„W czym pomoże położna i jak ją wybrać”, poradnik pacjenta na swojej stronie NFZ podaje: „Położna to Twoja najlepsza przyjaciółka. Zapewnia Ci opiekę nie tylko w ciąży i podczas porodu, ale także na każdym etapie życia. Czule opiekuje się też noworodkami i niemowlętami do drugiego miesiąca życia. Każda kobieta, niezależnie od wieku, może wybrać położną w swoim POZ [Podstawowej Opiece Zdrowotnej – red.]”. Słowo „menopauza” pada raz, gdy czytamy, kto również może skorzystać z pomocy położnej: „Młode dziewczyny wchodzące w okres dojrzewania, czy kobiety, które przechodzą właśnie trudny proces menopauzy”.
– „Położna? Do czego miałaby mi być potrzebna, rodzić już przecież nie będę”, słyszę czasem w rozmowach z kobietami. I bardzo się cieszę, że próbujemy to zmieniać – mówi prof. Grażyna Iwanowicz-Palus, konsultant krajowa w dziedzinie pielęgniarstwa ginekologiczno-położniczego.
Iwanowicz-Palus sprawuje nadzór merytoryczny nad rozpoczętym właśnie kursem dokształcającym dla położnych „Poradnictwo w okresie transformacji menopauzalnej”. Projekt organizuje Kulczyk Foundation (która od lat działa w temacie menopauzy) w partnerstwie z Naczelną Radą Pielęgniarek i Położnych oraz Warszawską Okręgową Izbą Pielęgniarek i Położnych; otrzymał też patronat honorowy ministry zdrowia. Bezpłatny kurs to jeden z pierwszych etapów projektu pilotażowego, który ma doprowadzić do zmiany systemowej.
Na czym ma ona polegać? – Dążymy do tego, żeby w systemie pojawiło się świadczenie gwarantowane polegające na tym, że każda z nas będzie objęta opieką położnej w okresie okołomenopauzalnym w swoim POZ. Chcemy też, żeby po zakończeniu pilotażu nasz kurs poradnictwa w okresie transformacji menopauzalnej stał się kursem specjalistycznym dla położnych. Do zawalczenia jest także kwestia kierowania na dodatkowe badania do specjalistów przez położne, bez konieczności pośrednictwa lekarza POZ, czy też szersza oferta leków, wyrobów medycznych do samodzielnego ordynowania, do którego mamy już uprawnienia – wyjaśnia Grażyna Iwanowicz-Palus.
U kogo szukać wsparcia przy objawach związanych z transformacją menopauzalną? Tylko 3 proc. Polek wskazuje na położną
Punktem wyjścia dla kursu były badania „Menopauza bez tabu”, które Kulczyk Foundation przygotowała jesienią 2023 roku. – Pokazały nam, jak niska jest wiedza na temat tego, co dzieje się z kobietą w okresie okołomenopauzalnym. Jak bardzo negatywny jest odbiór menopauzy i mocny stereotyp „tej starej wariatki, która zalewana falami gorąca szybko się denerwuje”. Jak duży jest wstyd i poczucie straty: straty młodości, atrakcyjności i kobiecości – opowiada Anna Samsel, psycholożka, ekspertka Kulczyk Foundation i koordynatorka akcji. – Nie zapomnę, jak jedna z naszych ekspertek opowiadała o swoich pacjentkach, które przed partnerami udawały, że nadal miesiączkują, żeby wciąż „być kobietą” w ich oczach – dodaje.
Jedna z danych z raportu: na pytanie, u kogo będziesz szukać wsparcia przy objawach związanych z transformacją menopauzalną, tylko 3 proc. Polek wskazało na położną.
