„Der SAFE”: Nawrocki i Kaczyński kwestionują sojusz militarny Polski i Niemiec

Podważanie polsko-niemieckiego sojuszu – w sferze nie tylko politycznej i obronnej, ale także psychologicznej – to dziś działanie samobójcze.
Czyta się kilka minut
Orędzie prezydenta Karola Nawrockiego. Warszawa, 12 marca 2026 r. // materiały KPRP
Orędzie prezydenta Karola Nawrockiego. Warszawa, 12 marca 2026 r. // materiały KPRP

Zdarzają się nie tylko na wojnie: straty uboczne. Zniszczenia teoretycznie niezamierzone, cóż z tego, skoro zwykle równie, a często bardziej dotkliwe.

Kierunek wyznaczył Jarosław Kaczyński, gdy stwierdził, że unijne tanie kredyty na zbrojenie Europy to „niemiecki but”. Przekaz podchwycono. Gdyby Niemcy płaciły reparacje, to „może nie musielibyśmy dzisiaj rozmawiać o programie SAFE” (to Karol Nawrocki). „Stop SAFE, stop niemieckiej dominacji”. „Szajka zdrajców i volksdeutschów próbuje zadłużyć Polaków u Niemców” (to paski w telewizji popierającej PiS). Na koniec: „Der SAFE”.

Dla tych, którzy nie znają niemieckiego: w języku tym rzeczownikom towarzyszą rodzajniki, wskazujące na rodzaj męski, żeński lub nijaki. Słowo „program” to rodzaj nijaki, powinno być więc: „Das SAFE”. Rodzajnik „der”, z drgającym „r”, brzmi jednak mroczniej.

Kaczyński i Nawrocki instrumentalizują relacje z Niemcami – co z tego wynika

Ale żarty na bok. Fakt, że Kaczyński, Nawrocki, dalsi politycy PiS i ich medialna otulina „zniemczyli” SAFE, by mieć argument za jego odrzuceniem, a nawet, by go obrzydzić Polakom, można by kontrować merytorycznie: że SAFE trudno nazwać niemieckim, skoro Niemcy ponoszą odpowiedzialność za jedną czwartą tego kredytu, wynoszącego 150 mld euro (z czego na Polskę przypadają 44 mld). Skoro to środki unijne, ktoś musi ją ponosić – jak zawsze w przypadku pieniędzy unijnych.

Nie o to jednak tu chodzi. Idzie o straty uboczne. Instrumentalizując relacje z Niemcami także w sferze obronności, Kaczyński i Nawrocki nie tylko postępują tak, jakby Niemcy były nam wrogiem, lecz kwestionują sojusz Polski i Niemiec, ten w ramach NATO. Podważają go politycznie i psychologicznie (w dwojakim wymiarze: ich przekaz słyszą też Niemcy).

Podważanie sojuszu z Niemcami jest szkodliwe dla Polski

Z praktycznego punktu widzenia – czytaj: z punktu widzenia polskich sztabowców, planujących przyszłą wojnę obronną (zaniechaniem byłoby jej dziś nie planować) – to działanie samobójcze.

Wyobraźmy sobie, że za miesiąc Kreml postanawia „przetestować” NATO. Wojna z Iranem trwa, Trump rzucił już wszystkie amerykańskie Patrioty i samoloty z Niemiec na Bliski Wschód (na razie zabiera je z Seulu) i Putin nas próbuje. Punktowo: na Narwę, Suwałki lub fińską wieś za kręgiem polarnym.

Kto z sojuszników będzie w stanie wtedy pomóc? Czy Amerykanie, czy jednak ci straszni Niemcy, a także inni Europejczycy. Bo pomoc byłaby potrzebna nie za kilka miesięcy – tyle trzeba, by przerzucić z USA do Europy duże siły lądowe w warunkach pokoju (patrz „Pustynna Tarcza”, 1990 r.), ale teraz, zaraz. Niech każdy odpowie tu dla siebie.

Na marginesie: Bundeswehra ma rodzajnik „die”, żeński.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 12/2026

W druku ukazał się pod tytułem: „Der SAFE”