokalnymi neandertalczykami i próbowały przetrwać w nieprzyjaznym klimacie, wiąże się z dynamicznym rozwojem technologicznym, naznaczonym wytwarzaniem coraz cieńszych (i coraz bardziej ostrych) grotów i ostrzy, a także igieł i innych narzędzi potrzebnych do obróbki skór czy przetwarzania roślin, oraz wymyślnych ozdób wykonanych z kamieni, kości, zębów i poroża zwierząt. Tego typu wytwory odnajdujemy na rozległych terenach Eurazji oraz Afryki, zamieszkiwanych przez H. sapiens, neandertalczyków i denisowian, i nie mamy jeszcze pewności, czy były one technologiczną innowacją przyniesioną światu przez nasz gatunek. 

Chyba największe spory budzi tzw. kultura szatelperońska (od miejscowości Châtelperron w centralnej Francji), obejmująca tereny północnej Hiszpanii i Francji, sięgająca ok. 44-40 tys. lat wstecz, której charakterystycznym wytworem są płaskie i zakrzywione ostrza (ale pozostawiła też rozmaite ozdoby i narzędzia z rogów zwierząt, typowe dla tego okresu przełomu technologicznego). Mówimy tu o kulturze archeologicznej – czyli zestawie podobnych narzędzi znajdowanych nieraz na stanowiskach oddalonych od siebie o setki kilometrów – o której twórcach niewiele wiemy, jeśli kamieniom nie towarzyszą żadne szkielety albo chociaż pojedyncze kości, z których udało się już wyizolować materiał genetyczny.

Pojedyncze kości (badań genetycznych na razie nie wykonano) wskazują na związek twórców kultury szatelperońskiej z neandertalczykami, a w literaturze naukowej pojawiały się m.in. i takie głosy, że ten wymyślniejszy niż na starszych neandertalskich stanowiskach zestaw narzędzi powstał dzięki styczności z bardziej zaawansowanymi technologicznie H. sapiens. Nikt nie wie, czy zwolennicy tego poglądu mają rację, czy tylko są uprzedzeni. 

Równie niejasna jest np. tożsamość twórców kultury szeleckiej, występującej w podobnym okresie na terenie Europy Środkowej – m.in. Polski. Jednym z jej stanowisk archeologicznych jest Jaskinia Obłazowa pod Białką Tatrzańską, gdzie znaleziono najstarszy na świecie (datowany na 39-42 tys. lat) bumerang wykonany z ciosu mamuta. Czy służył neandertalczykom, czy H. sapiens – nie wiadomo.

Czy europejscy łowcy-zbieracze stworzyli pismo i własny kalendarz?

Pierwszym wielkim zespołem kulturowym przedrolniczej Europy, który jak dotąd powiązano wyłącznie z H. sapiens, jest kultura oryniacka, obejmująca niemal cały kontynent. Pojawiła się ok. 43 tys. lat temu i zanikła ok. 29 tys. lat temu – jej członkowie byli więc świadkami wymarcia ostatnich neandertalczyków. Zostawili oni po sobie m.in. kamienne groty przystosowane do osadzania na drewnianych trzonkach, a także rozmaite dzieła sztuki – np. Człowieka-lwa z Hohlenstein-Stadel, wyrzeźbionego w ciosie mamuta – czy pierwsze malunki w europejskich jaskiniach przedstawiające sceny polowań. 

Człowiek-lew z Hohlenstein-Stadel (ok. 40 tys. lat, kultura oryniacka), Państwowe Muzeum Wirtembergii w Stuttgarcie // Fot. Dagmar Hollmann, CC BY-SA 4.0

Twórcy kultury oryniackiej na wielu przedmiotach wyrzeźbili znaki geometryczne, które zdają się tworzyć, jak wynika z opublikowanych w tym roku badań Christiana Bentza i Ewy Dutkiewicz, równie złożony system jak najstarsze pismo klinowe. Możliwe więc, że służyły do przekazywania informacji. Jakich? Kilka lat wcześniej zespół Bennetta Bacona postawił hipotezę, że łowcy zbieracze z kultury oryniackiej oraz kilku późniejszych mogli przy użyciu kropek, kresek i znaków przypominających literę Y, umieszczanych na rzeźbach czy przy scenach polowań, zapisywać informacje o sezonowych zachowaniach konkretnych gatunków (np. kiedy wydają na świat potomstwo).

Inne dzieła sztuki – słynne wenus paleolityczne – to cecha rozpoznawcza jeszcze młodszego zespołu – kultury graweckiej, występującej między 35 i 21 tys. lat temu, również niemal na całym kontynencie. Z tego samego okresu pochodzą największe nagromadzenia kości mamutów. Nie jest całkowicie jasne, czy graweteńczycy sami na nie polowali, czy wykorzystywali mięso, skóry i kości padłych zwierząt, ale ślady bytowania tych ludzi często znajdujemy w pobliżu dużych mamucich cmentarzysk. Także z tą kulturą powiązano najstarsze przykłady ceramiki – wypalane gliniane figurki – które mogły mieć znaczenie artystyczne lub rytualne.

Ostatnim przedrolniczym zespołem kulturowym byli magdaleńczycy, występujący ok. 18-12 tys. lat temu. To czas, w którym klimat się ociepla, a zarastającą lasem Europę przemierzają stada dzikich koni, bizonów i reniferów. Najsłynniejsze sceny polowań znane ze ścian hiszpańskich czy francuskich jaskiń (Lascaux, Altamira) to właśnie dzieło twórców kultury magdaleńskiej. 

Wenus z Willendorfu (ok. 30 tys. lat, kultura grawecka), Muzeum Historii Naturalnej w Wiedniu // Fot. Bjørn Christian Tørrissen, CC BY-SA 4.0

Wciąż mało wiemy na temat genetycznej struktury przedrolniczej Europy, ale z opublikowanych w 2023 r. badań genetycznych wyłania się skomplikowany obraz ekspansji, krzyżowania się populacji i wymierań. Zespół Johannesa Krausego przeanalizował 356 genomów łowców-zbieraczy z okresu sprzed 35-5 tys. lat, reprezentujących rozmaite kultury archeologiczne. Jednym z ciekawszych odkryć było to, że kulturę grawecką w istocie tworzyły dwie odrębne genetycznie populacje (jedna z Europy Środkowo-Wschodniej i Południowej, druga – z Zachodniej), a potomkowie tej linii przetrwali przez dziesiątki tysięcy lat w refugiach południowo-zachodniej Europy i przekazali swoje geny magdaleńczykom. 

Ci ostatni zbudowali swoją kulturę, rozprzestrzeniając się z południowego zachodu na resztę kontynentu, krótko po wystąpieniu ostatniego szczytu epoki lodowcowej (ok. 20 tys. lat temu), ale wkrótce mieli zderzyć się z jeszcze większym wyzwaniem: rolniczym stylem życia, który ok. 10 tys. lat temu pojawił się w Europie razem z przybyszami z Anatolii.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru Nr 24/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Zanim wyrosło zboże