Hołownia: „Cierpliwości nauczyły mnie dzieci”

SZYMON HOŁOWNIA: Nie jestem w drużynie Tuska ani w drużynie Hołowni. Jestem państwowcem, który stworzył ugrupowanie pragnące wejść do tego rządu. Ale to musi być projekt partnerski, nie autorski.

22.11.2023

Czyta się kilka minut

Marszałek Sejmu Szymon Hołownia na sali sejmowej. Warszawa, 13  listopada 2023 r. / PAP / Radek Pietruszka
Marszałek Sejmu Szymon Hołownia na sali sejmowej. Warszawa, 13 listopada 2023 r. / PAP / Radek Pietruszka

PIOTR ŚMIŁOWICZ: Czy coś Pana szczególnie zaskoczyło w sprawowaniu funkcji marszałka Sejmu?

SZYMON HOŁOWNIA: Poziom relacji, kultura debaty w polskim Sejmie. Myślę, że większość z nas, ponad stu posłanek i posłów, którzy trafiliśmy na tę salę po raz pierwszy, w pierwsze dni było w poznawczym szoku i zastanawiało się, jak to możliwe, że to zeszło tak nisko. Akustyka sali jest tak ustawiona, że jak ktoś coś powie z lewej strony, to ten z prawej nie zawsze słyszy. Natomiast marszałek siedzi w miejscu, w którym słyszy wszystko, nie tylko to, co słychać w mediach. To funkcjonowanie w nieustannym ulu, w którym ludzie cały czas rozmawiają, przekrzykują się, obrażają. Oczywiście nie wszyscy, ale ci, którzy to robią, czynią to z pełną premedytacją. Trzeba będzie próbować coś z tym robić. To nie jest proste, bo zdaje się, że to trwało przez lata i stało się czymś w rodzaju normy, ale z koleżankami i kolegami wicemarszałkami będziemy próbowali, różnymi metodami. Wiemy, że ludzie na nas patrzą. Że stali po nocy w kolejkach do głosowania nie po to, żeby oglądać cyrk. Jeśli za cztery lata, gdy będziemy odchodzić z tego Sejmu, on nadal będzie w takiej kondycji, jak jest dzisiaj, będzie to oznaczało, że przegraliśmy coś bardzo ważnego. 

Jakieś kary Pan przewiduje?

Jeśli będzie próba obstrukcji albo nieprzyzwoitego zachowania, zanim zacznę uruchamiać procedury karne, spróbuję z danym posłem czy posłanką porozmawiać. Czasem wystarczyć może zwołanie Konwentu Seniorów i prośba do klubów o uspokojenie swoich posłów. Zobaczymy. Wiem, że posłowie PiS zrobili mi „fuksówkę” na pierwszym posiedzeniu, ale poradzimy sobie z tym. A skoro pytał pan o zaskoczenia – nie miałem chyba świadomości, ile dokumentów marszałek Sejmu musi codziennie podpisać. Trzeba skierować je do druku, wydać postanowienia, powiadomić wszystkie organy w państwie, że jakieś rozstrzygnięcie w Sejmie zostało podjęte. Część dokumentów – nie wiedzieć czemu – podpisuje się podwójnie: fizycznie i elektronicznie. Na razie wszedłem w zastaną rzeczywistość, rozejrzę się w niej i być może z moim zespołem spróbujemy zaproponować jakąś racjonalizację, bo to jest jednak XXI wiek. 

Ciekawym narzędziem pracy marszałka jest dyplomacja parlamentarna. Na szczeblu międzynarodowym odbywają się te same spotkania, w których uczestniczy prezydent, jest olbrzymie pole do pokazania światu, że w Polsce budzi się nowa nadzieja, a także zwrócenia uwagi z poziomu parlamentu na ważne dla nas sprawy.  

Czy przydaje się Panu w pełnieniu tej funkcji doświadczenie medialne?

