Czy na Macierewicza są mocne papiery? Polityczne pułapki komisji

Można zrozumieć, że szef komisji nie mógł wszystkiego ujawnić publicznie. Wypada jednak mieć nadzieję, że komisja dysponuje danymi, które pozwolą na skierowanie wniosków do prokuratury.
Czyta się kilka minut
Antoni Macierewicz po konferencji prasowej. Warszawa, 30 października 2024 r. // Fot. Andrzej Iwańczuk / Reporter
Antoni Macierewicz po konferencji prasowej. Warszawa, 30 października 2024 r. // Fot. Andrzej Iwańczuk / Reporter

Prezentacja cząstkowego raportu komisji ds. badań rosyjskich wpływów, przedstawiona przez jej szefa gen. Jarosława Stróżyka, zawiera wiele szokujących informacji. Niektóre są znane, a niektóre nowe, jak choćby kwestia domniemanego ukrywania przez Kancelarię Prezydenta RP materiałów obciążających Antoniego Macierewicza jako szefa MON.

Co zarzuca się Antoniemu Macierewiczowi?

Sprawa wymaga dalszych wyjaśnień, co miejmy nadzieję nastąpi, bo komisja nie kończy pracy. Wiele wskazuje na to, że kompromitujące Macierewicza materiały rzeczywiście istnieją; okoliczności jego odwołania ze stanowiska szefa MON na początku 2018 r. są pełne niejasności, a sami liderzy PiS przyznawali wtedy, że nie mogą ujawniać prawdziwych przyczyn dymisji. 

W tym kontekście musi jednak budzić zdumienie, że prezydent Andrzej Duda zdecydował się uhonorować Macierewicza Orderem Orła Białego, najwyższym polskim odznaczeniem. Niestety, prezentacja komisji sprawia zarazem wrażenie próby politycznego „dobicia” Macierewicza, chwilę po przedstawieniu bardzo dla niego niekorzystnego raportu zespołu, powołanego w MON ds. badania działalności podkomisji smoleńskiej.

MON w czasach Macierewicza

W przeciwieństwie do tamtego raportu, ustalenia komisji Stróżyka zawierają niewiele konkretów, pozwalających wiązać Macierewicza z wykrytymi nieprawidłowościami. Przecież to nie on decydował np. o likwidacji części delegatur ABW, nie on również odpowiada za brak przygotowań rządu do rosyjskiej agresji na Ukrainę. Poważny zarzut „zdrady dyplomatycznej” nie został wystarczająco udokumentowany.

Można zrozumieć, że szef komisji nie mógł wszystkiego ujawnić publicznie. Wypada jednak mieć nadzieję, że komisja dysponuje danymi, które pozwolą na przeniesienie zarzutów na grunt prawny i skierowanie wniosków do prokuratury, tak jak zrobił to zespół MON ds. podkomisji smoleńskiej. W przeciwnym razie trzeba będzie przyjąć, że wszystko jest jedynie politycznym fajerwerkiem, który zresztą łatwo może przekształcić się w polityczną trampolinę dla osoby, przeciw której jest skierowany.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 45/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Polityczne pułapki raportu