Kobiety często nie łączą objawów, które pojawiają się u niektórych już niedługo po czterdziestce, z menopauzą. – Gdy mają np. kołatanie serca, to idą do kardiologa i nie mówią o innych towarzyszących objawach. Wizyta u specjalisty jest krótka, siłą rzeczy skupiona na wycinku rzeczywistości. W zawodach medycznych też jest sporo niewiedzy, lekarz często patrzy przez swoją specjalizację, brakuje holistycznego podejścia – mówi Anna Samsel. – Kobiety szukają pomocy, ale często nieskutecznie. Objawy się zaostrzają, a same wizyty u specjalistów, którzy ostatecznie nie pomagają, są także obciążeniem dla systemu. Żeby pomóc kobietom już teraz, przygotowaliśmy kompendium wiedzy „Menopauza bez tabu”, które można bezpłatnie pobrać z naszej strony menopauzabeztabu.org.pl.
Skąd pomysł na systemową pomoc położnej? Anna Samsel tłumaczy: – Szukaliśmy, kto może na kobietę w tym okresie spojrzeć całościowo, z uwzględnieniem psychiki, zasugerować badania, pokierować do specjalistów. I zaskoczyło nas bardzo, że to mogą i powinny być położne. Jak się okazało, one już mają w swoich celach zawodowych wpisaną edukację kobiet na temat zdrowia przez cały okres ich życia i towarzyszenie im na różnych etapach. Położne to ogromny potencjał: mają wiedzę i uprawnienia – kontynuuje Samsel. – Wystarczy zaktualizować ich wiedzę, wprowadzić świadczenie porady menopauzalnej i będą mogły przeprowadzić kobietę przez ten okres optymalną ścieżką, z korzyścią dla niej i dla całego systemu.
– Myśląc o systemie opieki zdrowotnej, musimy patrzeć na całe społeczeństwo: mamy niż demograficzny, rodzi się coraz mniej dzieci. Średnia wieku jest coraz wyższa, żyjemy coraz dłużej. I to trzeba ściśle powiązać z rolą położnej dziś – podkreśla Grażyna Iwanowicz-Palus. – To ona powinna i może być prawdziwą przewodniczką przez całe życie kobiety, także w okresie menopauzalnym.
Menopauza: kiedy jest fizjologia, a kiedy zaczyna się patologia
Według danych z Centralnego Rejestru Pielęgniarek i Położnych mamy w kraju niespełna 42 tys. położnych aktywnych zawodowo (pielęgniarek jest ok. 317 tys.). To zawód praktycznie całkowicie sfeminizowany (99,8 proc. kobiet). Średni wiek położnej w Polsce to 51 lat (dane z 2024 r.). Jak przewiduje Naczelna Izba Pielęgniarek i Położnych, do 2030 r. liczba pielęgniarek i położnych zmniejszy się o ponad 26 tys. Czy spopularyzowanie i silniejsze umocowanie w systemie ochrony zdrowia położnej jako przewodniczki w okresie menopauzy może przyciągać do zawodu nowe, młode osoby? Wiele zależy od tego, jakie finansowanie i działania zaangażuje do tego celu Ministerstwo Zdrowia.
Barbara Mazurkiewicz jest jedną z uczestniczek kursu, w zawodzie pracuje 34 lata. Z wykształcenia jest położną i pielęgniarką, ale całe życie zawodowe związała z położnictwem. Pracuje także na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym, uczy młode kadry położnicze. – To, że dostrzeżono kobiety w okresie transformacji menopauzalnej, to jedno, ale ważne, że zauważono też położne. Które są dobrze wykształcone, oddane swojej pracy i zaangażowane w opiekę nad kobietą w różnych okresach jej życia – wylicza. – Docenienie naszych kompetencji przez budowanie większej samodzielność pomoże wszystkim. Mamy w Polsce za mało personelu medycznego, tego nie trzeba nikomu tłumaczyć. W codziennej pracy skupiamy się na tych najważniejszych czynnościach: zrobić iniekcję, podać leki i… już na więcej nie ma czasu. Gdzie edukacja? To już dłuższy proces: trzeba wiedzę przekazać, rozwiać wątpliwości. Realizacja edukacji zbuduje świadomość, kiedy jest fizjologia, a kiedy zaczyna się patologia, i co kobieta powinna zrobić. A można wiele, od poprawy komfortu codzienności do wczesnego zdiagnozowania wielu chorób, jak np. osteoporoza.