Pewnie tak. Gdy patrzę wstecz, najbardziej uformowały mnie chyba te obszary mojej 25-letniej pracy w dziennikarstwie, które związane były z przeprowadzaniem wywiadów. Dobra rozmowa w mediach to nie tylko pozyskanie informacji, ale też „przeczytanie” kontekstu: emocji, intencji. To jest bezcenna lekcja, która teraz bardzo mi się przydaje. Innej, równie bezcennej, udzieliły mi moje dzieci. To, że mam dwie małe dziewczynki w domu, które testują naszą cierpliwość i wytrzymałość na wszystkie dostępne sposoby, spowodowało, że musiałem wykształcić w sobie umiejętność, która w obecnej mojej pracy jest ze złota: nie reagować od razu. Odczekaj choćby dwie sekundy, weź oddech, i dopiero wtedy reaguj. 

Czy jako pierwszy marszałek spoza PiS i PO widzi Pan możliwości przełamania duopolu na polskiej scenie politycznej, ale tak, by nie naruszać interesów nowej większościowej koalicji?

Duopol wyniszcza również samych jego uczestników. Gdy od lat grają wyłącznie bojowe surmy, reszta orkiestry staje się zbędna, przygasa kreatywność. Ciężko iść do przodu, gdy niewyrównane rachunki krępują nogi. 

Ale teraz i PiS, i PO starają się podtrzymać ten duopol. Pokazuje to choćby sposób rozegrania sprawy wicemarszałków Sejmu i Senatu.

Tym razem Polacy wybrali drużynę. PiS nie został zastąpiony Platformą, ale Koalicją Obywatelską, Trzecią Drogą i Lewicą, a rozkład mandatów jest taki, że bez żadnego z nas nie uda się stworzyć rządu. Co do kwestii wicemarszałków zaś: to nie było przecież niewybranie marszałka z PiS, to było niewybranie Elżbiety Witek. Miejsce w prezydium, gabinet, czeka na reprezentanta tej formacji. Natomiast posłowie mają pełne prawo zdecydować, z kim chcą pracować, oceniać czyjąś pracę. Jestem przekonany, że gdyby PiS wystawił na tę funkcję kandydatkę nieobciążoną psuciem standardów tej Izby, to sprawa byłaby już dawno załatwiona. Mam jednak wrażenie, że nie o miejsce w prezydium tu chodzi, a o amunicję do jakiejś politycznej narracji. 

A sprawa Marka Pęka?

Wydaje mi się, że można to było przeprowadzić inaczej. Tu potrzeba jeszcze rozmowy. 

Będzie Pan trzecim bokiem trójkąta, tworzonego przez PiS oraz prezydenta z jednej strony, a premiera Donalda Tuska z drugiej? Czy będzie Pan po prostu częścią drużyny Tuska?

Bardzo dobrze życzę rządowi Donalda Tuska, który mam nadzieję powstanie, bo do niego wejdą członkowie mojego ugrupowania politycznego. Ten rząd zrobi dużo dobrych rzeczy, zagłosuję za nim z przekonaniem. Powtórzę jednak: Polacy chcą teraz u steru widzieć nie któregokolwiek z solistów, a drużynę. Nowa większość ma kilka punktów podparcia, na przykład wspólne wartości, takie jak współpraca i szacunek do wszystkich obywateli. Premier, marszałek Sejmu, marszałek Senatu – to wszystko zawali się też bez stałego kontaktu z organizacjami społecznymi, ruchami obywatelskimi. Jeśli ja miałbym powiedzieć dziś, w czyjej drużynie jestem, to jestem w „Drużynie 74 procent”, czyli w grupie tych Polaków, którzy wiedzą, że Polska nie może już dłużej czekać na naprawdę dobre zmiany. 

Czy są szanse, że dzięki Pana relacjom z prezydentem uda się przeforsować jakieś ustawy uchwalane przez koalicję?

