Reklama

Europa: powrót historii

Europa: powrót historii

07.11.2006
Czyta się kilka minut
Od kilku lat spieramy się w Polsce o to, czy państwo powinno prowadzić politykę historyczną - i czy w ogóle istnieje coś takiego jak polityka historyczna. Jest to spór trochę jałowy: polityka historyczna (albo, mówiąc bardziej opisowo: polityka wobec historii) jest podobną rzeczywistością jak, powiedzmy, polityka oświatowa czy kulturalna. Owszem, w Polsce pojęcie to pojawiło się dopiero niedawno - i to, niestety, od razu w kontekście bardzo polemicznym. Tymczasem "polityka historyczna - czyli działania agend państwa odnoszące się do historii (np. finansowanie takich a nie innych instytucji; budowanie takich a nie innych muzeów; przyjmowanie takich a nie innych ustaw) - jest sama w sobie neutralnym faktem. Taką politykę prowadziły - choć tego jeszcze tak nie nazywano - i władze PRL, i kolejne rządy czy prezydenci po 1989 r.
Obchody 60. rocznicy lądowania aliantów w Normandii, 6 czerwca 2004 r.
J

Jeśli ktoś ma wątpliwości, czy polityka historyczna istnieje, niech przyjrzy się Niemcom. To modelowy przykład. Zarówno na płaszczyźnie praktycznej, jak i teoretycznej - można tu nie tylko obserwować jak na dłoni politykę wobec historii, którą prowadziły po 1945 r. rządy i lewicowe, i konserwatywne. W Niemczech powstało także wiele prac naukowych, opisujących to zjawisko. Po polsku ukazała się np. świetna książka Norberta Freia "Polityka wobec przeszłości. Początki Republiki Federalnej i przeszłość nazistowska" (Warszawa 1999).

Na razie byłoby dobrze - dla przejrzystości naszej dyskusji - gdybyśmy samo pojęcie polityki historycznej zaczęli traktować tak jak Niemcy: neutralnie. I gdyby spór toczył się o to, jaką politykę historyczną chce - na "wolnym rynku idei" - prowadzić ta czy inna formacja. Lewicowy niemiecki historyk Jörn Rüsen pisał kilka lat temu: "Dziwna to sprawa, z tą przeszłością. Przeminęła, a jednak jest obecna. To, co się stało, już stało się, a mimo wszystko nie daje nam to spokoju. Co chwila i na nowo staje nam przed oczami, wpływa na naszą teraźniejszość, jest na nowo interpretowane, reinterpretowane, przyswajane, odrzucane, usuwane w cień, wywołane na pierwszy plan, ubóstwiane, piętnowane, urzeczowiane, rozmywane. Nawet jeśli o niej zapomnimy, przeszłość pozostaje czynnikiem nie mniej istotnym".

Polacy spierający się o przeszłość nie są wcale w Europie wyjątkiem. Dlatego to wydanie "Historii w Tygodniku", które ukazuje się przed świętem 11 Listopada, postanowiliśmy poświęcić dyskusjom historycznym, które toczą się w różnych krajach Europy, a także w Unii Europejskiej.

Wojciech Pięciak

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz, kierownik działów Świat i Historia. Ur. 1967 r. W „Tygodniku” zaczął pisać jesienią 1989 r. (o rewolucji w NRD; początkowo pod pseudonimem), w redakcji od 1991 r. Specjalizuje...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]