Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Gdy kraj pęka w mszach

Gdy kraj pęka w mszach

23.07.2018
Czyta się kilka minut
„Eucharystia jest pozbawiona swojego znaczenia i efektu, gdy ubodzy są ignorowani i odrzuceni” – napisał w liście pasterskim biskup malowniczej maltańskiej wysepki Gozo, ks. Mario Grech.
M

Miał rzecz jasna na myśli znajdującą coraz więcej zwolenników w UE politykę zamykania portów przed łodziami wyławiającymi uchodźców z Morza Śródziemnego. „Nie można otworzyć serca na Chrystusa, a jednocześnie zamknąć je przed tymi, którzy cierpią” – pisał biskup, zarządzając jednocześnie zbiórkę na jezuicką organizację niosącą pomoc uchodźcom, którym udało się na Maltę dostać.

W swoim liście bp Grech odwoływał się do 11. rozdziału Pierwszego Listu do Koryntian. Św. Paweł pisze w nim, że jeśli wierni schodzący się na Eucharystię są podzieleni, Eucharystii de facto nie ma, warunkiem jej efektywności jest jedność wspólnoty gromadzącej się przy stole (uwaga: jedności nie należy spłycać do jednolitości). Niezawodny o. Kasper Mariusz Kaproń OFM dodał do tego na swoim facebookowym profilu odnośny cytat (długi, ale warto) ze św. Jana Chryzostoma. Ów pisał (w „Homilii na...

6269

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

dlaczego tyle Smetkow- Panow Jezusow przy naszych drogach zadumanych przesiaduje..,tak mocno wrytych w nasz krajobraz ze nawet Palca nie wyciagnie aby cokolwiek zapisac na tej dziwnej Jemu polskiej ziemi ...

było przez wieki [i z pewnością jest nadal] z formacją księży w tym kościele, skoro tak wielu z nich i w tak różnych zakątkach świata wpadło w sidła Pychy, Mamony i zwyczajnie wypięło się na Ewangelie

"Tak na zdrowy chrześcijański rozum: co dziwnego lub nienormalnego jest w tym, że katolicki biskup jest przeciwko rozwodom, ale za tym, by jak najusilniej szukać w naszej wspólnocie miejsc dla tych, którzy dramat rozwodu przeszli? Czy twardość przykazania „Nie cudzołóż” stoi w sprzeczności z troską o zastępy tych, którym w tej dziedzinie powinęła się noga (i których odejście, powiedzmy to sobie szczerze, zdziesiątkowałoby nam Kościół momentalnie)?" Tego miejsca nie trzeba szukać. Ono jest zawsze dla nich w Kościele!. Czy coś lub ktoś przeszkadza osobom żyjącym w związkach niesakramentalnych przychodzić do kościoła aby słuchać Słowa Bożego, modlić się, uczestniczyć we mszy świętej, porozmawiać z księdzem proboszczem lub wikarymi, innymi wiernymi? Lub przejawiać swoją aktywność poprzez dzieła miłosierdzia? Nic i nikt. Kościół jest dla nich zawsze otwarty.

