Ma w swoich rękach życie wielu ludzi. Niewysoka, 24 lata, z włosami w kolorze ciemnego złota. Przewieszony chlebak z przypiętymi gadżetami: jakiś motylek, coś o miłości. Polowe spodnie i kapelusik multicam to jedyne atrybuty militarne. Powiedziałbyś: zwykła dziewczyna, może studentka.
Robotyzacja na froncie: logistyka, która ratuje życie
Nie tak zwyczajna. Wioletta, owszem, studiuje (zaocznie, 4. rok medycyny). Na co dzień zaś dowodzi punktem medycznym batalionu Alter Ego. Batalion, przynależny do brygady Chołodnyj Jar, to jednostka NRK: nazemnych robotyzowanych kompleksiw, tj. lądowych robotów. Amerykański generał, twórca „Pustynnej Burzy”, mawiał, że logistyka nie jest wszystkim, ale bez logistyki wszystko jest niczym. Parafrazując: ludzie z Alter Ego nie zrobią roboty za innych, ale bez nich nic nie byłoby możliwe.
Ukraińskie drony znów paraliżują rosyjskie zaplecze
Także bez Wioletty i jej podkomendnych, sanitariuszy pierwszej linii. Roboty naziemne: na najcięższych odcinkach frontu (oni są na takim) logistyka odbywa się właśnie nimi. Także ewakuacja rannych. Aby robot jechał, trzeba ładować baterię, do tego potrzebny jest dobry agregat. Wioletta taki otrzymała, w maju – jeden z tych, które pojechały w naszym ósmym transporcie humanitarnym w tym „sezonie” zimowo-wiosennym. Był też mobilny sterylizator narzędzi chirurgicznych – dla stabpunktu, którym kieruje Roman, naczmed brygady na pograniczu obwodu dniepropietrowskiego i Donbasu.
Brygady Wioletty i Romana mają udział w sukcesie, który odnieśli obrońcy: zestawiając teren, jaki Rosja zajęła i utraciła na skutek kontruderzeń w minionych miesiącach, wychodzi zero. Wygląda też na to, że ukraińskie drony mają znów przewagę: paraliżują logistykę na zapleczu frontu (np. szlak Mariupol-Krym), a głęboko w Rosji „egzekwują” sankcje naftowe (te, które Trump zawiesił w marcu) i zmusiły Putina do proszenia o rozejm na 9 maja.
Cena sukcesu Ukrainy: setki rannych i zabitych każdego dnia
Oni, Wioletta i Roman, ze swej „perspektywy żaby” widzą tego cenę: stały strumień zabitych i rannych, w skali frontu kilkuset dziennie. Nawet jeśli druga strona traci dwa razy więcej, gorzki to sukces.

Nie miejmy też złudzeń. Przy obecnym poziomie dostaw z Europy (USA nic już nie dają), to przejęcie inicjatywy potrwa do chwili, aż to, co analityka nazywa „rosyjskim cyklem innowacji”, nie zniweluje znów przewagi (np. odrzutowe drony Gerań: koncept Rosji na kolejną zimę?). Na razie można mieć chwilę satysfakcji, że Putin jest osłabiony. Groźby systemowego niszczenia Kijowa (czy użycia broni jądrowej, bo i ta mantra wraca) to symptom nie siły, lecz słabości.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















