Mówimy o menopauzie: kobiety nie chcą się już wstydzić tego, co naturalne

Menopauza to transformacja, kolejny etap w życiu: wymagający, ale ani lepszy, ani gorszy od innych. Jak się do niej przygotować i dobrze ją przeżyć?
Czyta się kilka minut
Magda Wolna dla „TP”
Magda Wolna dla „TP”

Małgorzata ma czterdzieści dwa lata. Pochodzi z niedużego miasta, pracuje w handlu. Opowiada: – Z dnia na dzień zaczęłam dziwnie się czuć, miałam kołatania serca. To było wiosną zeszłego roku, przeszłam wtedy wszystkie możliwe badania kardiologiczne. Wyniki były dobre. A ja wciąż mdlałam, miałam skoki ciśnienia. W wakacje przyszły uderzenia gorąca, które wykręcały mnie od środka. Nawet w pracy, gdzie była klimatyzacja. Lato minęło, a ten przytłaczający gorąc nie – mówi. – Ginekolog? Zbył mnie, sprawdził mój wiek i rzucił, że na menopauzę na pewno za wcześnie. To był mój stały lekarz, świetnie prowadził ciąże. Ale wejście w buty kobiety „w pewnym wieku” to było dla niego zbyt wiele. Dopiero w sieci trafiłam na fajną lekarkę z Wielkiej Brytanii, która popularyzuje temat i to od niej pierwszy raz usłyszałam słowo „perimenopauza”.

Magda, czterdziestopięciolatka, mieszka w Warszawie, zajmuje się branżą IT: – To męskie środowisko, ale mamy fajne kumpelskie relacje i raz powiedziałam kolegom, że jestem już w okresie menopauzalnym. Jeden z nich rzucił: „Co ty gadasz!? Wkręcasz nas”. Inny chciał być miły i dodał: „Menopauzę to mają stare baby, a nie takie babki jak ty”. Dla nich kobieta w okresie menopauzalnym bliżej ma do siedemdziesiątki. Ale ciągnęłam temat, a oni zaczęli dopytywać, zaglądnęli też na mojego bloga, w którym dzielę się swoją historią. Poczułam satysfakcję, że po trochu łamię to tabu.

93 proc. Polek nie potrafi poprawnie wskazać definicji menopauzy

Kiedy w codziennej rozmowie pada słowo „menopauza”, najczęściej znaczy ono coś innego, niż wynika z jego medycznej definicji. Według niej to punkt na osi czasu: ostatnia miesiączka, po której kobieta nie menstruuje przez rok (da się go wyznaczyć dopiero po upływie tego czasu). Występuje pomiędzy 45. a 55. rokiem życia, w Polsce średni wiek to 52 lata.

To, co potocznie nazywamy „menopauzą”, czyli cały okres transformacji, z którym powszechnie kojarzone są uderzenia gorąca czy wahania nastrojów, to w medycznej terminologii perimenopauza. Następny okres, już po stwierdzonym zaniku menstruacji, medycznie definiowany jest jako postmenopauza. I na tym etapie kobieta pozostaje już do końca życia.

71 proc. Polek uważa, że „przekwitanie” jest nacechowane negatywnie

W języku potocznym popularne są jeszcze dwa zwroty: „przekwitanie” oraz „klimakterium”. Co do drugiego, jego etymologia równie często jest taką samą tajemnicą, jak medyczna definicja „menopauzy”. „Klimakterium” w swojej genezie nie ma negatywnych powiązań, jak w języku potocznym, pochodzi od greckiego słowa klimakter, które oznacza najwyższy, ostatni szczebel drabiny, najwyższy poziom wtajemniczenia.

– Język jest ważny. Nie mówmy wyłącznie o tej ostatniej miesiączce w życiu kobiety, rozmawiajmy o transformacji menopauzalnej, procesie. To etap znaczących zmian hormonalnych, który wpływa na ciało, ale zmienia też sposób myślenia i przeżywania życia. Wiele zależy, czy będzie się go przeżywało jako moment straty stereotypowo rozumianej kobiecości, czy moment transformacji w tej kobiecości. W ostatniej książce nazwałam go „przypływem” – mówi Alicja Długołęcka, psychoterapeutka i edukatorka seksualna, autorka książki „Przypływ. O emocjach i seksualności dojrzałych kobiet”.