Mam nadzieję. Prezydent powiedział mi bardzo jasno, że nie będzie wetował ustaw dla samego wetowania, praktykował jakiejś złośliwości politycznej. Z drugiej strony – widzę też przecież, jak pozycjonuje się na scenie politycznej. Prezydent mówi dziś: rząd nowej większości nie ma spójnego programu i listy ministrów, więc najpierw powierzę misję tworzenia rządu Mateuszowi Morawieckiemu. Przepraszam, a on ma spójny program, umowę koalicyjną taką jak nasza? Na razie opowiada, że ma zamiar zrobić patchwork z programów różnych partii politycznych. 

Kolejna rzecz. Czy Morawiecki przedstawił panu prezydentowi w toku konsultacji pełną listę ministrów? Jeśli tak – dlaczego o tym nie wiemy? Wniosek jest prosty. Pan prezydent niestety stosuje podwójne standardy dla „swoich” i dla tych, których – mówię to z rozczarowaniem – wciąż zdaje się uważać za obcych. Z tego samego powodu uparcie ignoruje też podstawową informację, która dotarła już do wszystkich w Polsce i na świecie ponad miesiąc temu. Morawiecki nie ma większości w Sejmie, może więc kompletować sobie z naszych pomysłów dowolne układanki – i tak rządu nie stworzy. Większość pozwalającą na powołanie rządu ma koalicja KO, Trzeciej Drogi i Lewicy. Nie zmienią tego żadne zaklęcia. Mam czasem wrażenie, że obóz PiS, w imieniu którego występuje dziś też pan prezydent, robi wszystko, by nie obudzić się z trwającego osiem lat błogiego snu. Zaciskają powieki i powtarzają: „To nie może być prawda, pośpijmy jeszcze chwilę”. 

Ma w Sejmie nie być tzw. zamrażarki. Czy oznacza to, że wszystkie projekty ustaw będą rozpatrywane w kolejności składania?

Brak zamrażarki nie oznacza instalacji taśmociągu. Każdy projekt, który do mnie trafi, zostanie skierowany do standardowych analiz w Kancelarii Sejmu. Jeśli przejdzie to sito – otrzyma numer druku. Natomiast o tym, w jakiej kolejności będziemy projekty rozpatrywać, będę decydował po konsultacjach z siłami politycznymi, ale też kierując się poczuciem odpowiedzialności za sprawną pracę Sejmu. Wiadomo bowiem, że są projekty zdolne rozpalić salę i skutecznie zakorkować ją na godziny czy nawet dni, podczas gdy w kolejce czekać będą projekty o mniejszym potencjale publicystycznym, ale niosące realną zmianę Polakom. Na pewno chciałbym, żebyśmy teraz jak najszybciej rozpatrzyli obywatelski projekt dotyczący wsparcia procedury in vitro

A co z projektem aborcyjnym Lewicy, jednym z pierwszych, który został złożony w tym Sejmie?

Zgodnie z procedurą – wysłałem go do konsultacji do odnośnych komórek w Sejmie. Najpierw musimy powołać rząd i dać mu ruszyć ze swoimi projektami, a ten projekt z pewnością też rozpatrzymy, niczego nie będę zamrażał. 

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Wybrane teksty dostępne przed wydaniem w kiosku
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Wybrane teksty dostępne przed wydaniem w kiosku
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Z wykształcenia biolog, ale od blisko 30 lat dziennikarz polityczny. Zaczynał pracę zawodową w Biurze Prasowym Rządu URM w czasach rządu Hanny Suchockiej, potem był dziennikarzem politycznym „Życia Warszawy”, pracował w dokumentującym historię najnowszą… więcej
Polski dziennikarz, publicysta, pisarz, dwukrotny laureat nagrody Grand Press. Po raz pierwszy w 2006 roku w kategorii wywiad i w 2007 w kategorii dziennikarstwo specjalistyczne. Na koncie ma również nagrodę „Ślad”, MediaTory, Wiktora Publiczności. Pracował m… więcej

Artykuł pochodzi z numeru Nr 48/2023

W druku ukazał się pod tytułem: Cierpliwości nauczyły mnie dzieci