Kurs dla położnych: nowa wiedza i zmiana przekonań o menopauzie
– Podczas jednego z pierwszych dni kursu poproszono nas, by kobiety po pięćdziesiątce przeszły na jedną stronę sali, a młodsze na drugą. Okazało się, że jest nas pół na pół – opowiada Mazurkiewicz. – To dobrze, że są na kursie kobiety, dla których doświadczenia okołomenopauzalne są ich doświadczeniami, ale są też i młodsze, co daje nadzieję na przyszłość dla naszego zawodu.
W kursie uczestniczy 90 położnych z całej Polski. Informację o nim przekazywały Okręgowe Izby Pielęgniarek i Położnych. Dostęp był otwarty, ale były warunki: uczestniczką kursu mogła zostać położna Podstawowej Opieki Zdrowotnej, która aktualnie praktykuje oraz która posiada tytuł magistra położnictwa (lub określoną specjalizację, jeśli miała tytuł magistra pielęgniarstwa), co ściśle związane jest z uprawnieniami do zlecania badań czy dysponowania leków.
Kurs rozpoczął się z końcem stycznia, potrwa trzy miesiące. – Jako osoba nadzorująca zastanawiałam się, jaki będzie odbiór uczestniczek. Położne to mądre kobiety, wiedzą, że medycyna nie stoi w miejscu, czasy się zmieniają i przyszła pora na korekty także w systemie. Widzę, jak w rozmowach na grupie w social mediach te położne, które były do tej pory skupione na kobiecie w ciąży, połogu czy na noworodku, odblokowują w sobie ten temat, korygują też i swoje przekonania – opowiada Grażyna Iwanowicz-Palus.
Jak poprawnie kichać? Pomoże Ci położna
Kurs składa się z pięciu sekcji: jest ta dotycząca kulturowo-społecznych aspektów okresu menopauzalnego i jego uwarunkowań medycznych. Kolejne traktują o zdrowiu uroginekologicznym, seksualności i wsparciu psychologicznym. Połowa to warsztaty i ćwiczenia.
Jedną z prowadzących jest Paulina Wiśniowska, położna i fizjoterapeutka uroginekologiczna. Na co dzień pracuje w gabinecie, rozmawiamy podczas przerwy między wizytami: – Duża część kobiet, które do mnie przychodzą, jest w okresie transformacji menopauzalnej, zgłaszają się z dolegliwościami ze strony dna miednicy, które często nie są nowe, ale trwają miesiące, lata. Zdarza mi się słyszeć, „jakoś sobie do tej pory radziłam” – opowiada. – A kiedy tłumaczę pacjentkom po czterdziestce czy pięćdziesiątce np. jak wygląda właściwy sposób kichania i kaszlenia, jaka jest prawidłowa pozycja toaletowa, to nieraz pada z ich ust ze szczerym zdziwieniem: „Jak ja przeżyłam tyle lat, nie wiedząc o tym?”. Bo wykonując te podstawowe czynności życia codziennego w sposób niewłaściwy, kobiety sobie szkodzą. I to też powinno być zadaniem położnej, by na różnych etapach życia, wyposażona w najnowszą wiedzę, do tych kobiet docierać, właśnie w POZ – podkreśla ekspertka.
Najczęstsze w gabinecie Wiśniowskiej są problemy z nietrzymaniem moczu, których w Polsce doświadcza około 25-45 proc. kobiet, w zależności od grupy wiekowej (dane z 2020 r.). – To dotyka pacjentki na różnych etapach życia: czy to w czasie ciąży, połogu, czy uprawiające intensywnie sport w młodości albo skaczące z wnukami na trampolinie. Bo te problemy są czymś, czego nie da się przegapić. I czymś, co bardzo stygmatyzuje i wyklucza. Kobiety robią często wiele, zanim poproszą o pomoc: wychodząc z domu układają mapę, która uwzględnia kolejne toalety. Rezygnują ze sportów, z życia seksualnego. Wycofują się, bo się wstydzą, czują nieświeżo. I to są rzeczy, nad którymi można pracować. Częste jest podejście, że skoro już tak jest, to będzie tylko gorzej. A to nieprawda – podkreśla Wiśniowska. – Oczywiście, przypadki są różne, czasem wystarczy fizjoterapia, ćwiczenia, które wzmocnią mięśnie dna miednicy, a czasem niezbędne jest leczenie operacyjne. Ale to nie są sytuacje bez wyjścia, a leczenie może poprawić jakość życia. W moim module oprócz teorii dużą wagę przykładamy do części warsztatowej, gdzie poruszam zagadnienia praktyczne opieki uroginekologicznej i pracy z ciałem. Pracujemy np. na fantomie, omawiając różne formy wspomagania przy nietrzymaniu moczu czy obniżeniach narządu rodnego.