82 proc. Polek obawia się objawów menopauzy

Sylwia jest tuż przed pięćdziesiątką. Tego, że weszła w okres perimenopauzy, długo nie była świadoma:  – Z powodu torbieli na jajnikach brałam tabletki antykoncepcyjne, przychodziło krwawienie między opakowaniami. Kiedy go zabrakło, pomyślałam, że to ciąża. Przeraziłam się: w tym wieku?! Odstawiłam tabletki, zrobiłam testy, wyszły negatywne. Zaczęłam się martwić: może torbiele tak dają o sobie znać? Lekarz zlecił badanie poziomu hormonów i zdawkowo oznajmił, że to menopauza. Powiedział, że nie rekomenduje terapii hormonalnej; polecił, żebym wybrała sobie jakiś suplement z oferty dostępnej w aptece i „zobaczymy, jak będzie”.

Sylwia nie może spać, do pracy dociera wykończona. – Mój nastrój szalenie się zmieniał, od euforii do płaczliwości. Przez miesiąc brałam regularnie każdą tabletkę, a czułam się tylko gorzej. Teraz widzę, że nie trafiłam na dobrego lekarza – mówi z żalem.

Symptomy perimenopauzy mogą występować nawet kilkanaście lat przed całkowitym ustaniem menstruacji.

– Pierwsze objawy mogą przyjść jeszcze przed czterdziestką: nasilenie PMS, trudności z zasypianiem, pogorszenie pamięci i koncentracji, które objawiać się może np. przestawianiem liter w wyrazach – tłumaczy dr n. med. Katarzyna Skórzewska, specjalistka ginekologii i endokrynologii. – I kiedy estrogenów produkowanych przez jajniki w ciele kobiety ubywa i ubywa, to pojawiają się kolejne objawy tego niedoboru, np. popularne uderzenia gorąca wynikające ze słabszego wpływu hormonów na ośrodek termoregulacji. Warto pamiętać, że estrogeny to nie tylko płodność, to hormony życia: nie ma takiej komórki w naszym organizmie, na którą by nie działały – podkreśla.

U Magdy jako pierwsze pojawiły się problemy ze snem: – Zaskoczyły mnie kompletnie, bo zawsze byłam śpiochem. Potem przyszło wzmożone ciepło, które wędrowało od szyi do twarzy. Jestem blisko z moją mamą, opowiedziałam jej, jak się czuję, i to ona zasugerowała, że może mam początek menopauzy, którą ona przechodziła dość wcześnie – opowiada. – Z moją ginekolożką wykluczałyśmy choroby. Zbadałyśmy hormony i dziś jestem na terapii hormonalnej. Często się słyszy, że takie leczenie może być niebezpieczne, szkodliwe, ale zaufałam lekarce, ponieważ długo tłumaczyła mi, co i jak. Mam taki hormon na „psik”, pokażę pani – przykłada się go do skóry przedramienia, naciska i już. Po miesiącu poczułam się lepiej.

Katarzyna Skórzewska tłumaczy: – Koncentrujemy się na objawach wazomotorycznych, czyli poceniu się i napadach gorąca, a one są czymś przejściowym. Oczywiście warto je łagodzić i poprawiać sobie komfort życia. Pomijamy jednak ważniejsze kwestie, czyli ryzyko wystąpienia chorób, które w okresie i po transformacji menopauzalnej jest większe: osteoporoza, nadciśnienie, niewydolność układu kręgowego, cukrzyca, sarkopenia, czyli utrata masy i siły mięśniowej, oraz wiele innych. Ich natężenie to skutek długotrwałego niedoboru estrogenów, które wcześniej nas po prostu chroniły.