"I wraz z resztą Episkopatu Malty (czyli z jeszcze jednym kolegą po piusce) wydał instrukcję dla księży, wskazującą, że mogą nie odmówić komunii osobom w kolejnych związkach, o ile wcześniej upewnili się, że poniechanie relacji intymnych jest dla nich „po ludzku niemożliwe”, a proces rozeznawania (w sumieniu, ale dokonywany wraz z Kościołem) „doprowadzi zainteresowanych do przekonania, że są pojednani z Bogiem”." To jest oczywiście nieprawda! Czy to możliwe, że powiem księdzu, że my z konkubiną nie jesteśmy w stanie żyć bez seksu i że jesteśmy pojednani z Bogiem bo mnie nie z mojej winy zdradziła żona z innym, a moją konkubinę porzucił mąż więc w tym punkcie nie czujemy się winni i już mam zgodę Kościoła na przyjmowanie Komunii świętej? To kompletnie fałszywa interpretacja spornych punktów AL. Prawda jest inna. "Z kolei biskupi Malty w dokumencie z 14 I 2017 r. stwierdzają: ,,Jeśli w rezultacie procesu rozeznania, dokonanego z pokorą, dyskrecją i miłością do Kościoła i jego nauczania, w szczerym poszukiwaniu woli Boga i pragnieniu bardziej doskonałej odpowiedzi na nią, osoba w separacji lub rozwiedziona, która żyje w nowym związku, zdoła z sumieniem ukształtowanym i oświeconym uznać i wierzyć w to, że jest w pokoju z Bogiem, nie można zabronić przystąpienia do sakramentu pokuty i pojednania i sakramentu Eucharystii„. A więc jaki z tego wniosek? Oto okazuje się, że aby mogli przyjąć Komunię świętą muszą otrzymać przebaczenie w sakramencie pokuty. Aby otrzymać przebaczenie muszą uznać, że żyją w grzechu i że żałują za grzech, że chcą się nawrócić do Boga walcząc z grzechem lub deklarując pełną wstrzemięźliwość. Dwoje ludzi, którzy współżyją i są w związku niesakramentalnym grzeszy.I zawsze ich współżycie jest grzechem. Dlaczego grzeszy? Bo nie mają sakramentu małżeństwa. AL kładzie nacisk nie na potępianie i przypominanie twardych zasad, ale na otwarciu się na zagubionych i poranionych przez grzech, na głoszeniu im Dobrej Nowiny o miłości Boga do grzesznika, wezwaniu do nawrócenia, zaoferowaniu przebaczenia grzechu, rozeznawaniu i towarzyszeniu im w drodze nawrócenia i pokuty. Bo to jest często długi proces.

taki los zgotował..

Martwi, że wielu hierarchów ma problemy ze rozumieniem nauki Kościoła. Ilu biskupów miało problemy ze zrozumieniem i akceptacją encykliki "Humanae Vitae"? Pozwolę sobie przypomnieć ważne uściślenia kardynała Mullera:" nie może istnieć jakakolwiek sprzeczność między nauką Kościoła a osobistym sumieniem. „Jest to niemożliwe. Nie można na przykład powiedzieć, że istnieją okoliczności, w których cudzołóstwo nie byłoby grzechem śmiertelnym. Dla doktryny katolickiej niemożliwe jest współistnienie grzechu śmiertelnego i łaski usprawiedliwiającej. Aby przezwyciężyć tę absurdalną sprzeczność Chrystus ustanowił dla wiernych sakrament pokuty i pojednania z Bogiem i Kościołem”. "Adhortację „Amoris laetitia” należy “jednoznacznie interpretować w świetle całej nauki Kościoła”. Wyjaśnił ponadto, że jest “to niewłaściwe, że wielu biskupów interpretuje adhortację według własnego rozumienia nauczania papieża”, gdyż “nie jest to zgodne z linią doktryny katolickiej”. Dodał przy tym wyraźnie, że “biskupi nie są powołani do interpretowania papieża, a taka sytuacja stanowiłaby obalenie struktury Kościoła katolickiego”.Ostrzegł, że każdy biskup “jako nauczyciel Słowa musi być najpierw dobrze uformowany, aby mu nie groziło, że ślepy będzie prowadził za rękę innych ślepców”. A z niegodnym przyjmowaniem Komunii świętej nie ma żartów. Skąd o tym wiemy? Z praktyki duszpasterskiej Kościoła pierwotnego: 1 Kor 11,27-32 "Dlatego też kto spożywa chleb lub pije kielich Pański niegodnie, winny będzie Ciała i Krwi Pańskiej Niech przeto człowiek baczy na siebie samego, spożywając ten chleb i pijąc z tego kielicha. Kto bowiem spożywa i pije nie zważając na Ciało [Pańskie] wyrok sobie spożywa i pije. Dlatego to właśnie wielu wśród was słabych i chorych i wielu też umarło. Jeżeli zaś sami siebie osądzimy, nie będziemy sądzeni. Lecz gdy jesteśmy sądzeni przez Pana, upomnienie otrzymujemy, abyśmy nie byli potępieni ze światem.

ale jest na to rada - ja pozbyłem się w s z e l k i e g o grzechu, proszę Pana, jednym prostym przełączeniem odpowiedniego pstryczka "w głowie" - i muszę Panu powiedzieć, że świat b e z grzechu jest faktycznie o wiele piękniejszy i bardziej znośny - czego i Szanownemu Panu życzę, w razie potrzeby służę konsultacjami

bezduszny : SEKULARYZACJA. Arrivederci Roma.

