Kilka prostych prawd o komisji Macierewicza

Antoni Macierewicz już od 2010 r. wiedział, jaka jest prawda o katastrofie smoleńskiej. Jarosław Kaczyński również. Jednak obaj zdecydowali się przez całe lata propagować kłamstwo na ten temat.
Czyta się kilka minut
Jarosław Kaczyński i Antoni Macierewicz na 174 miesięcznicy katastrofy smoleńskiej. Warszawa, 10 października 2024 r. // Fot. Filip Naumienko / REPORTER
Jarosław Kaczyński i Antoni Macierewicz na 174 miesięcznicy katastrofy smoleńskiej. Warszawa, 10 października 2024 r. // Fot. Filip Naumienko / REPORTER

Macierewicz był wykonawcą, Kaczyński zleceniodawcą. Można nawet zrozumieć dlaczego zależało im, aby katastrofa w Smoleńsku była nie tylko najbardziej tragicznym wypadkiem w dziejach polskiego lotnictwa.

Komisja Macierewicza w służbie mitologii

Gdyby Kaczyński zaakceptował prawdę, że katastrofa smoleńska była wypadkiem komunikacyjnym, wynikającym z bałaganu, łamania procedur i nieszczęśliwego splotu okoliczności – odpowiedzialność za to spadałaby pośrednio na jego brata Lecha, jako głównego dysponenta feralnego lotu. A na to nie mógł się zgodzić. 

Lech musiał pozostać w pamięci jako nieskazitelny heros, który został zdradziecko zamordowany, niczym oficerowie w Katyniu (pamięć których chciał uczcić). Bo skoro był prawdziwym polskim patriotą, to nie powinien był zginąć ot tak, przez przypadek. Nie zasługiwał na to. To główna przyczyna, dla której przez całe lata Kaczyński świadomie propagował kłamstwo na temat katastrofy.

Rola Antoniego Macierewicza w kłamstwie smoleńskim

Akceptując działalność fabryki tego kłamstwa, jaką były kolejne ciała, na których czele stał Antoni Macierewicz – najpierw zespół parlamentarny, potem podkomisja MON. Ostatnie ustalenia resortu obrony w sprawie działalności Macierewicza są tylko formalnym potwierdzeniem tego, co od dawna było oczywiste dla uczciwych ludzi. Bo prawda o katastrofie była dostępna dla wszystkich, którzy chcieli ją poznać. Niezależnie od tego, że „Tusk oddał śledztwo Rosjanom”.

Czy jednak politycy, którzy w tak jawny i cyniczny sposób posługują się tak gigantycznym kłamstwem, zasługują na moralną ocenę? Owszem. Są kłamcami. Czy partia, na której czele stoją, a której członkowie takie praktyki akceptują, może być popierana przez ludzi przyzwoitych, kierujących się wartościami? Na to trzeba odpowiedzieć we własnym sumieniu.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 44/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Smoleńsk: kilka prostych prawd