Magda Wolna dla „TP”

52 proc. Polek przed menopauzą obawia się, że wpłynie ona negatywnie na ich wygląd

– Transformacja menopauzalna ściśle wiąże się z procesem dojrzewania: przekraczamy połowę życia. Transformacje, straty i radzenie sobie z nimi są immanentnie wpisane na linię życia. Tam też są osobiste odkrycia i spokój, który niesie dojrzałość. Niestety, stereotypy kulturowe bardzo utrudniają akceptację naturalnego biegu rzeczy. Np. zmiany zewnętrzne: zmarszczki na twarzy, siwiejące włosy, wiotka skóra, utrata talii... Starzejmy się wszyscy, ale jednak patriarchalne schematy dotyczące wyglądu kobiety dotykają bardziej – podkreśla Alicja Długołęcka.

Anna ma 47 lat, jest weterynarzem. Opowiada: – Kiedy zbliżałam się do czterdziestki, brałam pod uwagę, że to ostatni moment na drugie dziecko. Robiłam wtedy dużo badań. Jeden z parametrów pokazał, że moja pula do bycia matką już się wyczerpała. Przyszły myśli: czy jestem teraz gorsza jako kobieta? Zajęło mi trochę czasu, żeby się z tym oswoić. Dziś fizjologiczna menopauza już za mną, jestem kobietą w okresie bez okresu – śmieje się. – W czasie tej zmiany nie miałam żadnych objawów fizycznych. Może tylko problemy z wagą, bo uprawiałam dużo sportu, a ona stała w miejscu. Ale z tym zmagam się od zawsze, nauczyłam się swoje ciało akceptować. 

Anna od lat leczy mięśniaki macicy, lekarz odradził jej terapię hormonalną: – Usłyszałam wtedy, że w zasadzie dobrze, że już przekwitam, bo mięśniaki powinny przestać być problemem. „Przekwitanie” to dla mnie całkiem ładna metafora. Mamy pączek, kwiat, który potem daje owoc i przekwita. Ale cała roślina przecież nie obumiera, ona trwa – dodaje Anna.

Alicja Długołęcka: – Kobietom w okresie menopauzalnym może pomóc przepracowanie strat i to nie tylko tych związanych z wyglądem albo tym, że już nie urodzimy dzieci. Często przychodzą też inne refleksje: że nie zrealizujemy już niektórych ekstremalnych marzeń, a nasze dzieci się autonomizują inaczej, niż sobie wyobrażałyśmy. Może być tak, że uświadamiamy sobie, że nasz związek obumiera i jesteśmy przerażone myślą, że mamy w nim dalej tkwić, ale z drugiej strony obawiamy się rozstania. Boimy się utraty, szukania i zmian pracy w średnim wieku. Być może w życiowym pędzie zaniedbałyśmy relacje z przyjaciółmi albo nasze drogi się rozeszły i teraz czujemy się samotne – to także są utraty, z którymi mierzymy się w tym czasie.

24 proc. Polek przed menopauzą obawia się, że wpłynie ona negatywnie na ich relacje z rodziną

Sylwia wspomina, że od menopauzy oberwała cała jej rodzina: – Mąż z nastoletnią córką schodzili mi dosłownie z drogi. Nieschowane do szafki kapcie powodowały frustrację, którą wyładowywałam na bliskich. Czułam, jak to wszystko się sypie: praca, małżeństwo, relacja z córką. Żaliłam się koleżankom, że menopauza nie daje mi żyć. Jedna z nich poleciła mi program oczyszczająco-odżywiający organizm na poziomie komórkowym, który sama zastosowała u siebie i efekty przerosły jej oczekiwania. Byłam wobec takich rzeczy raczej sceptyczna, ale też zdesperowana i zdeterminowana. I ta suplementacja na wyregulowanie składników w organizmie mi pomogła, po niedługim czasie poczułam, że łapię balans. 