"Kościół to wspólnota wiary, nie - interesów", "Oto dom Pychy i Chciwości", "Oto ciało moje i krew moja - wara wam! Mitochondrialna Ewa", "Pokora wobec biskupa to pańszczyzna. Miej odwagę być wolnym!" - transparenty z takimi napisami pojawiły się nad ranem w niedzielę (29 lipca) na dzwonnicy katedry Trójcy Przenajświętszej w Drohiczynie." +++ W tym czasie także i polscy biskupi debatują w gorączce prawdziwych emocji nad "komunią dla rozwodników"... wypisz wymaluj sytuacja zaczyna przypominać słynny bal na Titaniku

oto piękny kwiatek z kościelnego podwórka politykierstwa, parafiia Najświętszego Serca Pana Jezusa w Bielsku-Białej: Nieszpory "ofiarujemy prosząc o ustanie emocjonalnych i niebezpiecznych protestów przeciw upragnionej przez zdecydowaną większość społeczeństwa reformie polskiego sądownictwa" - czytamy wśród aktualnych wiadomości duszpasterskich z parafii. +++ a cały problem zaczął się od tego, że Jan Paweł II naprodukował nam w Polsce od groma miernych, byle jakich biskupów [o kardynałach wstyd wspominać...], ci zaś zalali kraj miernymi, byle jakimi księżmi - czego im wszystkim przy całej swej mizerii nie brakuje to pychy, pazerności, buty, arogancji

Coraz bardziej denerwuje mnie to powoływanie się na różnych zagranicznych biskupów. Odnoszę wrażenie, że im bardziej egzotyczny i „z dalekiego kraju” tym lepiej. Podziwiam szerokie znajomości i oczytanie Autora, ale z całym szacunkiem żaden z tych biskupów nie kieruje tych słów (lub robi to w bardzo niewielkim stopniu) do Polaków. Ja na przykład chciałbym przeczytać, co POLSKI biskup mądrego powiedział. A jeśli nie ma takowego, to chciałbym przeczytać, że „ŻADEN polski biskup nic mądrego nie powiedział”. Odnoszę wrażenie, że od wielu miesięcy Redaktor usiłuje pokryć tę polską (jak i światową) degrengoladę, naciągając na nią politurę z coraz cieńszego filmu („owszem w 2011 coś tam bez sensu chlapnął, ale w gruncie rzeczy to super gość”). W mojej ocenie ta politura stała się już cieńsza i bardziej krucha od lukru na cieście. Kręcimy się wkoło prawdy i udajemy, że to zamazywanie coś zmieni i kogoś przekona. Chyba że już dawno się umówiliśmy (co być może przeoczyłem) że machamy ręką na tą h….. d….. i kamieni kupę i próbujemy oddolnie sami na tej stercie gruzu (wbrew jej ?) coś pożytecznego zrobić. Mam wielki szacunek dla Redaktora za jego i tak w naszych realiach wyjątkową otwartość. Niestety moim zdaniem do Chrystusowego „tak tak nie nie” jeszcze bardzo dużo nam brakuje.

Wszystkim którzy chcą naprawdę zrozumieć prawdę o uchodźcach polecam przeczytanie książki (niby dla dzieci) "Tajemnica szyfru Marabuta" Macieja Wojtyszki. Kilka razy do niej wracałem - ostatnio znów <<przez przypadek>> wpadła mi w ręce. Przeczytałem i oniemiałem. Zrozumiałem jakim kretynem trzeba być, by upatrywać problemu w ludziach-uchodźcach... Oj, kręcimy na siebie bicz i kiedyś gorzko zapłacimy za naszą głupotę... /gdy dopadnie nas prawdziwa przyczyna-problem/.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]