– Uczestniczki przed rozpoczęciem kursu wypełniały kwestionariusz wiedzy na temat okresu menopauzalnego. Po zakończeniu naszych zajęć kolejnym etapem będzie praca położnej z grupą kobiet oraz z jedną pacjentką – wyjaśnia Grażyna Iwanowicz-Palus. – Później przeprowadzimy badanie ankietowe, zrobimy ewaluację i zobaczymy, czy pozostanie on w takiej formie, czy będą konieczne w nim zmiany. Na koniec nasze uczestniczki dostaną zaświadczenie. I mam nadzieję, że będą edukatorkami prowadzącymi poradnictwo w swoim środowisku, swojej przychodni, ale również mentorkami dla swoich koleżanek położnych.
Porada menopauzalna: zabieganie o finansowanie łatwe nie będzie
– Kurs, po ewaluacji, przekażemy pro bono do Centrum Kształcenia Podyplomowego Pielęgniarek i Położnych. Tam grono specjalistek może wykorzystywać go i organizować edukację dalej. Ministerstwo Zdrowia będzie jego dysponentem. Chcemy stworzyć sieć liderek, którą opublikujemy na naszej stronie, i dalej pracować nad zmianą systemową, zbliżać się do tej porady menopauzalnej u położnej w ramach koszyka świadczeń gwarantowanych NFZ – mówi Anna Samsel z Kulczyk Foundation. – Może ona działać na przykład tak: kobieta kończy czterdzieści lat, dostaje zaproszenie na konsultację od swojej położnej z POZ, która ma wgląd do bazy swoich pacjentek. I taka porada może być, w zależności od potrzeb kobiety, bardziej edukacyjna lub rozwiązująca konkretny problem. Trzeba tylko uświadomić kobiety, że do położnej mogą się w tej sprawie zwrócić.
– Przez lata słyszałam o różnych spotkaniach wokół tematyki menopauzy, sama współorganizowałam takie dla naszych koleżanek na uniwersytecie, to było prawie dziesięć lat temu. Inne koleżanki położne tworzyły projekty w ich POZ-tach, czasem w domach kultury – opowiada Barbara Mazurkiewicz. – Ale to były zawsze inicjatywy oddolne, lokalne i jednorazowe. Mówienie o zmianach systemowych jest tą najważniejszą zmianą.
Grażyna Iwanowicz-Palus: – Wiele lat temu, w 2007 r., walczyłyśmy, ja także, o standardy opieki okołoporodowej. Oficjalny standard ukazał się w 2010 r., potrzeba było czasu. Można powiedzieć, że długo trwał ten „poród”, nie było prosto, ale się udało – podkreśla. – Dziś standard nadal funkcjonuje, rozwija się, to nigdy nie będzie zakończona praca. Ale skoro w tamtym obszarze mogło się zmienić, to wierzę, że również opieka okołomenopauzalna ma szansę. Bo trzeba wreszcie wziąć pod uwagę rzesze kobiet potrzebujących takiego wsparcia. Nie da się już dłużej nie słyszeć tej potrzeby. Zmieniłyśmy się. Pani ministra zdrowia objęła patronat honorowy, czyli dostrzega wagę tego problemu, o czym może świadczyć powołany w maju 2024 r. Zespół ds. Bezpieczeństwa Zdrowotnego Kobiet. Zabieganie o finansowanie i stale zapisaną w systemie zmianę łatwe nie będzie, to już wiemy. Ale przecież kropla drąży skałę. I my ją podrążymy.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