– Nie neguję medycyny ani lekarzy, ale chcę mówić, co mi pomogło. Może innej kobiecie zmagającej się z problemami menopauzy też pomogę w naturalny sposób? Dziś nie mam problemów z insulinoopornością, tarczycą, nadciśnieniem, depresją i stanami lękowymi, które miałam. I czuję się jakoś tak na nowo piękna, radosna i pełna energii. Mam chęć do życia – podkreśla Sylwia

Małgorzata: – To było tak, jakby ktoś wykręcał mi żarówkę. Czułam się źle psychicznie, zero energii i libido, wstawałam, bo musiałam, zajmowałam się domem – też z musu. Mąż dopytywał, ale potem się złościł: „Tylko do pracy masz siłę, wracasz i od razu idziesz spać”. Potem przychodziły inne tygodnie: dolegliwości odchodziły, a ja miałam znów mnóstwo energii. Ta huśtawka była wykańczająca.

56 proc. Polek nie powiedziałoby o menopauzie swojemu pracodawcy czy przełożonemu

Sylwia: – Długo pracuję w jednym miejscu, lubię je. I kiedy zaczęłam na wszystkich warczeć, usłyszałam od szefa: „Jeśli czegoś ze sobą nie zrobisz, to będę cię musiał zwolnić. Znam cię i wiem, jaka kiedyś byłaś. Co się z tobą właściwie dzieje?”. Nawet do głowy mu nie przyszło, że tak może się objawiać okres menopauzalny.

54 proc. kobiet uważa, że menopauza to czas, który należy przetrwać

– Wczoraj oddałam samochód do naprawy. Pojechałam do pracy rowerem, w dwie strony to ponad pięćdziesiąt kilometrów. Kiedyś to nie był dla mnie żaden problem. A dziś jestem zmęczona – opowiada Alicja Długołęcka. – I to też jest utrata. Jeżeli nie wpiszę stopniowego spadku mojej wydolności na listę utrat, które muszę zaakceptować, będę tylko generować nienawiść do siebie: starzejącej się i zmęczonej.

Jak zadbać o siebie w okresie okołomenopauzalnym? Katarzyna Skórzewska tłumaczy: – Zabrzmię jak typowy lekarz, ale najważniejsza jest profilaktyka i to, żeby dobrze wejść w okres transformacji: zdrową, zaopiekowaną, świadomą. Odpowiedni sposób odżywiania, zarządzania stresem, umiarkowana aktywność fizyczna, ograniczenie alkoholu, rzucenie palenia. Korzystanie z pomocy specjalistów, kiedy potrzebujemy, bez odkładania na później jako sprawy „mniej ważne”.

– Cały czas walczę o to, żeby czuć się lepiej – opowiada Małgorzata. – Chcę to dobrze przeżyć, pokazać córce prawdę, i to, że nie ma się czego wstydzić. Chodzę na jogę somatyczną, która mnie bardzo relaksuje, udaje mi się czasem naprawdę wyciszyć i pozbyć się na chwilę tej gonitwy z głowy: co jutro na obiad, jakie nowe zasłony wybrać, co wywali się znowu w pracy. Stosuję naturalne środki, suplementy. Polecają to koleżanki, wymiana rad i doświadczeń nam pomaga. Niedługo idę na kolejne kompleksowe badania hormonalne. Czy będę na terapii hormonalnej? Nie wiem, czas pokaże, ale nie jestem na to zamknięta.

44 proc. Polek przed menopauzą i 47 proc. w trakcie transformacji nie planuje korzystania ze wsparcia hormonalnego

– Wokół hormonalnej terapii w okresie menopauzalnym krąży wiele przekonań i mitów – mówi Skórzewska. – Najwięcej szkody zrobiły błędnie przeprowadzone i zinterpretowane badania sprzed lat z USA, wielokrotnie obalane, ale wciąż szkodzące tematowi. Zdarza się, że starsze kobiety krytykują hormonalną terapię menopauzalną trochę na zasadzie: ja miałam źle, to ty też powinnaś cierpieć. Trzeba mieć również świadomość, że nie wszyscy lekarze śledzą nowe badania, innowacje, wielu ma przestarzałą wiedzę. Mówią mi o tym pacjentki. Ja każdej kobiecie polecam, żeby szukała lekarza właściwego dla siebie do skutku. A najnowsze badania jasno pokazują, że hormonalna terapia menopauzalna jest najlepszą formą leczenia dolegliwości tego okresu u kobiet i zapobiegania odległym skutkom niedoboru estrogenu, jak wspomniane choroby – podkreśla Skórzewska.

W październiku odbędzie się światowy kongres Międzynarodowego Towarzystwa Menopauzy, podczas którego mają zostać ogłoszone nowe wytyczne. – Czekamy na nie, ale już dziś rekomendacje dla lekarzy są spójne w wielu krajach: nie boimy się hormonów, ale stosujemy je ostrożnie, są przypadki, kiedy nie są rekomendowane. To nie cukierki. Ja jako medyk chcę zawsze dawać to racjonalne spojrzenie, szanując wybór – dodaje lekarka.

Co chwilę do rejestru leków trafiają nowe środki, mające niwelować uderzenia gorąca czy nadmierną potliwość. – To, co teraz powiem, zabrzmi brutalnie, ale w medycynie menopauzalnej nie chodzi tylko o zdrowie i samopoczucie kobiet, ale, patrząc szerzej, o starzenie się społeczeństwa i naszą produktywność. Ta gałąź medycyny ma sprawić, żeby kobiety były dłużej sprawne i aktywne na rynku pracy – zauważa Skórzewska.

Polki czerpią wiedzę na temat menopauzy w pierwszej kolejności z internetu. Kolejnym źródłem wiedzy jest lekarz, trzecim: mama

– Szukałam nowej drogi zawodowej po latach pracy w dużej firmie. Jednocześnie czytałam książki i sprawdzałam temat menopauzy, który wzbudzał we mnie niepokój, choć miałam dopiero 40 lat – opowiada Ewa Dubiel. – Czułam intuicyjnie, że można się do tego czasu przygotować. Kobiety w mojej rodzinie przechodziły go z trudem, w środowisku pracy widziałam, że część koleżanek bardzo on męczy, czują się skrepowane np. uderzeniami gorąca czy zmniejszoną koncentracją, ale inne przechodzą go z radością, albo bez większych problemów. Chciałam wiedzieć, gdzie jest do tego klucz, bo czułam, że nie tylko w genach. Trafiłam na informacje o doulach menopauzy działających m.in w Australii, Stanach, Wielkiej Brytanii, które wspierają kobiety w transformacji menopauzalnej. I zaczęłam ich szukać w Polsce, chciałam się z taką kobietą spotkać. Nie udało się. Nie dawało mi to spokoju, w końcu pomyślałam, że może ja się mam nią stać. Niedługo później znalazłam szkołę douli menopauzy w Wielkiej Brytanii i kilka miesięcy później odebrałam certyfikat mojego nowego zawodu.

Na czym polega takie spotkanie? – Podstawą jest rozmowa, ocena, w którym momencie życia menstruacyjnego jest kobieta, pracujemy na specjalnym kwestionariuszu. Pokazuję historię i rolę hormonów płciowych oraz z czego wynika to, że czas transformacji może być trudny. Rozmawiamy o tym, jak istotna jest samoobserwacja, a na symptomy szukamy rozwiązań skrojonych na miarę. Na koniec klientka dostaje spersonalizowany plan działania. Jako doula menopauzy nie zastępuję ani lekarza, ani terapeuty, wręcz zachęcam do regularnych badań i wizyt, profilaktyka to podstawa. Ja chcę pokazywać spektrum możliwości, ścieżek dbania o siebie, od naturalnych po terapię hormonalną – wyjaśnia Ewa. 

W rozmowach Ewa często słyszy od kobiet określenie „piekło menopauzy”, szczególnie gdy pojawiają się te bardziej uciążliwe symptomy. – Boją się, że to koniec kobiecości, atrakcyjności dla męża, regularnego seksu. Można skierować energię w inną stronę, mówić o „menopauzalnym raju”. Bo ten okres to także szansa, jest w nim wiele mądrości. Kobieta z czasu prokreacji wchodzi w czas kreacji. Dla mnie to ponowne rozkwitanie. Na innych zasadach, do innych celów i zadań: rozkwitanie do pełni siebie – dodaje doula.

35 proc. Polek nie rozmawiało o menopauzie w domu

– W mojej ocenie balsamem na okołomenopauzalne bolączki jest przetrzepanie wszystkich stereotypów i zastanowienie się, czy chcemy się w nie dalej „bawić”. To jest też czas na weryfikację skryptów rodzinnych. Te historie mogą być wsparciem i inspiracją albo bodźcem do zmiany: bo nie chcę tak funkcjonować jako kobieta dojrzała, jak funkcjonowała moja matka czy babka – tłumaczy Alicja Długołęcka. – Współczesne kobiety z mojego pokolenia coraz częściej nie chcą przekazywać dalej tabu, wstydu i cierpienia. Czują się za opowieść o kobiecości i transformacji menopauzalnej odpowiedzialne.

Opowiada Anna: – Moja mama już nie żyje. Wspomnienia z jej okresu menopauzalnego mam bardzo trudne: pamiętam, że nie była sobą, była bardzo nerwowa. Bałam się, że to powtórzę i zrobię mojemu dziecku to, co mi zrobiono w tamtym czasie. Mama nie szukała pomocy, ale nie chcę tego oceniać, bo czasy i możliwości były inne. Wybaczyłam jej. Ale miałam silny lęk, że to powtórzę i że tego po prostu nie zauważę. Choć o recenzję, jak wyszło, trzeba zapytać raczej moją córkę – dodaje z uśmiechem. – Czuję wsparcie od bliskich, jestem w dobrym kręgu dziewczyn. A mąż? Zawsze mówię, że męża trzeba trochę wychować, bo każde nasze emocje można podważać zmianami hormonalnymi, także w tym okresie. Mojemu przypominam, że jesteśmy przecież w podobnym wieku i istnieje też andropauza – kwituje.

3 proc. kobiet i 7 proc. mężczyzn uważa, że po menopauzie nie uprawia się już seksu

Długołęcka: – Transformacja menopauzalna może nieść ze sobą trudności w obszarze seksualnym ze względu na zmiany w ciele i kwestie emocjonalne, ale może być też momentem zmiany w myśleniu o seksualności, która przestaje być warunkowana płodnością i stereotypowym podejściem do atrakcyjności. Może też przestać być uzależniona od przeglądania się w cudzych oczach i spełniania cudzych oczekiwań – wylicza psychoterapeutka. 

– I jeśli kobiety w tym okresie „popłyną” wraz ze zmianą, otwierając się na przyjemność i bliskość z drugą osobą, która też jest w swojej zmianie, to mogą się kochać tak, jak tego potrzebują i chcą. Świadomość przesuwania się na linii życia niesie ze sobą wiele strat. Ta świadomość sprzyja „zejściu do podziemia”, pogłębionej refleksji nad czasem, który pozostał. To jest istotą transformacji, która otwiera nas na nowe doświadczenia, wartościowe i całkiem sensowne. To zmiana perspektywy, na którą warto się odważyć – podkreśla. 

Katarzyna Skórzewska: – Zależy mi na mówieniu o okresie menopauzalnym bez demonizowania czy gloryfikowania go w każdym aspekcie. Szanse, także w życiu seksualnym, są wtedy różne. Jeśli kobiecie da się pomóc, na przykład z suchością pochwy, i jej życie seksualne odżyje, to wspaniale. Ale to nie musi być standard. Bo transformacja menopauzalna przynosi ograniczenia: choćbyśmy nie wiem jak o siebie dbały i jakich preparatów czy udoskonaleń nie stosowały. Ich rynek nieprawdopodobnie zresztą rośnie, oferuje nam kosmetyki na menopauzę, herbaty na menopauzę, słyszałam nawet o specjalnych proszkach do prania.

54 proc. kobiet uważa, że wśród lekarzy brakuje holistycznego podejścia do menopauzy

– Gdy przyszła pandemia, zaczęłam stopniowo czuć się gorzej, miałam mniej energii, zrobiłam się ociężała. Bolały mnie wszystkie mięśnie, stawy. Przestałam chodzić na obcasach, bolały mnie stopy. Zaczęłam zakładać wyłącznie adidasy, nawet do sukienek – kiedyś nie do pomyślenia – opowiada Aleksandra Laudańska, pięćdziesięcioletnia przedsiębiorczyni. – Pociłam się w nocy, jakbym miała ciężką grypę, wybudzałam się ze snu. Miałam przeróżne wizje: że to rak czy inne poważne choroby. Starałam się wyciszać i relaksować, co wcześniej zawsze mi pomagało, ale nie wtedy. W braku miesiączki upatrywałam raczej ciąży. O menopauzie czytałam wcześniej, ale nie łączyłam tego: przecież ja, taka sprawna i zdrowa, miałam przejść ją później!

Kiedy Aleksandra miała już pewność, że jej dolegliwości to perimenopauza, zaczęła szukać pomocnej aplikacji. – Pomyślałam: przecież dziś są apki do wszystkiego. I tu zaskoczenie, bo w tym temacie nie znalazłam nic. Nam, kobietom, brakuje wiedzy w temacie transformacji menopauzalnej. Lekarze często zawodzą. Dlatego postanowiłam wraz z Marzeną Michałek stworzyć coś, czego szukałam. Nasz pomysł na aplikację o menopauzie był taki: podajesz swoje dane w formularzu: choroby, aktywności, objawy. I pracujesz z aplikacją, dostajesz podpowiedzi, co możesz zrobić w ciągu kilku miesięcy czy pół roku, żeby swoją jakość życia poprawić.

Z wersji beta aplikacji Mameno korzysta obecnie 1850 kobiet. – Miejsc z rzetelną wiedzą w internecie przybywa i to mnie cieszy. Ale kobiety chcą też spotykać się na żywo. Z naszym pomysłem planujemy się rozwijać, ale żeby zrobić coś kompleksowego i dostępnego dla wszystkich, potrzebne są duże środki. Nasza aplikacja to element wielkiej układanki, bo temat jest bardzo rozległy. To projekt płynący z pasji i chęci pomocy kobietom, bo pieniądze zarabiamy w innym miejscu. Szukamy nowych finansowań, żeby Mameno trafiało do większej grupy odbiorczyń. I wspierało je. Najlepiej, gdyby jakaś anielica biznesu chciała się w to zaangażować – kwituje z uśmiechem Laudańska. I dodaje: – Może stanie się to po premierze mojej książki o tym, jak zhakować menopauzę, planowanej na jesień.

70 proc. Polek uważa, że menopauza to ważny moment w życiu kobiety

Opowiada Anna: – Przyjaciel przywołał kiedyś taką metaforę: życie to wielka platforma zawieszona na hakach. Każdy z haków u każdego symbolizuje coś innego: rodzina, pasje, praca, która daje satysfakcję, jak u mnie, czy kobiecość i płodność, atrakcyjność fizyczna. I żeby ta platforma była stabilna przez cały czas, haków musimy mieć wiele, równie mocnych. Żeby w momencie, gdy jeden zawiedzie, całość mogła zachować równowagę.

Magda dodaje na koniec: – Czuję, że zaakceptowałam, że „to już”, że czas na kolejny etap w życiu. Wiele się zmienia, ale ja jestem przecież tą samą kobietą. Choć czasem robi mi się tak po ludzku dziwnie: To naprawdę ten moment? Okres menopauzy, niedługo pięćdziesiątka. Pół życia. A czuję, że przecież dopiero co zdawałam maturę.

Dane w śródtytułach pochodzą z raportu „Menopauza bez tabu” z 2023 roku przygotowanego dla Kulczyk Foundation przez ciekawość.to. To pierwsze takie opracowanie na podstawie badań jakościowych i ilościowych w Polsce dotyczące transformacji menopauzalnej. Instytucje państwowe nie prowadzą aktualizowanych statystyk ani badań na ten temat.

Imiona niektórych bohaterek zostały zmienione

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru NR 34/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Transformerki